Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 20 maja 2011 | autor Grzegorz Łuczko

29

Wracam do podstaw

Foo Fighters!

Opłakiwałem gorycz fiaska, gdy okazało się, że to łaska.
Jan Sztaudynger

Nie mam pojęcia kim jest facet, który wypowiedział te słowa, ale z pewnością to musiał być cholernie mądry gość (nieprzypadkowo przytaczam je po raz drugi na PK4). Często, niestety dopiero po czasie, okazuje się, że te nieprzyjemne wydarzenia, których doświadczamy, są tak naprawdę konieczne, aby zrobić krok naprzód. Czasem tylko wyjątkowo nieprzyjemne zdarzenie otwiera nam oczy na oczywiste sprawy. I tak właśnie było z moją kontuzją kolana.

FRUSTRACJA

Długo nie pisałem, bo i nie miałem o czym. Prawdę powiedziawszy, zżerała mnie frustracja. Od miesiąca nie biegałem, nie jeździłem na rowerze, nie robiłem NIC! Oprócz biegania nie mam nic innego co angażowałoby mnie w równym stopniu, to nie tylko pasja, to po prostu część mnie. Może brzmi to nazbyt patetycznie, ale tak po prostu jest. Trudno było mi znaleźć sobie miejsce, bez tych codziennych treningów. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – jestem uzależniony.

POCZĄTEK PROBLEMÓW

O tym, że kontuzja nie jest niczym przyjemnym wiemy doskonale. To było moje fiasko. Gdy pobiegłem 10 kilometrów na Maniackiej Dziesiątce poniżej 40 minut myślałem, że problemy mam już za sobą. Później się okazało, że od tego momentu było tylko gorzej. Nieudany występ na rajdzie On Sight, a później ledwo ukończony półmaraton były moimi ostatnimi „podrygami”. Po półmaratonie rozpoczęły się problemy z prawym kolanem.

Jak? Z głupoty. No bo jak inaczej. W poniedziałek po biegu odpoczywałem, ale już we wtorek zrobiłem mocny trening, długa jazda na rowerze połączona z długimi podbiegami. To był czysty idiotyzm. Na kolejnym treningu odezwało się prawe kolano, które szwankuje do tej pory. Czyli już prawie 1,5 miesiąca. Czy napisałem już, że to był idiotyzm? Tak? Ale nie zaszkodzi jeśli to powtórzę, TO BYŁ IDIOTYZM!

DLACZEGO KONTUZJA OKAZAŁA SIĘ ZBAWIENNA?

Paradoksalnie jednak to była również moja łaska. Ten błąd, ten głupi błąd, ta frustracja. Zrozumiałem wreszcie, że muszę zacząć dbać o siebie, o swój organizm, który ma przecież ograniczenia. Zdaję sobie sprawę jak banalne jest to odkrycie. To oczywistość. Oczywistość, którą jednak przez długi czas ignorowałem.

Byłem u lekarza. Facet patrzy w moją kartę i mówi do mnie: „no, Pan już swoje lata ma…” (mam 26 lat). Smutne, co? Ale prawdziwe. Młodszy już nie będę – mój organizm potrzebuje coraz więcej czasu na regeneracje. Więcej uwagi, a mniej nonszalancji.

TRUDNA DROGA NAPRZÓD

Cały czas popełniam błędy. Ale to dobrze, bo to znak, że idę naprzód, nie stoję w miejscu. Czasem, żeby zrobić 2 kroki naprzód, trzeba się troszkę cofnąć. Coś zrozumieć, spojrzeć na pewne sprawy inaczej. I choć ominęło mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy wiele fantastycznych startów, to wcale nie uważam tego czasu za stracony. Choć de facto, jeśli chodzi o moją formę fizyczną tak właśnie jest. Wczoraj ledwo przebiegłem 5 kilometrów, a przecież jeszcze 2 miesiące temu byłem w stanie przebiec 10 razy tyle.

Nie o formę fizyczną jednak tutaj chodzi – to jest rzecz nabyta, łatwo ją zbudować, łatwo ją stracić. Przestałem się już tym przejmować – jeśli skończą się moje problemy to w 3-4 tygodnie znów się odbuduję. Nie zawracam sobie tym głowy. Ważniejsze jest jednak co innego – to, co siedzi w głowie. Tę przerwę więc traktuję jako zmianę kierunku. Zatrzymałem się na dłuższą chwilę na skrzyżowaniu, i zamiast pędzić na oślep przed siebie wybieram dobry, wreszcie, kierunek.

