Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 24 listopada 2008 | autor Grzegorz Łuczko

8

Maroko 2008: Madryt

Znow budze niezdrowe zainteresowanie, gdy poczatkiem maja wracalem z Rumunii schodzila mi skora z twarzy – efekt krociosienkiego postoju i wystawienia buzki na dzialanie promieni slonecznych na duzej wysokosci. Teraz wygladam jak zmutowany wampir, na wargach mam dwie ciemne smugi, takie prawie kly – tym razem zalatwilo mnie tak zwane zimno. Tak czy inaczej wygladam conajmniej podejrzanie!

Maroko opuscilem juz na dobre, te slowa wstukuje juz z Madrytu – no i na nowo musze uczyc sie pisac na europejskiej klawiaturze, a tak narzekalem na jej arabski odpowiednik! Jest zimno, pada i wieje nieprzyjemny wiatr, Maroko zegnalo mnie dla odmiany piekna pogoda. Chyba juz zaczynam tesknic za tym dziwnym krajem, nawet jesli w Madrycie wreszcie nikt mnie nie zaczepia na ulicy i nie ciagnie do sklepu do dywanow… To mialo swoj urok, jak wszystko tam po drugiej stronie.

Madryt mnie nieco rozczarowal (ale nie hipersmaczny crossaint z warzywami w Museo del Jamon, pycha, pycha! Moglbym tu znow przyjechac tylko po ta kanapke..). Wlasciwie nie wiem co sobie myslalem planujac ten wyskok na sam koniec wyjazdu. To byla niezaplanowana decyzja, choc z drugiej strony nawet te z pozoru negatywne doswiadczenia sa cholernie wartosciowe. Jestem juz zmeczony i psychicznie i fizycznie. To moze dziwne, bo w pewien sposob odpoczalem – w koncu bylem w innym swiecie przez 3 tygodnie, oderwany od codziennych trosk. Ale.. Nie bylem u siebie, to zawsze powoduje pewien dyskomfort. Czasem zadawalem sobie pytanie, czy nie lepiej przezywac to wszystko w wygodnym fotelu w domowym zaciszu? A gdy juz znudzi mi sie wedrowanie palcem po mapie to zawsze mogeja zamknac, tu nie jest tak prosto – jesli jest kiepsko to jest kiepsko i trzeba sobie z tym jakos radzic.

Ale nawet jesli, to co? Koncowy efekt przebija wszystkie gorsze chwile. To tak ku pokrzepieniu serc, a wlasciwie serca, mojego, bo wczoraj wcale nie bylo mi do smiechu gdy wyladowalem juz po zmroku w Madrycie nie bardzo wiedzac co poczac dalej, musialem wygladac na klsycznego zagubionego turyste w wielkim miescie, z mapa w garsci i niepewnoscia bijaca z twarzy tak wyraznie, ze az do przesady, ach gdzie ci maj frendowie, ktorzy w takich sytuacjach wyciagali swe moze i nieco brudne, ale pomocne dlonie? 😉 . Zeby nie bylo, nie spalem na lotnisku ani jakims dworcu, w koncu dotarlem do calkiem sympatycznego hostelu, z ktorego tez pisze te oto slowa.

Wracajac jeszcze do Maroka… Ostatni dzien w Marakeszu zgodnie z planem spedzilem na szukaniu pamiatek, efekt osiagnalem raczej marny. W zasadzie ciezko bylo znalezc cos fajnego – prosze tylko bez wstawek dywanowych 😉 – a jesli juz takowe sie znalazlo to nie na moja kieszen. No i nie na moja cierpliwosc czy komfort psychiczny. Naprawde ciezko opedza sie od tych nachalnych sprzedawcow, czlowiek nawet kupilby cos, ale co z tego jesli zaraz rzuci sie na Ciebie szalony wlasciciel sklepu i nie da spokoju. Tak, kupowanie pamiatek to jest sztuka, sztuka ktora u mnie wymaga jeszcze szlifow.

A wiec to koniec, dziwne uczucie, stan rozdarcia pomiedzy checia powrotu do domu a zalem, ze to juz ostatki. Madryt to nieco takie dozynki, robiony nieco na sile, a jeszcze ta pogoda. Jutro juz Berlin, a pojutrze Polska. No i powrot do szarej polskiej rzeczywistosci. Juz pewnie po powrocie napisze co nieco o moich wrazeniach czy tez refleksjach z podrozy po Maroku, a od kolejnego tygodnia pk4 wraca do korzeni – czyli rajdowania, choc nawiazan do ¨drogi¨ na pewno nie zabraknie. Do przeczytania wiec juz w Polsce!


