Kuertiego przypadki drzwi_f

Opublikowany 7 sierpnia 2012 | autor Grzegorz Łuczko

11

Czasem trzeba zamknąć za sobą drzwi nawet jeśli…

Miało być o McDonaldzie, jedzeniu cheesburgerów i o tym dlaczego jeśli nie masz czasem ochoty na niezdrowe jedzenie, to raczej nie znajdziemy wspólnego języka. Miało być i będzie, ale później. W piątek ruszam na zawody – startuję w Chudym Wawrzyńcu, biegu na 80 kilometrów po Beskidzie Żywieckim. I o tym właśnie ruszaniu z miejsca, gdy człowiek nieco już się zasiadł, będzie ten tekst. No i jeszcze muzyka. Lubię ATB, a Long Way Home to już w ogóle uwielbiam.

…w środku jest tak przyjemnie, a na zewnątrz… a na zewnątrz cholera wie co na Ciebie czeka. Może ta nadjeżdżająca ciężarówka przypisana jest właśnie Tobie. To byłoby tragiczne co? Takie „przypisanie”. Ty taki i owaki – ona taka i owaka, niech będzie czerwona i marki Mercedes (a co, jak ginąć to choć pod kołami luksusowej ciężarówy!). Spotykacie się tego i owego dnia. Ty nieświadom niczego, ona tym bardziej – w końcu samochody nie myślą. To spotkanie jest Ci przypisane, więc żyjesz nieświadom, że Twoje życie zmierza ku temu spotkaniu. I nagle przychodzi ten dzień. Bum! Po Tobie. Koniec. Napisy końcowe…

A może ta dziewczyna, którą spotykasz codziennie na przystanku, może właśnie tego dnia się uśmiechnie do Ciebie, Ty odwzajemnisz uśmiech i później jakoś pójdzie (na filmach zawsze jakoś idzie). Może to będzie ta kobieta, na którą czekasz całe życie. Nie wiesz tego, ale może tak właśnie jest, że to, co robiłeś do tej pory było naznaczone koniecznością tego spotkania.

To tak tytułem przydługiego wstępu.

Ruszam jutro na zawody. Długie zawody. I takie dziwne myśli plączą mi się po głowie. Na co dzień nie zaprzątam sobie nimi myśli. Jestem raczej przyziemnym facetem, skupiam się na zwyczajnych sprawach. Na tym co znane. Najchętniej. Bo to znane jest bezpieczne. I powiem Ci, że odzwyczaiłem się od wychodzenia poza strefę komfortu. Niechętnie ruszam poza jej granice, a przecież to, co najlepsze znajduje się właśnie tam!

Gdy przypomnę sobie kilka takich spektakularnych „wyjść”, to okazuje się, że moje życie później już nigdy nie było takie samo. Ta odwaga i pewność siebie, które zyskałem po samotnym wyjeździe w rumuńskie Fogarasze cztery lata temu są ze mną do dziś. Nie zawsze to muszą być spektakularne sprawy, czasem wystarczy, że zrobisz coś zupełnie małego, podejmiesz decyzję o starcie w jakimś biegu, o którym myślisz, że jest dla Ciebie zbyt trudny, że jeszcze przecież nie jesteś odpowiednio przygotowany.

Życie w obrębie strefy komfortu jest przyjemne. Cholernie przyjemne. Jest jednak równocześnie zdradliwe, łatwo odpuścić marzenia i zagubić w codzienności – i to nie w tej wymarzonej (domek z werandą, bujany fotel i takie tam), ale na tyle wygodnej, że nie czujesz się zmuszony, by działać, by coś zmieniać. Czas mija, myślisz, że to jeszcze nie teraz, że muszę być lepiej przygotowany. Nigdy nie będziesz lepiej przygotowany! Myślisz, że będziesz kiedyś gotowy. Nigdy nie będziesz gotowy!

Wierzę w to, że w życiu trzeba być ryzykantem (czasem) i czasem stawiać wszystko na jedną kartę, jeśli jesteś do czegoś w 100% procentach przekonany, to idź za tym i nie oglądaj się za siebie! I spal ten most za sobą! (jeśli czujesz, że tak właśnie trzeba, a myślę, że czasem nie ma innego wyjścia).

Wracając do piątkowego startu…

Ostatni raz w biegu ultra startowałem prawie rok temu. To był Ultramaraton 7 Dolin na dystansie 100 kilometrów. Byłem świeżo po kontuzji. Ukończyłem bieg po 13 godzinach i 40 minutach. Powiedziałem sobie wtedy, że za rok będę o wiele lepiej przygotowany. Przecież tyle można zrobić przez calutki rok! Ale…

…wcale nie jestem. Jestem mniej więcej w tym samym miejscu, w którym byłem wtedy przed startem w Krynicy. (Jezusie kochany, ta myśl: „znowu minął rok! Gdybym przez te 365 dni trenował regularnie, rozciągał się, wziął za gimnastykę siłową, zdrowo odżywiał, wysypiał i nie stresował…”) Nie do końca pewny swych możliwości. Ale co tam! Przecież nigdy nie będę pewien swych możliwości.

Trzymajcie kciuki. Nie mam pojęcia jaki czas uzyskam na mecie. Ten start jest dla mnie olbrzymią zagadką!

W następnym wpisie relacja z Chudego Wawrzyńca. Na pewno będzie ciężko, na pewno będę miał dość. Będą kryzysy i pewnie będę chciał zejść z trasy. To wszystko i jeszcze więcej w następnym tekście, do przeczytania po weekendzie!

PS. Próbowałem dodzwonić się do Tomka. Wysłał mi smsa: „jestem w Alpach, konkretnie wiszę na ścianie”. Też chcę wysyłać smsy wisząc na ścianie w Alpach! Albo chociaż gdzieś z bezdroży Beskidu Żywieckiego. Jeśli chcecie poczytać moje smsy z trasy biegu Chudego Wawrzyńca to zapraszam na profil Natural Born Runners na Facebooku – to profil sklepowy, ale wrzucam tam całą masę fajnych rzeczy w tematyce okołobiegowej. No i będzie relacja z Chudego. Zapraszam!


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



11 Responses to Czasem trzeba zamknąć za sobą drzwi nawet jeśli…

  1. Krasus mówi:

    Grunt to spontan, good luck!

  2. Kuba mówi:

    Powodzenia! To będzie udany powrót 🙂

  3. Dzięki chłopaki!

    A powrót będzie udany, nie inaczej 🙂 . Jaki by nie był finał tego biegu to i tak będzie co opisywać na blogu 😉

  4. Bartek mówi:

    No i w pyte ! 😀 Stay sharp !

  5. borman mówi:

    Po tym, co przeżyłem na Rajdzie Konwalii przekonałem się, że jestem gotowy. Gotowy wytrzymać wszystko. Zapewne nieprędko przyjdzie mi podnieść poprzeczkę i pokonać kolejną barierę bólu oraz własnych słabości. Od teraz każda kolejna setka, to będzie bajka, od teraz nic nie jest takie samo… Cholera, jaki jestem spełniony – wiszę na ścianie i wysyłam esemesy 🙂 .

    Grzechu wracaj do nas, bo przygoda czeka!

  6. Adrian Stefanik mówi:

    Grzegorz,

    I ja się przyłączę, tak trzymaj! Nie daj się!
    I czekamy na relację.

    Dobre to o wychodzeniu poza strefę komfortu, ostatnio rozważam kwestię balansowania na krawędzi dwóch światów – dobrze znanego, bezpiecznego i nieznanego, przez to nieco wrogiego. Ponoć warunkiem rozwoju we wszystkich dziedzinach jest ciągłe wystawianie głowy poza tę granicę. Czasem się spotykamy z ciężarówką, mamy pecha, ale na szczęście przeważnie poznajemy nowe, rozwijamy się i przesuwamy tę granicę dla siebie samych.

    Ja osobiście czekam też na wpisik o niezrowym jedzeniu, jestem jego umiarkowanym fanem 🙂
    Nic nie przebije dwóch misek popcornu (dawka śmiertelna dla większości ludzi) z mikrofalówy popitych kilkoma zimnymi pivkami (do popcornu polecam schłodzony Heineken Old Bruin). Zwłaszcza po treningu.

    Pozdrowienia,

    // Adrian S.

  7. Bela mówi:

    Widzimy się na starcie 😀
    Jak dojadę 😛

  8. Dzięki chłopaki! 🙂

    Borman,

    Otóż to, ja dawno nie przesuwałem swojej poprzeczki. I okazało się, że coraz trudniej mi się za to przesuwanie zabrać, leniwy się zrobiłem.

    Adrian,

    Świat dobrze znany jako ostatecznie nieco wrogie miejsce, ciekawe spojrzenie. Też tak myślę. Ta codzienność i gnuśnienie – całkiem przyjemne bo znane i bezpieczne – ostatecznie są wrogami naszego rozwoju. Bo, żeby rozwijać się to trzeba wychylać tę głowę poza granicę.

    A co to za drugi świat, ten mniej znany?

    Miska popcornu i 2 piwka – ale oczywiście w telewizji jakiś film o bieganiu? 😉

    Bela,

    Do zobaczenia na miejscu! 🙂

  9. Kasia mówi:

    Tak jest! Męska gra, powodzenia!

  10. ziutka mówi:

    o, pozwól, że sobie zapiszę ten cytat od Ciebie, że „to co najlepsze zawsze znajdziesz poza bezpieczna strefą komfortu” .to fuck!t i choc czasem cholernie boli, to potem człowiek ma niepohamowana satysfakcję, że wstał z wygodnego fotela i udowodnił sobie i pokazał światu „jak się zapierdziela”. dlatego zyczę Ci udanego zapierdzielu!!! Ty mój motywatorze- Twardzielu 😉

  11. Kasia, Ziutka, witajcie na blogu 🙂

    Kasia,

    Dzięki! Jestem już po, ale o tym jak mi poszło napiszę wkrótce..

    Ziutka,

    Zapierdziel był udany 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikabeautifulbabyshowerinvitations First, we have to keep in mind, the purpose of the law Ideally, I do understand the psychological aspects of... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikapurplebabyshowerinvitations.com Are these those experimental ones that keep going missing? – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaTears of Time I visit every day some websites and blogs to read content, however this web site offers feature based writing. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaGrzesiek Łazarz Ładowanie strony trwa bardzo długo... – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    • Zimowy Ultramaraton Karkonoski ju za trzy tygodnie! A tymczasem kolejnyhellip
    • nbrteam zbiera siy na jutrzejszy zimowyultramaratonkarkonoski Jutro 53 km pohellip
    • Ju za kilka godzin pmaratoskie kombo poznan warszawa NorBeRt yczyhellip
    • Kierownik wrci po dwch latach na t sam tras cortinatrailhellip
    • Bunkry s i jest fajnie  trailrunning mountains karkonosze runninghellip
    • Jak mija Wam majwka?  Pogoda dopisuje? nbrteam buja sihellip
  • ARCHIWA