WRACAM DO PODSTAW!

Co to znaczy? W skrócie pisząc, zaczynam dbać o siebie! Póki co nie mogę normalnie trenować, nadal boli mnie kolano, ale chyba jestem wreszcie na dobrej drodze, aby zupełnie wyeliminować ten problem. Widziałem się ostatnio z Agą Korpal – Aga napisała świetny tekst o roli rozciągania w przeciwdziałaniu kontuzji, naprawdę warto go przeczytać! Rozmowa z nią oraz lektura tego tekstu otworzyła mi oczy na to jak cholernie ważne jest dobre przygotowanie organizmu do dużego wysiłku.

Na pierwszy ogień idzie więc ROZCIĄGANIE. Znam już trochę siebie i wiem, że nie będę w stanie rozciągać się po każdym treningu, dlatego planem na kolejne tygodnie jest wprowadzenie nawyku rozciągania się 3 razy na tydzień. Będę wykonywał zestaw ćwiczeń zaprezentowanych w tym artykule. Jeśli rozciąganie to i gimnastyka siłowa – tak, ta znienawidzona przeze mnie gimnastyka siłowa. Plan zakłada wykonywanie jej 2 razy w tygodniu.

Tutaj nie mam jeszcze gotowego zestawu (jeśli ktoś ma jakiś pomysł, proszę o komentarz!), ale w najbliższym czasie mam nadzieje, że uda mi się takowy ułożyć. Jak widzicie wracam do absolutnych podstaw, chcę doprowadzić do porządku swój zniszczony już nieco organizm, przygotować go do ciężkich treningów oraz startów w zawodach. Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie praca tylko nad kondycją fizyczną, bez ogólnego przygotowania organizmu, prowadzi donikąd (a może do gabinetów złośliwych lekarzy?).

NOWY POCZĄTEK

Czuję się jakbym zaczynał wszystko od nowa, ale mądrzejszy o doświadczenia, popełnione błędy i z nową porcją motywacji. Mniej więcej rok temu, na początku maja, odniosłem swój największy rajdowy sukces – wspólnie z Ulą, Hubertem oraz Maćkiem ukończyłem Adventure Trophy. Teraz, rok po tym wydarzeniu, okazuje się, że moim największym sukcesem w ostatnim czasie są… przewlekłe problemy z kolanami!

Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, ja w to naprawdę wierzę. W pewnym sensie zaczynam od nowa, ktoś się podłączy? Co tydzień będę starał się pisać „raporty” z moich postępów, Was również zapraszam do publikacji swoich osiągnięć. Jestem zapisany na Ultramaraton 7 Dolin we wrześniu. Chciałbym przygotować się do tego biegu.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



29 Responses to Wracam do podstaw

  1. jasiek mówi:

    Ja by jeszcze jakieś inne dyscypliny dołożył, zaczniesz się odbudowywać i znowu coś wysiądzie, wzmocnij te mięśnie których bólu po wysiłku jeszcze nie czułeś 😉

  2. Paweł mówi:

    Grzesiek, nie pierdziel mi tu, rozciągaj się po każdym treningu. Nie mówię tu o tym by to robić pół godziny: choć dziesięć, 15 minut się poruszaj. Nawet pięć jeśli bardzo nie masz czasu. To jest relaksujące. Wróć do domu, puść sobie jakąś smutną islandzką muzę, rozłóż karimatę. Porozciągaj Achillesy, nogi, brzuch. Mi się wydaje, że chcesz to rozciąganie zbyt sumiennie robić i dlatego Ci się nie chce. To tak jak z początkiem biegania: jak zarzucisz za dużo na raz na początek to łatwo później zrezygnujesz. Ważne by być systematycznym i konsekwentnym.

  3. lisu mówi:

    Paradoksalnie Twój ostatni wpis dał mi do myślenia. W sumie wnioski wysnułem takie jak Ty w tym wpisie. Teraz po 6 tygodniach od kontuzji zaczynam wszystko od początku, ale z głową, na spokojnie.
    Powodzenia i sukcesów życzę 🙂

  4. monia mówi:

    Kuerti, dawno mnie tu nie było, dziś zajrzałam i od razu „nie-smutny” tekst:) great, do dzieła! obiecuję zaglądać częściej

    ps. zaczęłam marszobiegi, nie mam jednak sił na bieganie pod górę. rozciągam się 5-10min po i nic, o dziwo, mnie nie boli 😉 pozdrowerek

    ps.2 zapraszam kiedys na scieżkę pod reglami – fantastyczne miejsce do biegania, właśnie zaczął się wypas owiec i przy owczarkach należy zwalniać 😉

  5. Kuerti mówi:

    Jasiek,

    Plan zakłada regularne treningi biegowo-rowerowe. Do tego chciałbym dołożyć rolki i badminton 🙂 . Rolki bo przydadzą się na rajdach, a badminton dla czystej przyjemności (ale i intensywna gra angażuje inne partie mięśniowe niż np. bieganie).

    Generalnie celem na ten rok jest przekrojowy trening mojego organizmu.

    Paweł,

    Tak jest! Właśnie wróciłem z biegania i zrobiłem krótką sesję. Dosłownie kilka minut, ale masz rację – lepsze to niż nic. Ale poza tym chcę wyrobić nawyk porządnego rozciągania 3x w tygodniu.

    Lisu,

    Z głową i na spokojnie. Mądra myśl, życzę powodzenia we wcielaniu jej w życie, bo wiem jak trudno to zrobić!

    Monia,

    Bo ja optymista życiowy jestem, wbrew pozorom 😉 . Widzę, że mieszkanie w Tatrach jest baardzo motywujące 🙂 . Jak tylko dojdę do pełnej sprawności, to się wpraszam tam do Ciebie do Zakopca na któryś weekend 😛 . Pobiegamy razem pod reglami.

    Ps. A ja obiecuję pisać częściej!

  6. Sebas mówi:

    5 minut rozciagania po treningu to nie jest tak wiele, a duzo zmienia. nawet czasem bywa to przyjemne

  7. chróściel mówi:

    Oj tam, zawsze trzeba się podnosić :D.
    Ja tam generalnie znowu wracam do biegania, Rzeźnik odpadł, ale przecież jest też w przyszłym roku, także nie ma się co łamać.
    Co do samego biegania, to wiem jedno z maty: rzadko co tak usztywnia jak właśnie ono! Zwiększając zawartość biegów w treningu doprowadzałem do tego, że nie byłem w stanie obrócić się do żadnego dużego rzutu.
    Oczywiście problemem był brak rozciągania. Niestety też, w przypadku mojego organizmu i dalszego trenowania, hobbystycznego już, judo, to rozciąganie po biegu trwa u mnie długo, bo w innym wypadku na drugi dzień zaczynają się odzywać wszystkie kontuzje.
    Także trzymam kciuki za Ciebie, ale i za powroty nas wszystkich!
    Niech moc będzie z nami! 😀 😀 😀

  8. Kuerti mówi:

    Sebas,

    Jest taki cytat, którego nie pamiętam 😉 , ale jego istotę oddaje inny, który znalazłem: „Zazwyczaj ludzie przeceniają to, co mogą zrobić w ciągu roku, a nie doceniają tego, co mogą osiągnąć w ciągu dziesięciu lat”.

    Chodzi o małe kroki, małe działania wykonywane każdego dnia.

    Chróściel,

    Ciekawe spostrzeżenie – mnie ciężko było zauważyć to usztywnienie, bo w zasadzie tylko trenowałem sporty, które wymagają jednostajnego wysiłku.

    Moc się zawsze przyda, dzięki! 🙂

  9. Piotr mówi:

    Uśmiałem się po „ma Pan swoje lata (26)” – dla mnie znaczy młody . Piotr lat 42 🙂
    Rolki i babington na kolana – wydaje mi się, że to duże obciążenie …. mi pomógł rower. Może ktoś mądry się wypowie bo mam wątpliwości