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



8 Responses to Maroko 2008: Madryt

  1. ralph.ellison mówi:

    atlasu wysokiego to ci zazdroszcze, nawet mimo zimna, w Madrycie mialem byc w tym roku, ale nei pamietam juz dlaczego mi sie to nie udalo

  2. mkrup mówi:

    zamiast ‚szarej polskiej rzeczywistość’ możesz zastać ‚piękną białą polską rzeczywiśtość’ 😉

  3. Ryba mówi:

    No wreszcie wracasz !!!
    To nieprzyzwoite tak sobie balować w ciepłych krajach, kiedy ULTRAPROLETARIAT zapierdala w kraju chlapy i błota.

  4. jip mówi:

    Museo de Jamon? Muzeum szynki? 😉 i kanapka z warzywami?
    Mój espagnol kończy się niedaleko za „dos cervesas, por favor” :/

  5. Kuerti mówi:

    Ralph.Ellison,

    Nie wiem co Cię najbardziej pociąga w podróżowaniu, ja dzięki wyjazdowi do Maroka odkryłem, że dla mnie tym czymś jest zdecydowanie natura – kocham rajdy i góry, jeśli mogę to połączyć z drogą to jest wspaniale. Księżyc nad pustynią, czy to niebo pełne gwiazd gdy po ciężkim dniu schodziliśmy z przełęczy i nie wiedzieliśmy czy dojdziemy do schroniska.. Kurde, to jest to – to są te momenty, które wydarzają się same, te chwile dla których warto żyć.

    Jak już trafisz do Madrytu to pamiętaj o Museo de Jamon – okolice placu Puerta del Sol, kierunek na wchód.

    mkrup,

    Dostałem informacje z domu, że tutaj leży śnieg i jest zimno, ale wspomnienia z ciepłego Marakeszu i widok ośnieżonych lasów widzianych z okien pociągu, którym zmierzałem do Wolina były z zupełnie innej bajki 🙂 .

    Ryba,

    Z tym balowaniem to nie jest tak 🙂 . Jestem umęczony jak diabli, nie potrafię tego sobie wyjaśnić – po Rumunii też byłem zmęczony i obiecałem sobie, że Maroko będzie lajtowe, ale znów czuję się jak po jakimś rajdzie, może w drodze nie da się wypoczywać?

    Jip,

    Mój hiszpański jest jeszcze gorszy niż Twój, ale myślę, że chyba dobrze kombinujesz. Museo de Jamon to taki lokal z mięsnymi wyrobami. A rogalik z warzywami wyglądał najsmaczniej 🙂 .

    PS. Książka Smoleńskiego o Izraelu rewelacyjna, choć nie wiem czy idealna do lektury w kraju arabskim 😀 .

  6. jip mówi:

    Kuerti,
    U nas Smoleński w Maroku sprawdził się znakomicie, wiesz czemu. To co? „Do zobaczenia za rok w Jerozolimie?” 😉
    Zawsze po powrocie z wyprawy wszystkim mówię, że dobrze jest wrócić do pracy – w końcu będę mógł odpocząć 😉 Tak, moim zdaniem wyprawy są męczące tak czy inaczej, ale to part of the fun 🙂

  7. Kuerti mówi:

    Jip,

    Nie wiem czy za rok i nie wiem czy Izrael ale kiedyś na pewno, kraje arabskie mają w sobie jakiś niepojęty magnetyzm a jednocześnie są bardzo odpychające. Nie mówię więc nie 🙂 .

    Po Rumunii myślałem, że to tylko „wypadek przy pracy”, ale po Maroku znów wracam zmęczony, może więc masz rację? Albo to specyfika wyjazdów 2-3 tygodniowych? To za mało czasu, żeby po prostu być w drodze, posiedzieć kilka dni w jednym miejscu, ja cały czas czułem presję czasu, może więc jak kiedyś wybiorę się na dłuższy trip to będzie inaczej? Może już za rok się o tym przekonam 🙂 .

  8. jip mówi:

    Myślę, że to kwestia charakteru, podejścia człowieka – napięty plan spisany w domu z jednej, z drugiej – tyle rzeczy do zobaczenia. Może tak nie masz, nas na początku na każdej wyprawie nosiło równo, czasem to przypominało bieg z plecakami (i tak przez 1,5 miesiąca 😉 ) – chcę zobaczyć to, być tam, spróbować tego, a jeszcze jest niespodziewana okazja na to … dawajcie, ruszamy! Z czasem człowiek mądrzeje i planuje sobie przerwy, leżenie bykiem, wpisuje elastyczność, czas by posiedzieć i popodziwiać przyrodę. I te luźne chwile pozwalają się cieszyć pełniej wyjazdem. Nowa jakość.

    „Do zobaczenia za rok w Jerozolimie” 😉

    Taaaa, arabskie kraje są totalnie ambiwalentne …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA