Kuertiego przypadki 80_f

Opublikowany 22 lutego 2013 | autor Grzegorz Łuczko

18

80,4

000_1438.jpg

Za ilustrację muzyczną odpowiada Beirut w utworze Santa Fe.

To zabrzmiało jak wyrok. Waga wskazywała niemożliwe 80 kilogramów i 400 gramów. Nie ważyłem tyle od czasów pierwszych klas liceum, czyli bez mała od jakichś dziesięciu lat (garnitur ze studniówki nadal jest dla mnie za duży)! Dla pewności dokonałem pomiaru kilkukrotnie, za każdym razem licznik pokazywał 80+. Jak to możliwe?!

Może to przez te pompki, które regularnie wykonuję od dwóch tygodni, pomyślałem. W końcu mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Spojrzałem w lustro i uśmiechnąłem się do siebie: nie no stary, nie pie…ol, po prostu tak się kończy wpieprzanie śniadań w Maku, picie kawek z mlekiem (i cukrem!) w Małpce, regularne jedzenie na mieście, uzależnienie od Coca-Coli w puszce i picie piwa!

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, przez ostatnie dwa miesiące nie prowadziłem się zbyt sportowo. Efekt? 5 kilogramów więcej (to tak jak gdybym każdego dnia po wstaniu z łóżka chwytał po 5cio litrowy baniak z wodą i nie rozstawał się z nim do końca dnia, nawet podczas treningu!) i nieprzyjemne uczucie zapuszczenia się.

Na 78 dni przed godziną ZERO mam więc około 6-7 kilogramów do zgubienia. Nie to, żebym czuł się gruby – jako mężczyzna czuję się lepiej z taką wagą, ale jako biegacz jest mi z tym cholernie źle! Z niedowierzaniem obserwowałem wskaźnik wagi – ale z drugiej strony, pomyślałem tak:

Jeśli mając taki balast – a uwierzcie mi, że te kilogramy robią RÓŻNICĘ podczas biegu – jestem w stanie trenować na odpowiednich prędkościach, to co będzie jeśli się go pozbędę? No właśnie! Przecież w maju to ja będę fruwał!

Zanim napisałem Wam o tym, że chcę porwać się na 3:05 w Pradze zrobiłem kilka testowych treningów. Na pierwszy ogień poszło zwyczajne wybieganie w pierwszym zakresie, 13 kilometrów wyszło mi w tempie około 5:10min/km. Później pobiegłem interwały: 4 x 5 minut w tempie 3:50min/km. I dałem radę! Następnie długie wybieganie z Bormanem: 23 kilometry i około 2 godzin biegu w urozmaiconym terenie (no dobrze, w końcówce musiałem nieco pomaszerować, bo mnie już nogi bolały).

No i trening z środy (paskudny warun, ślisko, śnieżnie, zimno i ciemno) 10 kilometrów w tempie maratońskim: po 4:23min/km. I co? I dałem radę! Biegło mi się dość komfortowo, no i co najważniejsze – biegłem na fajnym tętnie, bo wskoczyłem raptem na 80-85% HR MAX. Tych kilka treningów pozwoliło mi uwierzyć, że jestem w stanie nabiegać taki wynik (jeśli ktoś z Was zaliczył już maraton w okolicach 3h, to może w oparciu o te tempa odniesie się do swoich przygotowań?).

Ostatni tydzień zakończyłem kilometrażem rzędu 70 kilometrów, w tym chciałbym nazbierać podobną ilość. Docelowo chcę dojść do 80 kilometrów/tydzień, więcej nie planuję – skupię się raczej na jakości treningów i ogólnorozwojówce (do tego przygotowanie mentalne, sprzętowe i logistyczne – w Pradze wszystko musi zagrać tip top!).

Cele na najbliższe dni? Regularny trening (5/6x na tydzień), a do tego małe zmiany w diecie – nie lubię tego robić, ale nie mam wyjścia – muszę zacząć odmawiać sobie niektórych rzeczy (doświadczenie podpowiada mi, że sam trening to za mało)! Do odstawki idą na pewno: coca-cola, kawa z mlekiem (i cukrem!) plus ograniczenie ilości piwa. Zamiast kawy muszę wreszcie spróbować regularnie pić yerba mate.

A jak idzie realizacja Waszych planów?

PS. Już dawno nie czułem się tak zmotywowany! Jutro w planach prawie 30 kilometrów wybiegania! Nie ma lipy!

Zdjęcie: organizator Maratonu Piasków, polskiej edycji. Fotka nie ma związku z tekstem, ale wtedy (2006 rok) byłem i młody i chudy 😉


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



18 Responses to 80,4

  1. Krzysztof mówi:

    Grzegorz, dieta nie może być zbyt drastyczna. Że coca-cola won to rozumiem, kawa z cukrem won też, ale ograniczenie ilości piwa???

  2. Pfleger mówi:

    Gratuluję postępów. U mnie nie najgorzej, ale wolniej i krócej. Takie mam teraz możliwości. Jako początkujący, skorzystam z kilku zawartych tu porad/wskazówek, np: odnośnie kilometrażu. Taki zapis może motywować. Szersze spojrzenie jest zarazem bardziej perspektywiczne – o! nieźle wykombinowałem 😉

  3. krasus mówi:

    Odstawisz Maca, colę i kawę z cukrem i będzie git, spokojna Twoja rozczochrana;) Moim największym problemem są chipsy, frytki i inne takie – po prostu je uwielbiam. Ale ostatnio miałem ciekawe doznanie – chodziły za mną frytki, a od dobrych kilku tygodni nie jadłem. Pozwoliłem sobie po ciężkim basenie i… wcale mi nie smakowały. Miałem takie poczucie, że mój organizm po prostu ich nie chce, bo są fuj i bardzo mi się to podobało:) Z chipsami i piwem tak nie umiem – jakie bym przerwy nie robił, jak się nie statrał, to i tak zawsze mi smakuje jak cholera..:)

    Życzę powodzenia z 3:05, ja celuję w 3:20 za miesiąc, na razie brak mi wiary w realizację. Muszę jakiś testowy mocny trening zrobić, żeby w siebie uwierzyć.

  4. Misiek mówi:

    Gratuluję znakomitej formy oraz ambitnego celu jaki sobie postawiłeś. Ja trenuję pod kątem Krynickiej Setki, biegam tygodniowo po 100-120 km. Z brzuszkiem też u mnie nie ciekawie, BMI powyżej 25… O ile mnie pamięć nie myli, pierwsze co jak spojrzałem na zamieszczone tutaj zdjęcie to mówię sobie:”Przecież to Maraton Piasków w Świnoujściu, jeden z PK, o ile mnie pamięć nie myli to na PKP”.

  5. borman mówi:

    Grześ, kiedy mówiłeś o kilku kilogramach, powiedziałeś to w ten sposób jakby ich nie było, jakby nie było problemu 🙂 . I tak trzymaj! Założę się, że po 3 tygodniach systematycznego treningu, parę kilogramów poleci w dół, nawet bez dużych dietetycznych restrykcji.

    „Do odstawki idą na pewno: coca-cola …” – chciałbym w to uwierzyć 😉 .

    Po niedzielnym wybieganiu miałem zajebiaszcze zakwasy, znak to, że ostro było. Więc nie ma co narzekać, że końcówkę miałeś słabszą 🙂 .

    PS Przeżyłem pierwszy tydzień BPSu!

  6. Dzień dobry,

    Krzysiek,

    Oczywiście – nie zamierzam być aż tak drastyczny, zwłaszcza że po dobrym treningu piwo jest nad wyraz wskazane 😉

    Pfleger,

    Mam pewną zasadę, której trzymam się od dawna i która zawsze się sprawdza – zawsze porównuję się do samego siebie, z wczoraj, z przed tygodnia, miesiąca itd. W ten sposób łatwiej o satysfakcję z treningów.

    Mam nadzieje, że moja pisanina pomoże Ci w realizacji Twoich celów!

    Krasus,

    Na razie zaobserwowałem ciekawe zjawisko – w sobotę rano ważyłem 78,5kg (rano na czczo, i bez żadnych ubrań 😉 ), a w poniedziałek rano.. 79kg! W międzyczasie zrobiłem 2 treningi i przebiegłem 37km. Ale bez stresu, organizm pewnie nie wie co się dzieje, przez 2 tygodnie nabiegałem ponad 140 kilometrów, musi się dostosować do nowych warunków.

    Cola i kawa odstawione – nie mam z tym problemu póki co. Wiesz, nie ma co sobie odmawiać tego, co się lubi. Oby nie przesadzać. Ja lubię kawę z mlekiem i cukrem, lubię colę, teraz jest jednak taki moment, że na jakiś czas muszę sobię odmówić tych drobnych przyjemności.

    Dlaczego brak Ci wiary w powodzenie? Przed moim pierwszym maratonem – celowałem w 3:30 – na 2 tygodnie przed zrobiłem testowy trening 20km po 4:50min/km – po tym biegu poczułem się na siłach nabiegać to 3:30. I udało się! Wynik: 3:24.

    Misiek,

    Dokładnie, to jest to miejsce 🙂 . Huh, pokaźny kilometraż! I mimo to nie możesz zgubić kilogramów? Musisz popełniać jakieś błędy żywieniowe – u mnie to były przede wszystkim, tak myślę, napoje z kaloriami, u Ciebie pewnie też byś znalazł taki jeden czynnik.

    Też myślę o B7D, widzę, że muszę podkręcić kilometraż 🙂

    Borman,

    Bo to nie jest problem, kwestia miesiąca i będę śmigał jak mała rakietka 🙂 . Cola – nie ma problemu :))) . Poważnie. Jestem na maksa zdeterminowany. W niedzielę przebiegłem 25km, w trochę lepszej formie niż ostatnio, więc jest progres 🙂

    Powodzenie w tym morderczym BPSie.

  7. Pfleger mówi:

    Witam. Ma bank mi pomoże 😉

  8. Bułek mówi:

    Chciałbym tak się zapuścić 😉 U mnie trochę gorzej to wygląda. No dobra nie trochę a bardzo 🙁 1 z przodu a planuje zejść znów do 82 🙂 wczoraj pierwszy raz od 1,5 roku jak nie więcej biegałem na BnO 😉 i dziwne bo nie mam zakwasów ni nic a bałem się że dziś nie wstanę z łóżka 😉
    jakieś rady, podpowiedzi?? a może jakiś eksperyment na pk4 jak wrócić do życia po setce ??

  9. rocha mówi:

    Nie rezygnuj pochopnie z macdonaldów. Możesz łatwo i szybko nabić potrzebne kalorie, no i „dosodować” organizm. To dzięki tej diecie możesz kręcić fajne tempa. Jeśli przerzucisz się na gotowane na parze brokuły podlane łyżeczką oliwy z oliwek i inne tego typu zielone gó.no, to cała energia pójdzie na trawienie. Dodatkowo pojawi się frustracja, której nie ukoi spadek wagi. To ostatnie zresztą będzie wynikało z przesunięcia równowagi sodowej w kierunku niższych stężeń, bardziej dynamiczna równowaga, pojawi się zaburzenie odczuwania pragnienia, czyli coraz częstrze chwile odwodnienia, stąd nieoczekiwane spadki samopoczucia w czasie dłuższych tempówek. Będziesz się oczywiście ratował isostarem, czy innym isotonikiem, ale zdrowe żarcie zniweczy te wysiłki. Dla podniesienia złamanego nastroju postanowisz pozostać przy jednym piwku po treningu przed snem. Piwko ugasi nie tylko żal, ale i uczycie pragnienia. Nazajutrz kac… Po jednym?
    Jednakowoż życzę powodzenia :):):)

  10. Bułek,

    Chyba jeszcze nie komentowałeś na PK4, zatem witaj w skromnych progach 🙂

    1 z przodu? Stary, ogarnij się! 🙂 . Jakie rady i podpowiedzi? W grudniu miałem na początku małą przerwę związaną z przeziębieniem, później masakra w pracy, nie miałem kiedy trenować. Po gorącym okresie w pracy rozpoczął się okres świąteczny, musiałem odpocząć. No i jakoś nie mogłem cały czas zabrać się za trening.

    W tym czasie robiłem masę niedobrych rzeczy: nie biegałem regularnie, jadłem śmieciowe jedzenie itd. U Ciebie pewnie też pojawił się taki moment, w którym zacząłeś wprowadzać kolejne małe niezdrowe nawyki. Odwróć ten proces!

    Ułóż sobie jakiś plan, zacznij robić marszobiegi, ustal sobie cel: wystartuj w jakimś biegu za 2 miesiące. Zaczniesz się nakręcać, i stopniowo wprowadzaj kolejne małe, zdrowe nawyki.

    Mi wystarczyły 2-3 tygodnie, żeby wrócić do formy, u Ciebie potrwa to dłużej, ale dasz radę!!!

    Radek,

    😀

  11. Ula,

    Z komentarza pod filmem:

    THIS IS NOT „IF ANIMALS ATE AT MCDONOLDS. IT’S „BALLOON ANIMALS” FROM STUDENTS AT THE FILM ACADEMY IN LUDWIGSBURG.

    Rzeczywiście te zwierzaki bardziej wyglądają jakby połknęły balon z helem niż najadły się Bic Maców 😉

    Lubię – czasem – zjeść z McDonalds, po prostu smakują mi niektóre rzeczy. Uwielbiam frytki, cheesburgery i wrapy. No i kawa z mlekiem (plus trzy saszetki cukru). Nie mam z tym problemu. W 80-90% wybieram zdrowe produkty, nie widzę nic złego w okazjonalnym jadaniu w takich miejscach.

    W jednym z kolejnych wpisów szerzej opiszę moją zmodyfikowaną zasadę Pareto w kwestii jedzenia 🙂

  12. Krolisek mówi:

    Ja też stosuję dietę pareto. Ale zamiast maka wolę michałki. 😉

  13. Misiek mówi:

    Zmotywowałeś mnie do mniejszego przyjmowania pokarmów, nie jedzenia w takich ilościach (wstyd :P)… Coli na szczęście nie piję od 1,5 roku. Z browarkami troszkę przystopować trzeba, raz na miesiąc, a nie 3-4 razy po kilka piw. Zresztą za rok czeka mnie ślub, to tym bardziej muszę z 15 kg zrzucić. Powoli, małymi kroczkami, ale może się uda. Z treningami u mnie w porządku, jedynie znów piszczel mnie troszkę pobolewa. Właśnie wróciłem z 20 km biegu z lasu. Śniegu znów, że ho, o wiele ciężej aniżeli bez niego.

  14. rocha mówi:

    Coś jest na rzeczy z tym ograniczaniem jedzenia. Widziałem teksty w kolorowych pisemkach, Żona też ma postanowienie wielkopostne – nie jeść słodyczy. Podobno wiele osób na świecie je więcej niż potrzebuje, zastanawiam się z czego to wynika? Nie ma się co czarować, przyjmowanie mniejszej ilości kalorii niż jest to potrzebne prowadzi do nieuchronnej śmierci głodowej. Jednoczesne zwiększanie wysiłku i ograniczanie jedzenia to taniec na krawędzi – nawet dla tych o bardzo grubych „krawędziach”. Zdecydowanie zalecam wprowadzanie zmian na raty. Do osiągnięcia amatorskiego celu sportowego powinien wystarczyć trening sportowy.

  15. jip mówi:

    Prawda jest dosyć prosta, czas przestać z założenia jeść shity (McD, cole, fanty, przetworzone gotowe produkty z zamrażary, chipsy etc.) i zamienić to na zdrowe rzeczy.

    Hamburgera zrobić sobie samemu na małej ilości dobrej oliwy, z dobrego zmielonego mięsa, najlepiej na naszych oczach. Do tego prawdziwa sałatka, zamiast listka nie_do_zabicia_lodowej, z plasterkiem pumidora. Sos light jogurtowo-min.majonezowy.W miejsce przedmuchanej białej buły – razowa. Zamiast coli – raz na jakiś czas RedBullColę (trudno znaleźć i puszka droga, ale w zasadzie naturalna – na etykiecie podają cały skład), zamiast fanty – wycisnąć sobie soczek z kilo pomarańczy (ehh, gdzie te czasy gdy w co 4 domu był saturator na naboje) i posączyć z przyjemnością. Kupić kartonik 5l wyciskanego soku z jabłek i gruszek i rozcieńczać. Na chipsy ….
    I normalnie, po ludzku, się odżywiać.

    Nie chodzi nawet o ilość kalorii, ale o ich jakość – strasznie się ten shit odkłada w organizmie i ma mnóstwo niezdrowych dodatków, polepszaczy, konserwaczy i poprawiaczy.

    Zgadzam się z Rochą, że przy trenowaniu nie należy przechodzić na „dietę cud”, bo się przejdzie na 20ty stopień zasilania albo prąd odetnie zupełnie.

  16. Jip,

    Problem w tym, że co jakiś nie jestem w stanie uniknąć jeść takiego jedzenia. Nie jestem i koniec. Taki mam tryb życia, i koniec! 🙂 .

    Bo generalnie to ja się zdrowo odżywiam. Generalnie.

  17. BelllaX mówi:

    Od jutra zaczynam odchudzanie, kto się odchudza ze mną? Nie będzie lekko ale trzeba się wziąć za siebie. Mam już dobry plan na chudnięcie, wszyscy którzy są chętni proponuje zacząć od wipisania w google – xxally radzi jak szybko schudnąć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikacoles insuranc walal waan kusalamay salaan kadib waxaan ka mid ahay dadkaan codsigooda geeyey safaaradda itobiya waxaana sugaynaa in naloogu yeero dhiig... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikahttp://easygamecheats.pro/ Excellent article, Kath!Tout à fait d’accord! FUYEZ devant les personnes jalouses! Spécialement si elles le sont avant même que la... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikayankee candles discounts This would be a dream session for a number of reasons:1) Renowned chefs... it's like meeting rock stars.2) I'm such... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikahttp://shopmiscere.com/polygon/ mah. in italia basterebbe introdurre l’arancione tra rosso e verde e non solo viceversa, come avviene in moltissimi altri paesi.... – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    • Zimowy Ultramaraton Karkonoski ju za trzy tygodnie! A tymczasem kolejnyhellip
    • Ju za kilka godzin pmaratoskie kombo poznan warszawa NorBeRt yczyhellip
    • NBRteam ju si rogrzewa przed edreamsmitjabcn tylko gdziejestBoena podkocykiem halfmarthonhellip
    • Niewane jak wane z kim razemlepiej edreamsmitjabcn runningfriends equipo friendshellip
    • Mio i bieganie zawesze id w parze  running lovehellip
    • nbrteam zbiera siy na jutrzejszy zimowyultramaratonkarkonoski Jutro 53 km pohellip
  • ARCHIWA