  10. Adamo mówi:

    Kuerti,

    Nie wiem co powiedzial lekarz czy zbadal manualnie i czy na jakies badania wyslal. Zalozmy, ze bol kolana to „tylko” przeciazenie bez trwalych zmian zwiazane z zaburzeniem biomechaniki ruchu, starosci 😉 – mlody orgaznizm szybciej kompensuje braki.
    Na skutek tego powstaly jakies mikrourazy, ktore trudno zaleczyc.
    Nie raz wychwalalem zalety pracy nad ogolna aprawnoscia: rozciaganie, wzmacnianie itp.
    Jest jednak jedno ale…
    W przypadku, kiedy juz mamy kontuzje trzeba wprowadzic kompleksowy program i pilnie go wykonywac. Inaczej polsrodki typu „bede sie rozciagal 3x w tygodniu” nie pomoga.
    Najlepszym wyjsciem chyba jest staly kontakt z rehabilitantem, ktory niestety kosztuje 🙁
    Sam sie mecze od dlugiego czasu. Niby juz duzo wiem
    ale nie zawsze wystarcza konsekwencji i wiedzy i kontroli aby zrobic porzadna gimnastyke ogolna w pelni i dobrze.
    To tak jak z treningiem. Niby wszystko wiemy na temat zakresow, tempa ale bardzo latwo cos zle zrobic mimo duzych nakladow pracy.
    Moze warto bylo by postarac sie o konkretny program rehabilitacji poprzedzony dokladnym przegladem technicznym swojego organizmu?
    Niestety czesto jest tak, ze niektore rzeczy trzeba rozciagac, inne wzmacniac a jeszcze inne moga byc wrecz zbyt rozciagniete.
    Jest tak na przyklad w problemach z wadami postawy.

    Moze tez warto spojrzec na technike biegu? CZesto jest tak, ze przyczyna jest gdzies indziej (nawet dalekie partie ciala) niz problem.
    Pomysl jaka masz sylwetke, krok i ktore miesnie (ich sila i rozciagniecie) maja wplyw na „wyprostowanie postawy” i poprawe kroku biegowego.
    Pisalem juz o tym ale paradoksalnie to moze siedzenie w zlej pozycji przy komputerze (a NBR tego od Ciebie ostatnio wymagal) moze byc przyczyna problemow. W koncu ostatnio to najbardziej zmienilo sie w Twoim zyciu.

    p.s. Rolki (podobnie jak narty biegowe) powinny byc OK bo nie ma uderzenia o podloze i koniecznej w amortyzacji sily. Badminton swietnie rozwija miesnie (kto nie gral na punkty i na przepisowym boisku to zdziwi sie jak meczace sa „paletki” :)) ale gwaltowne ruchy moga byc niebezpieczne dla kontuzjowanego kolana.

  11. Paweł mówi:

    Grzesiek, widziałeś co się działo na Kieracie? Ja pierdykam, my tu daleko w polu (przebiegnięcie 10 km zajęło mi wczoraj 41 minut) a chłopaki kręcą super wyniki. Nie wiem jak Ciebie ale mnie to nakręca do treningów, bardzo pozytywnie nakręca.

    p.s. Idę o zakład, że na Rzeźniku pęknie 9 godzin.

  12. jip mówi:

    @Kuerti

    No! Teraz już lepiej 😀

    Sam się przekonuję, że rozciąganie może być przyjemne. Wykonuję najprostsze… i ból jest miły.

    Joga wyrabia mięśnie i jest ogólnorozwojowa. Ne mam do niej cierpliwości, ale tak jest. Rower oszczędza bardziej kolana niż bieganie (powinny być niedopompowane opony dla lepszej amortyzacji). Badminton raczej masakruje z uwagi na częste zwroty. Najlepsze jest ćwiczenie w odciążeniu… więc aquaerobic.

  13. Michał mówi:

    Cześć Wszystkim
    To dopiero mój pierwszy wpis u Grześka, choć czytuję od niepamiętnych czasów, a sporą cześć z Was nie raz i nie dwa widziało się w polskich lasach 😉
    a więc do dzieła:
    1. Rozciąganie zaraz po treningu traktuję jako strefę przejściową między wysiłkiem i trybem „normalnym”. Świetny czas na schłodzenie, uspokojenie, pomyślenie, że zrobiło się fajny trening i przygotowanie myśli na dalsze sprawy. Do tego najchętniej tam gdzie jest chłodniej – w chłodne dni – na dworze, w gorące – w chłodniejszym mieszkaniu. A jak się „nie chce” to stara metoda małych kroczków – najpierw dla mnie najważniejsze – 4głowy. A potem kolejny mały kroczek – pasmo powięzi szerokiej itd.
    Zresztą zazwyczaj się chce, bo później jest naprawdę fajne czucie luzu w ciele.

