Recenzje

Opublikowany 9 sierpnia 2014 | autor Grzegorz Łuczko

4

„Waga startowa” Matt Fitzgerald: Recenzja

#Włącz muzykę! HAIM – Don’t Save Me (Cyril Hahn Remix)

Tak, chyba mogę powiedzieć, że wróciłem do regularnego pisania. Pomagają mi w tym stosunkowo częste starty w zawodach. Pierwsze pół roku przespałem zupełnie. Jasne, pobiegłem dwie duże, naprawdę duże rzeczy: Transvulcanię oraz Rzeźnika, jednak to było za mało. Brakowało mi takich celów krótkoterminowych, wiecie, takich podtrzymywaczy motywacji. Takich szybkich akcji, biegów gdzieś blisko, krótki dystans. Szybka piłka i po sprawie.

Okazało się, że postawienie sobie jednego, wielkiego celu na daleko oddalonym horyzoncie – w moim przypadku – nie sprawdziło się. Potrzebuję większej ilości bodźców, i te w regularnych odstępach zacząłem sobie aplikować. Szaga, Rajd Konwalii, a w kolejnym tygodniu Izerska Wielka Wyrypa. Relacja z imprezy w Mochach właśnie się pisze – muszę jednak odpocząć od pisania sprawozdań ze startów. Za dużo ostatnio tego, może bym pomarudził Wam trochę?

Żartuję! Marudzenia nie będzie. Chciałbym natomiast napisać kilka słów na temat ciekawej książki, którą miałem okazję – wreszcie! – przeczytać. Książką tą jest „Waga startowa” Matta Fitzgeralda. I tu, zanim przejdę dalej, małe wprowadzenie:

Na co dzień jestem właścicielem sklepu dla biegaczy Natural Born Runners, tę książkę, jak i wiele innych sprzętów, o których wspominam na blogu dostać możecie oczywiscie w NBR. Moje pisanie o sprzęcie nieść może za sobą pewne ryzyko. Mogą pojawić się głosy, że nie jestem obiektywny. To jednak pozostawiam Waszej ocenie!

O czym jest „Waga startowa” Matta Fitzgeralda?

Wracając do książki. Zacząłem czytać ją dobrych kilka miesięcy temu. Wtedy jednak nie udało mi się jej dokończyć, przeczytałem raptem 30-40 stron, zaciekawiła mnie, ale z jakiegoś powodu rzuciłem ją w kąt. W międzyczasie jednak sprawa wagi stała się sprawą…. wielkiej wagi! Niestety, przybrało mi się kilka zbędnych kilogramów, a jak sami wiecie każdy zbędny dodatkowy kilogram podczas biegu, zwłaszcza biegu na długim dystansie, działa na naszą niekorzyść.

Dużo pracy, mniej treningów, złe nawyki, coraz mniejsza aktywność poza samymi treningami – i oto jestem, nowy, nieco grubszy ja! Od momentu gdy w wieku lat 18 zacząłem biegać, nigdy nie miałem problemów z wagą. Jasne, nigdy nie miałem budowy ciała klasycznego maratończyka. Natomiast waga stale oscylowała w granicach 74-75kg, co przy wzroście 180cm nie gwarantowała co prawda oszałamiającego BMI, ale z perspektywy czasu oceniam, że to mogła być wartość bardzo bliska wadze startowej, o której wspomina Matt.

Najpierw z przodu pojawiła się ósemka i coraz częstsze komentarze pod zdjęciami: „przytyłeś?”. I to był znak, żeby coś ze sobą wreszcie zrobić. Oczywiście nie miałem nadwagi, jako zwyczajny mężczyzna wyglądałem dobrze, a nawet lepiej niż przy wychudzonych 73-74kg (przy mojej budowie ciała przy takiej wadze wyglądam naprawdę mizernie). Jednak jako biegacz czułem się zapuszczonym tłuściochem. Jeśli spodziewacie się, że napiszę teraz, że to właśnie książka Matta okazała się cudowną receptą, to… niestety muszę Was rozczarować.

To nie było tak.

To nie jest kolejna książka z dietami cud. Nie i kropka. Matt bez zbędnych emocji rozprawia się z mitami pokutującymi na temat zdrowego odżywiania. Kieruje się zdrowym rozsądkiem i nie obiecuje cudów. To z jednej strony może być rozczarowujące, no bo jak to?! Na rynku mamy tyle cudownych przepisów na szczupłą sylwetkę, a tutaj nic?! Owszem. Bo po prostu cudownych przepisów nie ma.

Jasne, wiemy o tym. Ale sposób w jaki Matt przedstawia tę oczywistość jest niezwykle przekonujący. I niestety odziera ze złudzeń. Prawda jest taka, że nie da się osiągnąć super sylwetki/wagi bez wyrzeczeń. To po prostu niemożliwe (pomijam jakieś marginalne przypadki). Trzeba albo dużo trenować, albo bardzo bacznie przyglądać się swoim posiłkom.

Podam Wam przykład z życia wzięty. Pisałem o 74-75kg jako mojej optymalnej wadze. Obecnie sytuacja wygląda tak, że waże jakieś 80kg. A tuż po Rzeźniku było tego nawet więcej. Cały lipiec sumiennie przetrenowałem. W ruchu byłem przez ponad 30 godzin. Myślicie, że to jakoś drastycznie wpłynęło na moją wagę? Nie. W krótkiej perspektywie czasu możemy wyolbrzymiać czas spędzany na treningach i ich wpływ na wagę. Spójrzcie na jeden z moich tygodni.

Biegam mało, bo taki jest plan. Ale jednak są to 4 treningi w tygodniu (do tego dojazdy do pracy na rowerze). W sumie niespełna 3 godziny biegu i ponad 1500 kalorii spalonych. Super! Ale co się dzieje jeśli w tym samym tygodniu – dodajmy niezwykle upalnym – wypiję kilka piw (zimne piwo wieczorem, w taki upał? No jak nie, jak tak!), pominę tutaj napoje gazowane (cola!) i kawę z mlekiem i cukrem. Policzmy samo piwo – 5 butelek to prawie 1500 kalorii. No i gdzie te efekty tych treningów?!

Czy istnieje optymalna proporcja mikroskładników?

Wracając do Wagi Startowej. Matt Fitzgerald próbuje odpowiedzieć na pytanie czy jest jakaś proporcja mikroskładników: tłuszcze – węglowodany – białko, która gwarantuje najlepsze wyniki? Nie ma. Żadne badania takowej nie potwierdziły (ciekawostka: Matt bardzo krytycznie podchodzi do wszelakich badań, czasem poddaje w wątpliwość ich zasadność, kryteria i metodykę. To tylko pokazuje jak bardzo duży dystans trzeba mieć do wszelkich rewelacji „amerykańskich naukowców”).

Niestety – chcąc uzyskać wagę startową/optymalną czeka nas wiele pracy i sporo wyrzeczeń. Tu nie ma drogi na skróty. Bo w wadze optymalnej nie chodzi tylko o samą liczbę kilogramów, ale przede wszystkim o kompozycję i skłąd ciała. Zawodnik musi dysponować odpowiednią wytrzymałością, szybkością oraz siłą. Zbyt niska waga wcale nie jest zaletą. Einsten ponoć powiedział, że rzeczy mają być tak proste jak tylko mogą być, ale nie bardziej.

I dokładnie jest tak samo z wagą zawodniczą – musi być tak niska, jak tylko to możliwe, ale nie niższa. W dalszej części książki znajdzie się sporo ciekawych i co najważniejsze w większości przypadków prostych (pamiętacie przepisy z książki Jurka? Jarmuż i tysiąc rodzajów mąki?!!?) przepisów, również do zastosowania w polskich warunkach. Co znaczy, że brak w nich egzotycznych, trudno dostępnych składników.

W książce Matta nie znajdziecie cudownych i niewymagających wysiłku metod – bo takich po prostu nie ma!!! „Waga startowa” to rozsądne spojrzenie na dotychczasową wiedzę w sprawach dietetyki oraz ogólne wytyczne, pomiędzy którymi możecie znaleźć miejsce na Wasze indywidualne preferencje.

Książkę możecie kupić tutaj.

Podobał Ci się ten tekst?

Jeśli tak, to zapisz się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!


IMIĘ: EMAIL:

d


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



4 Responses to „Waga startowa” Matt Fitzgerald: Recenzja

  1. ironnavi mówi:

    Przymierzałem się do zakupu tej książki, fajnie, że doszukałem się recenzji kogoś, kto ze sportem jest tak ściśle związany i potrafił trochę ją przybliżyć. 🙂

  2. twojtyp mówi:

    „Waga startowa” Matta Fitzgeralda leży już na mojej półce i czeka na chwile by do niej zajrzeć 🙂

  3. Anka mówi:

    Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni.
    pozdrawiam

  4. GryHazardowe mówi:

    Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaYou got 38 163 USD. GЕТ > https://forms.yandex.com/cloud/65cb92d1e010db153c9e0ed9/?hs=35ccb9ac99653d4861eb1f7dc6c4da08& i6xbgw – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaPaweł Cześć. Że niby 100 km w terenie to bułka z masłem? Że 3 treningi w tygodniu po godzince wystarczą? No... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaTrophy Superstore... trophy store brisbane Constant progress should be made and also the runner must continue patiently under all difficulties. Most Suppliers Offer Free Services... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaRobbieSup https://pizdeishn.com/classic/365-goryachie-prikosnoveniya.html - Жесткие эро истории, Лучшие секс истории – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    No images found!
    Try some other hashtag or username
  • ARCHIWA