31 sierpień | Festiwal Biegowy: Konkurs

Hej! Będzie krótko - jutro rano przeprowadzam się, a są nagrody do rozdania!
Jest taka fajna impreza biegowa - bardzo mocno promowana w środowisku biegowym, całkowicie słusznie moim zdaniem, bo Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego to szereg interesujących biegów rozgrywanych w Krynicy Zdrój. Festiwal odbędzie się w kolejny weekend 11-12 września. W jego skład wchodzą m.in. bieg na 10km (Bieg Muszynianki), bieg na Jaworzynę, bieg na dystansie maratońskim oraz to, co pewnie Was najbardziej zainteresuje Ultramaraton “Bieg 7 dolin” - dystans 100km.
A na liście startowej tego ostatniego takie tuzy setkowego światka jak: Krzysiek Dołęgowski (jeśli podglądacie jego profil na dzienniku dailymile.com, to wiecie, że Krzysiek jest w mega formie!), Michał Jędroszkowiak, Maciek Więcek (panów M&M przedstawiać nie trzeba, obaj rozdają karty w PMnO) czy też Krzysiek Lisak (wygrana w Biegu Rzeźnika). Jak gdyby tego było mało to na liście startowej widnieje jeszcze Pan Jarosław Janicki - absolutny kiler jeśli chodzi o asfaltowe ultra. Życiówki Jarka: maraton: 2:18:35, 100km: 6:22:33 (najsensowniejszym komentarzem będzie chyba “dżizaz kurwa ja pierdole”
, mnie nic innego nie przychodzi do głowy…). Na koniec tej listy jeszcze mała prywata - w szranki z tymi kilerami do walki stanie kolega z teamu Hubert Puka (Hiubi), trzymam kciuki za Huberta!
Będzie się działo w tej Krynicy! Kogo typujecie na zwycięzce? Ktoś pokona Jarka Janickiego? Czy to w ogóle możliwe?
KONKURS
OK, a teraz konkurs. Odezwała się do mnie Pani od Festiwalu i zaproponowała 2 komplety fantów dla czytelników PK4. Zwykle dość niechętnie podchodzę do takich propozycji (ostatnio dostałem propozycję recenzowania książek przygodowych na PK4, odmówiłem, bo to w ogóle nie miało związku z tematyką poruszaną na blogu), ale jeśli możecie zgarnąć jakieś fajne upominki (w skład zestawu wchodzą m.in. torba sportowa, koszulka oddychająca oraz bidon), to dlaczego by nie? Zwłaszcza, że sam Festiwal zapowiada się niesamowicie ciekawie.
A teraz pytanie konkursowe, jaka suma pieniążków jest do wygrania w Ultramaratonie za zajęcie pierwszego miejsca (ja już wiem jaka - i powiem Wam, że chyba pojawię się w Krynicy za rok, wygrać nie wygram, ale powalczyć powalczę
). Na odpowiedzi - grzegorz.luczko@gmail.com -czekam do niedzieli do godziny 24. 2 zestawy fantów rozlosuję pośród czytelników, którzy podadzą prawidłowe odpowiedzi.
Tutaj znajdziecie więcej informacji o Festiwalu. A tutaj obejrzeć możecie profil imprezy na Facebooku.
PS. Swoją drogą co myślicie o nagrodach finansowych na biegach ultra? Dodałoby to kopa naszej dyscyplinie, czy wręcz przeciwnie, pojawiłaby się niezdrowa atmosfera?
PS2. Myślę, że brakuje nam tak mocno obsadzonych imprez ultra - z jednej strony bogaty kalendarz sprzyja popularyzacji, czy też ułatwia życie nam zawodnikom, ale z drugiej, im więcej imprez, tym trudniej skupić czołówkę w jednym miejscu…
Popularity: 4% [?]
29 sierpień | Jedziemy na UTMB 2011?

Muzyczna inspiracja na dziś to Coldplay i utwór “Yellow” - na nowo odkrywam ten zespół, są po prostu fan-ta-sty-czni!
Wrzesień już tuż, tuż, czas więc na mój powrót do “poważnego” treningu (oczywiście “poważny trening” idzie w cudzysłów, bo ja nigdy poważnie nie trenowałem) i przygotowania do… no właśnie, do czego? Głównym celem jest start w Ultra Trail du Mont Blanc 2011! Chciałem wystartować w tym biegu od chwili, kiedy po raz pierwszy się o nim dowiedziałem, moją wyobraźnie rozpalał potężny dystans do pokonania - 166km oraz suma podejść - 9,5km! Jeśli kręci Cię ultra, to prędzej czy później musisz “skończyć” na UTMB. Nie ma innego wyjścia, przyszedł czas i na mnie. Mam rok czasu - nie, nie chcę bić żadnych rekordów, chcę pojechać do Chamonix i wrócić z koszulką “finishera”, miejsce i czas będzie sprawą drugorzędną.
Kolejne miesiące chciałbym poświęcić startom indywidualnym - po części ze wzgląd na UTMB, ale również dlatego, że we wrześniu otwieram sklep internetowy dla biegaczy - Natural Born Runners, (przypominam o zniżce dla czytelników PK4 - tutaj więcej informacji) ten projekt będzie mnie zajmował przez najbliższe miesiące bardzo mocno, wolałbym - póki co przynajmniej - nie obiecywać nikomu wspólnych startów, nie chciałbym, żeby później okazało się, że jednak nie jestem w stanie wywiązać się z zobowiązań… Starty solo pod tym względem są znacznie bardziej elastyczne - jeśli nie mogę wystartować, to zawodzę tylko swoje oczekiwania, nikt inny nie ma pretensji.
115km ultra pod Pragą
Plan wygląda tak: w grudniu jadę pod Pragę na Praską Stówkę (”Prazska stovka”, dobrze tłumaczę?) zebrać brakujące punkty (mam 2 punkty za Rzeźnika, brakuje mi jeszcze 3, a te znajdę właśnie w biegu w Czechach) - to będzie bieg na dystansie 115km (trasa liniowa, 3300 metrów podejść). Tutaj znajdziecie więcej informacji. Bieg ten powinien być przyjemnym zwieńczeniem tego roku - z którego jestem już i tak cholernie zadowolony (AT! Rzeźnik!).
Ktoś chętny na czeską odyseję? Sahib wziął się ostro za treningi (umówiliśmy się wstępnie z Marcinem na ten start), Hiubi też wyraził chęć startu. Kto jeszcze?
Schemat treningu pod UTMB
Od września wracam więc na biegowe trasy i zwiększam średni czas spędzony na treningu, bo z tymi 30-40 minutami aż mi wstyd zabierać się za 115km trasę. Mam trzy miesiące na zbudowanie bazy - głównie postawię na długie wybiegania oraz bieganie w drugim zakresie. Po głowie chodzi mi jeszcze plan zaatakowania 39:xx na 10km. Priorytetem jednak będzie Praga. We wrześniu mam zamiar pobiec 50km na Jesiennych Trudach (to idealne miejsce, aby rozpocząć przygodę z rajdowaniem! Polecam!) , a później na początku października wystartować w maratonie poznańskim. To będzie mój debiut na tym dystansie! Nie mam pojęcia czego oczekiwać - ostrożnie celuję w 3:29:xx. Mam 40 dni, jeśli w tym czasie zrobię kilka długich wybiegań i dłuższych biegów w długim zakresie to powinno być dobrze. Po Pradze przyjadę jeszcze na Nocną Masakrę (tej imprezy początkującym nie polecam
), na krótką trasę - chcę powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski w 50tkach. Póki co jestem na pierwszym miejscu, fajnie byłoby utrzymać tę pozycję do końca sezonu.
Po Masakrze dobrze będzie chyba zrobić sobie trochę przerwy - bo przecież nie mogę tak wcześnie zacząć przygotowań pod UTMB, szczyt formy przyjdzie dużo wcześniej i do Francji pojadę wypalony. Nie wiem jak wtedy będę stał z czasem - ale na pewno chciałbym ponownie wziać udział w dużym rajdzie czwórkowym, nie wiadomo czy Adventure Trophy się odbędzie, jeśli tak, to na pewno chciałbym znów zmierzyć się z długą trasą. Po AT znów zrobiłbym małą przerwę, a później już konkretne przygotowania pod UTMB. W teorii to wszystko wygląda bardzo zgrabnie, a jak będzie w praktyce? Czas pokaże!
UTMB TEAM 2011!
Na koniec jeszcze dwie sprawy. Pierwsza - o tym UTMB wygadałem się już wcześniej, zauważył to Marek (Makhi) i wyszedł z pomysłem założenia grupy treningowej UTMB 2011. Stwierdziłem, że to świetny pomysł! Jeśli zbierze się kilka osób możemy zawiązać taką nieformalną grupę - dzielić się doświadczeniami, motywować do treningów, wymieniać uwagi nt. sprzętu, a w końcu zorganizować wspólny wyjazd do Chamonix. Na razie robię rozpoznanie, czy ktoś z czytelników PK4 byłby chętny uczestniczyć w takiej grupie?
Jeśli tak, to proszę o info w komentarzu, ewentualnie na mejla - grzegorz.luczko (at) gmail.com
Ktoś chętny na długie wybiegania w Poznaniu?
Druga sprawa - przyznaję, że czasem jestem wielki leń i nie chce mi się robić długich wybiegań. Od września zmieniam miejsce zamieszkania na Poznań - a tam nas biegaczy i rajdowców dostatek, jeśli więc ktoś chciałby wspólnie pobiegać dłuższe dystanse (tempo niespieszne, w końcu to długie wybiegania), to może zawiążemy i tutaj jakąś grupę (PK4 grupami biegowymi stać będzie!)? Poznaniacy, co Wy na to?
Zdjęcie: http://jean-marie.gueye.over-blog.com
Popularity: 8% [?]
22 sierpień | Natural Born Runners “K10 RUN”: Wyniki

Witam wszystkich uczestników biegu K10! Nasze zawody trwają już od 8 godzin, macie więc jeszcze ok. 16 godzin na wybieganie swojego wyniku. Czasy wpisujcie w komentarzach - na bieżąco będę uzupełniał wyniki. Ja biegnę dopiero wieczorem…
No i pobiegłem, oto garść refleksji…
W zasadzie od startu w AT cały czas jestem w okresie roztrenowania - nie realizuję żadnego planu, biegam po prostu na “czuja”. W czerwcu zrobiłem dwa fajne wyniki na Rzeźniku (77km i 11:20) i na Grassorze (50km 7:12), ale od tego czasu nie ścigałem się już nigdzie. Tak samo jak nie robiłem żadnych długich wybiegań, ani żadnych treningów szybkościowych. Przez całe lato biegałem zwykle po 30-40 minut, średnio 5min/km. Starałem się wychodzić na trening 4 razy w tygodniu.
Piszę o tym wszystkim dlatego, bo zdziwiła mnie moja forma podczas dzisiejszego biegu - miałem zegarek ze stoperem więc możliwość pomyłki w liczeniu okrążeń wykluczam. Nie będę dłużej przedłużał - nabiegałem swoją życiówkę! 40 minut i 52 sekundy. Nie tylko więc poprawiłem wynik z zeszłego roku na K10, ale i rekord z Maniackiej Dziesiątki, choć wtedy trenowałem więcej, o wiele więcej! To po raz kolejny dowód na to, że więcej niekoniecznie znaczy lepiej.
Inna sprawa, że trudno porównywać formę z marca, a tę obecną, nawet jeśli teraz trenuję tylko podtrzymująco - to pewnie ogólnie jestem w lepszej dyspozycji niż wtedy, jestem przekonany, że gdybym mógł przez 3 tygodnie zrobić porządny trening, to zrobiłbym jeszcze lepszy czas (to 39:xx jest jak magnes…). Poza tym biegłem w idealnych warunkach, nie tak jak część z Was w upale, a wieczorem (nie wiem jak Wy, ale dla mnie idealną porą na bieganie jest wieczór, a te wszystkie biegi rozgrywają się z rana…) u mnie nad morzem było już dość chłodno, idealnie do biegania. Na stadionie w Międzyzdrojach jest bardzo dobra nawierzchnia. Byłem wypoczęty, nie trenowałem przez ostatnie dwa dni.
Sprzętowo też byłem przygotowany perfekcyjnie - wreszcie kupiłem sobie porządne spodenki (Piotrek Sz. na pewno pamięta jak Grassora robiłem ze spodenkami, które mi przez całą trasę spadały z pupy
. Nie pamiętam czy o tym pisałem, ale tak rzeczywiście było, przez całą trasę musiałem przytrzymywać spodenki co chwilę, żeby mi nie spadły, makabra!). Swoją drogą polecam króciótkie spodenki Crafta - kosztują małą fortunę - ok. 150zł - ale są warte każdej złotówki, którą na nie wydałem.
Tu biegaliśmy podczas K10. Pokaż 2 edycja K10 na większej mapie.
No i buty - wcześniej na Maniackiej i na półmaratonie biegłem w terenowych Saucony Guide TR, a teraz pobiegłem w typowych butach na twarde nawierzchnie - Mizuno Wave Rider 13. Nie będę ich zbyt mocno zachwalał, bo mogę nie być obiektywny, będę miał je u siebie w Natural Born Runners (na razie wisi tam jedynie strona informacyjna, sklep startuje 20 września), a tę parę wziąłem specjalnie do testów. Powiem tylko, że już nie będę więcej biegał w terenówkach zawodów ulicznych
, a z Rider’ów jestem bardzo zadowolony (niestety również kosztują majątek - 499zł
).
Jeszcze kilka słów o samym biegu: zacząłem spokojnie, po 4:15 na kilometr. Byle do 5km, myślałem i biegłem swoje. Z zapasem sił. Po 5km kolejna myśl - byle do 7km, później 1km taki przejściowy, a ostatnie 2km finisz. Taktykę zrealizowałem w 100%, miałem siły na finisz, 8km - 4:00, 9km - 3:52, a ostatni w rekordowym dla mnie 3:36 (nigdy tyle nie nabiegałem na żadnym sprawdzianie na wuefie
). Tak, dobre rozłożenie sił to podstawa! Na Maniackiej również mi się udała ta sztuka, 2 tygodnie później, podczas półmaratonu już po 10km zacząłem puchnąć, zamiast finiszu było człapanie w końcówce…
To chyba świadczy o brakach w moim wytrenowaniu, 10km to na tyle krótki dystans, że te moje braki nie są widoczne, ale już w półmaratonie nie ma zmiłuj…
Na koniec napiszę jeszcze, że jestem straasznie zadowolony z dzisiejszego biegania! To dobry prognostyk przed 50km na Jesiennych Trudach za miesiąc, maratonem w Poznaniu (tak, tak! To będzie mój debiut w maratonie. Chciałbym nabiegać 3:29:xx), a później biegiem pod Pragą na 100km. I tak właśnie wygląda mój rozkład jazdy na resztę roku (wcisnę tam jeszcze 50km podczas Nocnej Masakry). Już się nie mogę doczekać tych startów, dzisiejszy bieg w K10 dodał mi mnóstwo motywacji do treningów. Jest dobrze!
PS. Chyba jestem nieco “zalany” endorfinami
.
1. Ula Wojciechowska (Krolisek) - Nowa Iwiczna - start 23:00 - 52:03 (47:30)*
2.
3.
…
Panowie:
1. Marcin Klisz (Sahib) - Nowa Iwiczna - start 22:20 - 38:06
(Marcin Pawłowski (Cinek) - Złotoryja - 19:00 - 39:49)***
2. Grzegorz Łuczko (Kuerti) - Międzyzdroje - start 20:00 - 40:52 (42:22)
3. Marek Michalczyk (Makhi) - Kielce - start 23:30 - 40:57
(Jacek Janowicz (Jacek) - Białystok - poniedziałek 16:00 - 44:53)
4. Sebastian Nagło (Sebas) - Kraków - start 16:50 - 47:22
5. Wojtek Gontarz (Senator) - Zamość - start 16:00 - 48:33 (59:03)
6. Patryk Zagórski (Patyk) - Szczecin - start 08:30 - 47:03 (44:31)
7. Krzysztof Prociak (Kpro) - Szczecin - start 08:30 - 48:36
8. Krzysiek Wasilewski (Kristof) - Gdańsk - 48:37
9. Bartek Jachymek (BartekJ) - Warszawa - start 21:00 - 57:17 (41:39)
(Tomek Kucharski - Police - start 20:00 - 59:06 (64:00))***
10. Paweł Pakuła - Warszawa - start 07:30 - 59:38
11. Przemysław Popek (Przemcus) - Łomianki - start 11:00 - 59:38
(Artur Bronk (Bart) - Poznań - 60:15)**
12. Marcin Borman (Borman) - Głogów - start 15:30 - 63:26
13. Krzychu Drożdżyński (Krzydro) - Łódź - start 09:00 - 70:03 (74:10)
…
* W nawiasie wynik z zeszłego roku.
** Bieg poza stadionem.
*** Bieg poza oficjalnym terminem.
Popularity: 18% [?]
16 sierpień | O co chodzi z Natural Born Runners?

Ten utwór jest genialny! Usłyszałem go po raz pierwszy kilka miesięcy temu i nadal robi na mnie piorunujące wrażenie. Polecam!
Się dzieje. Za 2 tygodnie przeprowadzam się do Poznania, już na stałe, a we wrześniu otwieram sklep internetowy dla biegaczy Natural Born Runners (póki co nic tam nie ma, proszę o trochę cierpliwości, start 20 września). Tak, to była ta tajemnicza rzecz, nad którą pracowałem w ostatnim czasie. I właśnie dlatego nie miałem czasu na porządny trening i właśnie dlatego cały ten temat rajdowania zszedł na dalszy plan. Zajmowało mnie co innego - nie interesowałem się tym, co dzieje się w naszym rajdowym środowisku, byłem poza tym wszystkim.
Pamiętam, że większość moich wyjazdów na zawody wiązała się u mnie z mniejszym bądź większym stresem, przynajmniej na początku, bo z czasem zacząłem się uodparniać. W każdym bądź razie… Myślałem sobie czasami, że może fajnie byłoby wreszcie przestać się tak męczyć, katować treningiem, odmawiać sobie małych przyjemności, bo przecież trzeba zrobić trening, albo jechać na zawody. No i rzeczywiście, taka przerwa jest przyjemna, do czasu jednak. Po dłuższym okresie bezczynności po prostu już wariuję! Brakuje mi mocnych treningów, tego poczucia, że jestem w formie, że noga podaje. No i najważniejsze, brakuje mi rywalizacji, startów w zawodach. Ścigania się, ze sobą samym i innymi. Brakuje mi tego jak cholera, już od 2 miesięcy nie byłem na żadnych zawodach…
Musiałem jednak powiedzieć sobie pas - przynajmniej na jakiś czas. Już kilka miesięcy temu stopniowo zacząłęm “wyrywać” się ze środowiska. Najpierw była rezygnacja z funkcji sędziego w PMnO, później rezygnacja ze startów i zluzowanie z treningiem. W konsekwencji tego wszystkiego zacząłem mniej pisać na PK4 - bo i nie było o czym pisać. Wcześniej żyłem tym wszystkim, tematów nigdy nie brakowało, bo to była moja codzienność. Nagle, gdy rajdy zeszły na dalszy plan, okazało się, że nie tylko nie czuję potrzeby pisania, ale i nie mam za bardzo o czym pisać. Ale znów - brakuje mi takich akcji jak Zimowa Próba Charakteru, relacje LIVE, czy tych wszystkich gorących dyskusji na blogu. To była esencja PK4 i chciałbym do tego kiedyś wrócić.
A teraz? A teraz zajmuje mnie Natural Born Runners. Ten pomysł chodził mi po głowie już od dawna - ale jak to często bywa, długo trwało zanim zabrałem się do działania. Na pewno znacie to, wpada Wam do głowy jakiś pomysł, ale… no i tu wpiszcie sobie te tysiące wymówek, które zabijają ten pomysł w zarodku. Mój prawie również umarł śmiercią naturalną. W końcu powiedziałem sobie jednak dość, “albo próbujesz, albo będziesz później żałował!”. Nie chcę niczego żałować, to nie w moim stylu (już, bo wcześniej często zdarzało mi się zwlekać i odkładać decyzję o działaniu na później), dlatego w końcu zacząłem działać. Tak po prostu. To wszystko zawsze się zaczyna od pierwszego kroku, od pierwszego telefonu i wysłanego mejla…
Idea była prosta - połączyć to wszystko, co sprawia mi taką frajdę z zarabianiem kasy. Wcześniej przez kilka lat pracowałem w handlu, od 7 lat biegam, kręcą mnie te wszystkie cyferki i dane do analiz, marketing z wykorzystaniem nowych kanałów (blog, serwisy społecznościowe typu Facebook itp.) i tym podobne sprawy, którymi będę musiał się zajmować jako właściciel Natural Born Runners. Musiałem spróbować, nie miałem wyjścia. Nie zakładam porażki, trening i starty w zawodach nauczyły mnie, że będąc cierpliwym i mocno zdeterminowanym można osiągnąć sukces nie będąc wybitnie utalentowanym - to bardzo ważna lekcja, o której stale staram się pamiętać.
Nie zakładam porażki, bo wierzę, że mi się uda. Dlaczego?
Przez tych kilka lat mojego pisania PK4 nigdy nie kreowałem się na nie wiadomo jakiego super gościa - gdy mi nie szło pisałem o tym szczerze, nie raz i nie dwa rozwodziłem się nad swoimi porażkami. Zawsze jednak starałem się pokazać swoją postawą, że nawet będąc przeciętniakiem, ale ciężko pracując na treningach nad poprawą swoich możliwości fizycznych i nad zmianą nastawienia, można osiągać fajne wyniki. Robić coś, z czego można być później dumnym. Krótko mówiąc zawsze byłem uczciwy w stosunku do Was, tę postawę chcę przenieść do Natural Born Runners.
To jasne, że zależy mi na kasie, gdybym napisał coś innego, to byłoby to po prostu nieprawdą. Muszę mieć kasę na utrzymanie, podatki, małe przyjemności i na starty w zawodach, jak każdy z nas. Z drugiej strony wiem jednak, że kierując się tylko chęcią zarobku nie zajadę daleko. Dlatego filozofia Natural Born Runners jest inna: sprawić, by mój klient polubił mój sklep, by zakupy w nim były przyjemnością (dlatego wydałem sporo pieniędzy na przygotowanie funkcjonalnego sklepu), by zawsze mógł się zwrócić do mnie o pomoc w wyborze sprzętu i miał pewność, że nie będę mu wciskał kitu, a zaoferuje fachową pomoc. Nie, nie mam zamiaru konkurować ceną - wolę postawić na perfekcyjną obsługę klienta.
Tyle moich planów, teraz muszę poczekać na ich weryfikacje przez rzeczywistość. Start sklepu planowany jest na 20 września. Mam więc jeszcze miesiąc na dopracowanie szczegółów. Skłamałbym gdybym napisał, że nie liczę na Waszą pomoc, drodzy czytelnicy PK4
. Choć pomoc to złe słowo, liczę na współpracę. Nie będę Was namawiał do robienia zakupów właśnie u mnie - ale proszę o danie szansy, jeśli będziecie zadowoleni z zakupów w Natural Born Runners, to super, jeśli nie? To dajcie mi znać, co spieprzyłem, poprawię się!
Na koniec jeszcze słówko o rabatach dla stałych czytelników - chciałbym się jakoś Wam odwdzięczyć za śledzenie moich losów na PK4 przez te wszystkie lata - dlatego też przygotowałem stały rabat w wysokości 10% na wszystkie produkty dostępne w Natural Born Runners dla stałych czytelników. Część z Was prenumeruje wpisy na mejla, mam więc Wasze adresy (które są oczywiście bezpieczne!), dzięki którym będę mógł przydzielić rabaty. Pozostałych czytelników, korzystających z RSSów, albo po prostu regularnie odwiedzających PK4 nie jestem w stanie zidentyfikować, a jeśli chcielibyście załapać się na rabat, to proszę o zapisanie się na listę prenumeratorów PK4.