    2. Na ból kolan rehabilitanci jak mantrę powtarzają: wzmacniaj głowę przyśrodkową 4głowego i rozciągaj się. Do tego dochodzą zalecenia osobnicze. Po swoim przypadku zachęcam do znalezienia naprawdę dobrego i polecanego rehabilitanta od biegaczy (oj kosztowna impreza). Może musisz nad czymś konkretnym popracować, a sam sobie tego raczej nie wymyślisz. Sam też robię sobie okresowe przeglądy u rehabilitantów, aby mieć pieczę i nie pauzować przymusowo.

    3. Ćwiczenia. Jako, że planujesz dłuższą przebieżkę po dolinach, jako absolutną podstawę potraktowałbym (i obiecuję się za to też solidnie wziąć) ćwiczenia do których jest link na stronie głównej Rzeźnika. Uzupełniłbym też o ćwiczenia wyższych partii, ale tu nic nie podpowiem.

    Trochę dużo, ale jak na pierwszy raz liczę że będzie wybaczone

  14. Kuerti mówi:

    Piotrek,

    Wszystko zależy od punktu widzenia 🙂 . Rolki i badminton to melodia przyszłości, póki co, na razie baaardzo ostrożne obchodzę się ze swoimi kolanami.

    A na rower idę jutro, pierwszy raz od daaawna.

    Adam,

    Lekarz powiedział, że to może być (właśnie, może być) problem z naderwaną głową mięśnia czworogłowego. Samo kolano w bezruchu mnie nie boli, więc to pewnie sprawa mięśni. Aga jest o tym przekonana, a wydawała się znać na tym 🙂 .

    Fajnie, że napisałeś o tym, że nie wystarczy samo wykonywanie ćwiczeń – trzeba je jeszcze wykonywać dobrze. Słuszna uwaga. Piszesz o kompleksowym programie.. kurde, ale kto miałby mi coś takiego wykonać i za jakieś rozsądne pieniądze? Myślę, że zwyczajni ludzie tacy jak ja czy Ty i reszta czytelników bloga musi radzić sobie po prostu na czuja.. Nikt nas nie przebada od stóp do głów w jakimś laboratorium i nie powie co robić, a czego nie..

    Z siedzeniem przy biurku NA PEWNO masz rację. Mam beznadziejne krzesło, tu muszę koniecznie coś zmienić, najlepiej zaopatrzyć się w dobre biurko i krzesło.

    Paweł,

    O motywacji napiszę tekst za jakiś czas. A tymczasem powiem tak: jeśli mnie coś boli nie mogę normalnie trenować to takie wyniki jak na Kieracie działają na mnie strasznie demotywująco.. jeśli nie, to jest potężna dawka motywacji!

    Jip,

    Joga chodzi za mną od wielu lat. Cały czas się mijamy 😉 .

    Michał,

    Witam serdecznie! 🙂 . Fajnie, że wreszcie się wypowiedziałeś po latach biernego czytania, zapraszam do częstszych komentarzy!

    Właśnie siedzę przed komputerem i zbieram się do wykonania mojej sesji rozciągania, małe kroczki.. tak, nie ma innego wyjścia. Dzięki za motywację!

  15. eXtremalistka mówi:

    jeśli chodzi o trening siłowy to proponuję P90X, więcej informacji znajdziesz w necie. ja wykonywałam ten trening w warunkach domowych i efekty były zadowalające, pozdrawiam i życzę zdrowia, StaruszQ ;)))

  16. JanekB mówi:

    Oj działo się na Kieracie, ale IMHO to też dzięki długim przebiegom asfaltowym i w miarę prostej nawigacji. To był dla mnie test przed ultramaratonem 7 dolin i też musze wziąść się za siebie. Dzięki za dodatkową inspirację 🙂

  17. Michał mówi:

    Ad. siedzenia
    najbardziej odbajerzone krzesło nie pomoże jeżeli nie będzie dyscypliny w prostym siedzeniu, a o to (mi) nie łatwo.
    Dość skuteczną alternatywą, którą czasem stosuję jest siedzenie na piłce rehabilitacyjnej. Siedzi się trochę jak na „koniu” – jak się zapomnisz to fajtniesz, albo co najmniej będzie nie wygodnie 😉
    Może sobie do biura zabiorę co?

