Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 13 listopada 2008 | autor Grzegorz Łuczko

7

Maroko 2008: Todra i rozowy plecak

Szok, niedowierzanie i glebokie uczucie pustki. Poczulem sie strasznie samotny, wyszedlem z kafejki, a mojego naganiacza nie bylo.. Moj swiat sie zawalil, to wszystko co do tej pory tak idealnie funkcjonowalo teraz stracilo racje bytu, poczulem sie nikomu niepotrzebny.. Nie wiedzac co ze soba poczac tulalem sie bez celu po uliczkach Erfudu, az w tem uslyszalem cos co znow przywrocilo mnie do rzeczywistosci: hello maj frend! Nagle swiat znow wydal sie piekny!

Dobra, koniec juz z tym nabijaniem sie z naciagaczy (rizonejbyl prajs for ju, mi end maj famili, w sosie marokansko-tuaregowym, wyborne!), tak juz jest i mowi sie trudno. W Maroku sa rowniez zwyczajni, mili ludzie. Wczoraj w drodze do Tinerhiru spotkalem jednego, nie mowil po angielsku ale jakos sie dogadywalismy, ja pokazalem mu swoje zdjecia z podrozy po Maroku a on mi swoje.. Meczety, wersety z Koranu i zdjecia islamskich duchownych… To bylo mile choc poczulem sie troche z innej bajki. Do Tinerhiru dotarlem wieczorem, wydawalo mi sie, ze bede mial problemy ze znalezieniem noclegu..

Nie zdazylem jeszcze wyciagnac plecaka z luku bagazowego a juz mialem zapewniony dach nad glowa, hehe. Ponoc gosc byl w Polsce i przez 2,5 miesiaca siedzial w Poznaniu, to dziwne ale wielu Marokanczykow zapewnia, ze byli w naszym kraju, juz sam nie wiem czy to kit na potrzeby zarobienia kasy na turyscie z Polski czy prawda? Tinerhir to nieco senne miasteczko, idealne jako baza wypadowa do wawozu Todra i jako przyjemne miejsce na odpoczynek, co wlasnie uskuteczniam dzis przez caly niemalze dzien. Rano wypozyczylem rower i pognalem jakies 16 kilometrow wglab wawozu. Rower byl nieco zdezelowany i rozowego zabarwienia, tak samo jak i plecak, ktory udalo mi sie zalatwic od wlascicieli hotelu. Mozna powiedziec, ze byl wscieklo rozowy, hehe. Nie marudzilem jednak, nie chcialem brac mojego duzego ¨wilczka¨, a z reklamowka jechaloby sie conajmniej malo komfortowo…

Nigdy nie bylem w zadnym wawozie, z razu jednak okolica wydala mi sie zbyt przereklamowana, owszem lsniace na pomaranczowo skorodowane skaly robily wrazenie, ale nie takie jakiegobym sie spodziewal.. Dopiero gdy dojechalem we wlasciwe miejsce zrobilo sie naprawde efektownie. Gdyby jeszcze nie wialo tam tak mocno… W ogole z ta pogoda sa cyrki, jak stoisz w sloncu to gorac straszny, wystarczy, ze zejdziesz do cienia i robi sie po prostu zimno, ciezka sprawa.

Przy okazji przejazdzki na rowerze zdalem sobie sprawe, ze niemalze od 2 tygodni nie trenuje, forma znika w zastraszajacym tempie, pocieszam sie mysla, ze to koniec sezonu a wyjazd to forma roztrenowania. No ale co sie dziwic skoro przesiadywanie na tarasach i objadanie sie mandarynkami stalo sie ostatnio moim glownym zajeciem.

Jutro uderzam wglab wawozu Dades i powoli moja wyprawka trampingowa po Maroku dobiegnie konca. Nastepny tydzien spedze juz w gorach. Jak ten czas leci, pamietam jeszcze jak niedawno maszerowalem zimna listopadowa polska noca na busa do Berlin, a tu jestem juz za polmetkiem, ech..

PS. Zagadka nierozwiazana, rowniez bylem perzekonany, ze tak latwo nie popusci, jestem rozczarowany..
PS2. Nastepny wpis pewnie juz z Marakeszu, bede tam prawdopodobnie w sobote.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



7 Responses to Maroko 2008: Todra i rozowy plecak

  1. ralph.ellison mówi:

    ciesz sie ze nie pada, ja zmoklem na saharze, gdyby nie ognisko w chatce, to bym pewnie zamarzl

  2. Czarli mówi:

    No ladnie, my wyruszamy do Maroka autem w polowie grudnia na swieta i sylwestra.

    Powodzenia dalej.

  3. jip mówi:

    Grzegorz, mogłeś powiedzieć że chcesz różowy plecak, mam takiego starego Alpinusa, trochę zielony na dole ale by się nadał 😉
    Ciekawy jestem twoich wrażeń z doliny Dades.
    Aha, nie spiesz się z powrotem, nadal mamy listopad i jest w nocy zimno 😉

  4. jip mówi:

    Spojrzałem na zdjęcia:
    – no jakbym widział tego różowego Alpinusa na marokańskiej ziemi 😉
    – o której byłeś w Todrze, ani jednego turysty, były manewry wojskowe czy wystrzelałeś wszystkich naganiaczy???

  5. Kuerti mówi:

    jip,

    Wes se nie zartuj, wiesz jaki to byl obciach..

    W Todrze turysci byli, ale zdjecia robilem tak jakby ich nie bylo…

  6. sebas mówi:

    Jest jeden niemientki widok na Todre i zielona wstazke gajow palmowych wijaca sie miedzy gorami z jednego ze szczytow. To „gorne pietro” nad wawozem mi sie bardziej podobalo niz sama Todra

  7. Kuerti mówi:

    Sebas,

    Niestety nie zapuszczałem się tak daleko, byłem tylko w samym zwężeniu, choć droga, którą widziałem już za wąwozem wyglądała niezwykle zachęcająco… Jak się tam dostałeś? Rower czy samochód?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