Zanim wystartuje Natural Born Runners zapraszam Was do śledzenia postępów w pracy nad sklepem na Facebook’owym profilu.
Miałem w jednym poście opisać swoje plany zawodowe oraz sportowe, wpis znów rozrósł się, więc o planach napiszę następnym razem. Krótko tylko powiem, że chcę wystartować w UTMB za rok!
Popularity: 18% [?]
6 sierpień | Byle do września!

Nie mogę już się doczekać września. Póki co pracuję po całych dniach i nie mam czasu na pisanie i na treningi. To cholernie przykre, kiedy w życiu przychodzi taki moment, że trzeba z czegoś zrezygnować, z czegoś co sprawia nam przyjemność. Pół biedy, gdy chodzi o czasową rezygnację, ale porzucić rajdowanie na zawsze? Co za potworna myśl, prawda? Dlatego od razu wyrzucam ją z głowy!
Słyszeliście kiedyś o filmie “The Secret”? W skrócie chodzi o to, że nasze życie w dużej mierze wygląda tak, jak nasze myśli o nim. To nasze myśli kreują rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć. Nie chcę w tym miejscu rozwodzić się nad tą koncepcją, można wierzyć w to lub nie, ale każdy z nas, bazując na własnym doświadczeniu, przyzna, że jakoś tak przyjemniej żyje się, gdy tych czarnych myśli mniej. Zmierzam do tego, że marudzenie na brak czasu, czy sił, czy czegokolwiek, nic nie daje.
Niejako mechanicznie już zdarza mi się jednak uprawiać ten nic-nie-dający proceder. No, po prostu tak mam, to nawyk. Cały czas staram się uczyć nowego podejścia - wykorzystywania na maksa, tego co jest. Jeśli chodzi o starty, to chyba całkiem nieźle opanowałem już tę sztukę. Żeby wymienić tylko niezłe wyniki, które zrobiłem na Rzeźniku, czy Grassorze, choć formy to ja już od dawna nie mam. No, ale co z tego? Stajesz na linii startu i dajesz z siebie wszystko, nawet jeśli to tylko 50% tego, co mógłbyś osiągnąć.
Zaraz uciekam na trening. Krótki, przebiegnę może 40 minut, czyli jakieś 8 kilometrów, ale jednak trening. Nie biegam na tętno, ani na tempo. Po prostu ruszam się, tak żeby przez lato nie zapomnieć co to znaczy biegać - od września będę miał więcej czasu, to i będę mógł wreszcie normalnie trenować. Tymczasem nie stresuję się, tylko robię swoje. I wiecie co? Takie trenowanie bez pulsometru, bez celu gdzieś tam na horyzoncie, jest bardzo fajne. Oczywiście, że nie ma takiej motywacji, ale nie ma też presji.
Pisałem kiedyś o tym, że w treningu zawsze przychodzą kiedyś słabsze momenty, że to coś naturalnego. Teraz myślę sobie, że potrzeba nam czasem również takiej przerwy od tego skrupulatnego, ściśle zaplanowanego trenowania. Idealny trening - jak go widzę teraz (nie myślę teraz o zawodowcach) - to połączenie aptekarskiej skrupulatności z okresami jazdy bez trzymanki i robienia tego, na co się ma ochotę. Krótko mówiąc, idealny trening to nieustanne szukanie tego pieprzonego złotego środka!
PS. Pora chyba na uchylenie rąbka tajemnicy w sprawie tego tajemniczego projektu, który szykuje na wrzesień. Podroczę się z Wami i nie napiszę wprost, poszperajcie jednak na Facebooku na moim profilu - tam kryje się wskazówka i rozwiązanie tajemnicy. Na pierwszego odkrywcę czeka słodka nagroda!
Popularity: 22% [?]
Starsze wpisy »