    M

  18. Kuerti mówi:

    eXtremalistka,

    Znalazłem fajny filmik ilustrujący efekty tego programu: http://www.youtube.com/watch?v=rtnJDmp0LPk .
    Mnie to przekonuje, muszę poszukać więcej informacji o tym programie.

    Dzięki za info 🙂 .

    Janek,

    Inspiracji nigdy za wiele!

    Michał,

    Dość ekstremalny pomysł z tą piłką… 🙂 .

  19. Adamo mówi:

    Poszukalem tez info na temat P90X.
    Ciekawa sprawa tym bardziej, ze program jest ogolorozwojowy-joga. itp a nie skupia sie na chamskiej sile. Dodatkowo podkresla cwiczenia plyometryczne, ktore w zasadzie kazdy wykonuje/wykonywal a nie zdaje sobie sprawy z ich zalet.
    Zaleta kompleksowych programow jest mozliwosc cwiczenia z programem „jak po sznurku” ale i czesto pojawia sie problem z polaczeniem ich z glowna, trenowana dziedzina i dopasowaniem do aktualnej wydolnosci.
    W przypadku posiadanej kontuzji pojawiaja sie problemy bo niektore cwiczenia moga byc niebezpieczne.
    Konczy sie wiec na tym, ze taki program trzeba zrobic samemu i pod siebie.
    Pomocna strona ktora polecam to:
    http://www.sportsinjuryclinic.net/
    Chociaz trzeba uwazac aby sie nie przeedukowac 😉

    Warto tez zwrocic uwage na tak zwane cwiczenie balansujace sile miesniowa – wprowadzajace rownowage w sile i napieciu antagonistycznych grup miesniowych.
    Takim cwiczeniem sa np. wielokierunkowe wykroki dla miesni konczyn dolnych, tzw. „two arms pull” dla obreczy barkowej, unoszenie stopy i pisanie stopa alfabetu dla miesni piszczelowych…
    Niestety malo o tym jest w internecie.

  20. Kg mówi:

    Grzesiu, napisz coś k… bo nudno..

  21. Przemek mówi:

    No wlasnie…

  22. bormi mówi:

    Taaaa, liści nawiało i pajęczyn pełno 🙂 .

  23. jip mówi:

    no właśnie! z nudów zaczniemy brać te angielskie pożyczki, które „reklamują się” we wpisach na pk4 😉

  24. Pingback: B7D – podsumowanie Etapu 2, koniec Fazy 1 « borman.pl

  25. Kuerti mówi:

    O cholera, jak ja dawno tu nie zaglądałem..

    Faktycznie pełno pajęczyn i ofert kredytowych od podejrzanych spamerów 😉 .

    Wkrótce nowy wpis!

  26. rocha mówi:

    Jak bardzo „wkrótce”? Dzieje się trochę…

  27. Paweł mówi:

    Grzesiek,

    Nie biegasz to napisz o jodze. Też chętnie poczytam bo zawsze miałem problem z rozciąganiem i jestem sztywny jak kołek. Wrzuć jakieś zdjęcie jak zakładasz nogę na głowę, kwiat lotosu, mostek, szpagat francuski, turecki itp 🙂 Napisz no coś!

  28. Grzesiek nie pisze mówi:

    Czym dłużej nie pisze, tym mniej pisze i mniej pisze tym dłużej nie pisze …
    Pisze że napisze, że sie pisze… A siedzę i nie pisze
    Czy ja jeszcze coś napisze czy już nie napisze?

  29. Kuerti mówi:

    Bo wiecie chłopaki jak to jest, jak człowiek robi sobie przerwę od czegoś, to im dłużej ta przerwa się przeciąga, tym trudniej wrócić do tego, co robiło się wcześniej. No i ja właśnie mam ten problem.

    To nie znaczy, że rezygnuję z blogowania, o nie! Po prostu chyba potrzebuję takiej przerwy. Muszę na nowo wzbudzić sobie przemożną chęć blogowania, a czuję, że ten moment już nadchodzi 🙂 .

    Dzięki, że jesteście i nadal zaglądacie na PK4!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