Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 16 listopada 2008 | autor Grzegorz Łuczko

4

Maroko 2008: Marakesz i nocne BnO

Dnia 11 mojej podrozy po Maroku nadszedl kryzys. Obudzilem sie zmeczony i chyba chory, a na pewno bardzo slaby. Efekt poteznego wiatru w Todrze. Nie bardzo bylo jednak co zrobic, spakowalem sie i udalem na dworzec w poszukiwaniu transportu do Boumalne Dades. To, ze rozklad jazdy to nie jest cos stalego, cos na co trzeba zwracac jakas szczegolna wage zdazyle sie juz przyzwyczaic, totez fakt, ze odjechalismy z Tinerhiru godzine po czasie nie zdziwil mnie az nadto.

Jak czlowiek jest zmeczony, albo nie daj Boze chory to podroz przestaje byc przyjemnoscia, ciezko delektowac sie ogladanymi cudami przyrody, a i ludzie, ktorzy do tej pory wydawali sie sympatyczni denerwuja jak nigdy. No i ten cholerny przewodnik Pascala, w ktorym nie napisano dokladnie gdzie ten wawoz Dades jest. Jest jednak cos pozytywnego w stanie zmeczenia, czlowiek obojetnieje, na swoj sposob rozluznia sie, patrzy na bieg rzeczy i przestaje sie denerwowac. Bus jechal nie wiadomo gdzie. Wszyscy ludzie juz wysiedli, zostalem tylko ja, kierowca i bileter.

Nagle skalne sciany zaczely sie zwezac, moze to juz to, pomyslalem. Zatrzymalem busa i skierowalem sie z powrotem w strone Boumalne, miala to byc ponoc sympatyczna wycieczka.. To nie bylo fajne, to nie bylo sympatyczne, przyjemne, czulem sie okropnie. A jednak cala ta sytuacja miala swoj urok, w koncu to czesc drogi, nieodloczny element podrozowania, bo kto powiedzial, ze droga musi byc przyjemna? Zatrzymalem sie w pieknym miejscu, wapienne skaly przybraly fantastyczne ksztalty. Po chwili podjechal jeep, wysiadla z niego 5 turystow, niemalze wyskoczyli z niego, szybko zrobili kilka fotek, samochod wciaz byl na chodzie, a po 2 minutach odjechali pedzac w kierunku kolejnej atrakcji.

Znow zapanowala cisza, gdzies w oddali miejscowi oddawali sie swoim pracom a ja znow w spokoju moglem ogladac ten maly cud natury. Moze to jest idealny sposob na podrozowanie? Widzi sie tylko te najefektowniejsze miejsca, samochod gotowy zawiesc cie w kazde miejsce jest zawsze pod reka, tak samo jak kilku gwiazdkowy hotel… Sama przyjemnosc, 100 procent cukru w cukrze. Nie ma zmeczenia, nie ma miejsca na nude i wszystkie te negatywne stany, ktore nieodlacznie mi towarzysza w czasie tego wyjazdu. Problem w tym, ze ja tego nie kupuje, to nie dla mnie. To tylko polprodukt, droga to blaski i cienie, nie da sie jej przezyc bez tych wszystkich ciezkich chwil..

Od wczoraj jestem w Marakeszu. Spotkalem sie z Markiem i Kamila, za kilka godzin ruszamy wreszcie w gory! Wyszedlem po nich na dworzec, a wlasciwie wybieglem. Mielismy problem z komunikacja, komorki zastrajkowaly, gdybym nie zdazyl na 20:05 to bylby problem z odnalezieniem sie. O 19:45 bylem jeszcze na placu Dzemma El Fna, probowalem zlapac jakas taksowke, ceny jednak byly kosmiczne. Dobrze, ze mialem ze soba kompas i przewodnik, zerwalem sie do biegu i urzadzilem sobie nocny bieg na orientacje po Marakeszu, na stacje udalo mi sie trafic bez pudla, wpadlem porzadnie zgrzany rowno czasie. Nie musze chyba dodawac, ze pociag mial opoznienie? Hehe.

A ten slynny Dzemma el Fna? W pierwszej chwili poczulem sie mocno zagubiony, ogromne miejsce z ogromna liczba straganow, stoisk i turystow po prostu przytlacza. Krecilem sie nieco zdezorientowany od straganu do straganu nie zwazajac nawet na przyjacielskie naolywania naganiaczy. Po kilku dniach wzglednego spokoju na proby zaczepki z ich strony reaguje obojetnoscia, nie mam juz sil na usmiechy i odmawianie. Plac tak naprawde ozywa dopiero wieczorami, pelno na nim roznorakich wystepow, ale czy faktycznie robi to piorunujace wrazenie? Nie chcialbym odpowiadac na to pytanie teraz, musze pobyc tutaj jeszcze troche, zeby wyrobic sobie zdanie. Po powrocie z gor bede mial jeszcze jeden dzien w Marakeszu przed wyjazdem do Casablanki, wstepnie przeznaczam go na zakupy, juz sie boje tych wszystkich negocjacji, hehe.

To tyle, prawdopodobnie w gorach internetu nie bedzie, wiec odezwe sie dopiero w sobote. Choc oczywiscie bede staral sie zrobic to wczesniej. Pojawi sie natomiast tekst przygotowany nieco wczesniej, rowniez w klimacie drogi, zapraszam wiec do zagladania na pk4.

PS. Zdjec nie ma bo komputer nie czyta mojej karty, buuu.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



4 Responses to Maroko 2008: Marakesz i nocne BnO

  1. faba mówi:

    Hej

    Przeczytalem całość marokańską i widze że to przed czym Cię wielu ostrzegało – czyli arabiowie i ich typowe turist podejście – dopadło Cię pełną mocą ;D Patrzenie i parcie prosto przed siebie mi się sprawdzało najlepiej ale niektórych to nie odstrasza niestety.

    Ciekawe jakich kolorytów nabrały by twoje relacje gdybyś sam tam jeszcze z miesiąc został. Pewnie był by z tego niezły materiał na powieść drogi. Ale raczej lepiej dla twojej psychy że masz już kompanów. Bo tak zrozumiałem że reszta już w trójkę.

    Życzę powodzonka w górach i miłych wrażeń.

    PS. Był ktoś na Tułaczu ??

  2. ralph.ellison mówi:

    komas, cholera nie pomyslalem o tym, widac kiepski jestem, co prawda nie zgubilem sie, ale tez nie musialem sie nigdzie spieszyc.
    powodzenie w gorach, chetnie bym tam teraz z wami byl

  3. Mickey mówi:

    Na Tułaczu się było, rowerem się jeździło 🙂

  4. Kuerti mówi:

    Faba,

    Jeszcze miesiac? Teksty musialyby byc cenzurowane.. Na hello maj frend otwiera mi sie juz noz w kieszeni, na dluzsza mete nie do wytrzymania, strasznie irytujace..

    Ralph,

    Jesli lubisz gory to masz czego zalowac… Atlas jest cudny, wroc do Maroka kiedys, wlasnie w gory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA