Kuertiego przypadki czasempoprostu

Opublikowany 13 marca 2013 | autor Grzegorz Łuczko

10

Czasem nie pozostaje nic innego…

…jak po prostu wyjść na trening. Nawet jeśli cholernie Ci się nie chce (w taki mróz?!). Nawet jeśli myślami jesteś gdzie indziej (Tomek, dzięki za wszystko! Stary, nawet nie wiesz jak bardzo pomogłeś mi uwierzyć w swoje możliwości. I nie wiesz, jak bardzo żałuję, że już nigdy tego się nie dowiesz…). I nawet jeśli całe to trenowanie wydaje Ci się bez sensu (…).

Nigdy nie biegałem więcej niż przez ostatnie 4 tygodnie i dawno nie musiałem się tak zmuszać do wyjścia na trening jak przez ostatnie dni. I teraz znów nie mam ochoty wyjść w ciemny, mroźny wieczór i przebiec 15 kilometrów. Odkładam wyjście już od kilku godzin, zjadłem obiad, wypiłem kawę, piszę ten tekst i czekam na odpowiedni moment (który nigdy nie nadejdzie, o ile ja sam tak nie zadecyduję).

Po cholerę więc zmuszam się do czegoś, co nie sprawia mi przyjemności? Nie sprawia, ale nie sprawia dziś. Może i wczoraj. I w zeszłą niedzielę, sobotę, piątek, czwartek i jeszcze kilka poprzednich dni. Taka czarna seria. Czasem tak bywa. I co wtedy? Ano nic, sznuruję buty i w drogę! Bo chcę być w dobrej formie, chcę przebiec maraton w 3 godziny i biegać po górach.

Są rzeczy, które są przyjemne i na wyciągnięcie ręki. Takie, które nie wymagają wysiłku. Kupno biletu na świetny film, to nic trudnego. Piwo w miłym towarzystwie to sama przyjemność. Leniwy wieczór z dobrą herbatą i pasjonującą książką brzmi fantastycznie, ale to tylko przyjemności, które nie przynoszą mi głębokiej satysfakcji, poczucia, że żyję, że wykorzystuję swoje życie w pełni…

Są też takie rzeczy, które są wyzwaniem, których osiągnięcie okupione jest wysiłkiem i dziesiątkami małych wyrzeczeń. I właśnie tam szukam satysfakcji, którą daje pokonanie trudnej drogi. I właśnie dlatego za chwilę wyłączę komputer, nałożę ciepłe ciuchy, zasznuruję buty i przebiegnę 15 kilometrów.

William James napisał kiedyś:

Przez codzienne drobne ćwiczenia podtrzymuj w sobie zdolność do wysiłku. To znaczy: w rzeczach drobnych i małej wagi systematycznie spełniaj małe bohaterstwa, codziennie zrób coś trudnego, tylko dlatego, że jest to trudne, abyś w chwili, gdy cię spotkają wielkie przeciwności, znalazł potrzebną siłę i sposób by się z nimi zmierzyć. Tego rodzaju ascetyzm jest czymś w rodzaju ubezpieczenia, opłacanego od domu i ruchomości. Wnoszona opłata na razie nie przynosi żadnych korzyści, a może nawet nie zwróci się nigdy; lecz jeżeli nawiedzi nas pożar, dzięki niej unikniemy ruiny. Tak samo dzieje się z człowiekiem, który nawykł do skupiania uwagi, energii, wytrwałości i panowania nad sobą w sprawach codziennych. Stać on będzie jak wyniosła wieża, gdy wszystko się zachwieje koło niego, a ludźmi wątlejszej natury, niby liśćmi wiatr będzie pomiatał.

Idę więc spełnić swoje małe bohaterstwo!


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



10 Responses to Czasem nie pozostaje nic innego…

  1. Misiek mówi:

    3 godziny temu mówię sobie:”Ale mi się chce w ten ziąb wychodzić,… Może by odpuścić sobie dzisiaj,…” Oczywiście po 20 minut wahania wyszedłem i już na samym początku stwierdziłem, że warto było wybrać się na te 20 km. Najgorzej wyjść, a potem już tylko do przodu 🙂

  2. Krolisek mówi:

    Właśnie, najgorzej wyjść. Potem – samo idzie. A nawet jest przyjemnie. Jak ja lubię biegać, jak pada śnieg..

  3. Pfleger mówi:

    Też potwierdzam, że najgorzej wyjść, a potem to już idzie – a w zasadzie biegnie (się;-) Zazdroszczę Wam, jak czytam ile bijecie kilosów! Ja jeszcze do tego nie dorosłem chyba, ale robię swoje by sprostać i takim odległościom w niedalekiej przyszłości – już niedługo. Pozdrawiam i życzę powodzenia 😉

  4. Dorota mówi:

    Ah jak dobrze poczytać, że nie jestem sama w tym swoim „niemóctwie”. Odkąd na chwilę była wiosna to ten śnieg jest dla mnie przekleństwem i czekam aż wiosna wróci na dobre. Jeszcze tylko parę dni 🙂

    Jako że to mój pierwszy komentarz chciałabym pogratulować tego jak piszesz, że mimo wszystko się nie poddajesz oraz życzyć powodzenia 🙂 Potrafisz skutecznie motywować 🙂

  5. borman mówi:

    A mnie martwi coś innego… Gdy przyjdzie wiosna, po niej lato, dni staną się dłuższe, cieplejsze, a treningi przez to staną się przyjemniejsze. Z czym wtedy będę się zmagać? Co da mi satysfakcję porównywalną z tą, którą czuję podczas treningu, przemierzając, po kolana w śniegu, w ciemnościach rozświetlanych światłem czołówki, dukty Magicznego Lasu 🙂 ?

  6. mist mówi:

    Nawet nie wiesz jak bardzo ten tekst, a szczególnie fragment o czarnej serii opisuje to co się teraz u mnie dzieje. Poziom zupełnie inny, a męczarnie w głowie te same. Czy ktoś jeszcze wierzy, że biega się nogami?

  7. Misiek,

    Myślę, że tak właśnie jest w jakichś 98% przypadków 🙂 . W tych pozostałych 2% naprawdę warto odpuścić.

    Krolisek,

    Bieganie przy padającym śniegu jest magiczne, ale nie – kurwa mać! 🙂 – 21 marca 🙂

    Pfleger,

    Ja przez długi czas też nie mogłem „zaskoczyć” – a teraz proszę, postawiłem sobie ambitny cel i od razu łatwiej o motywację. Nigdy w życiu tak dużo nie biegałem.

    Dorota,

    Witaj na blogu 🙂 . Dzięki za miłe słowo. Od Twojego komentarza minął tydzień, a wiosny ni ma, ponoć za tydzień ma się pojawić 😉

    Borman,

    Przerażasz mnie. Poważnie. Zerknij na kolejny mój wpis, opisałem tam walkę z żywiołem, z samym sobą. To jest cudowne doświadczenie, takich treningów się nie uniknie. Uwielbiam je, bo pozwalają mi lepiej poznać samego siebie. Ale z niecierpliwością czekam na ciepłe letnie dni. Będę wtedy cieszył się ciepłem, nie trzeba przecież zawsze walczyć z samym sobą, racja?

    Mist,

    Kolejny nowy czytelnik, świetnie! 🙂 . Hej!

    Cóż, samo życie, te czane serie..

  8. Włodek mówi:

    Witam Wszystkich.
    Jadę do pracy w delegację. Mocne postanowienie, będę biegał a moi koledzy pewnie uraczą się żołądkową. Wracamy po 12 godzinach spędzonych w hałasie, pyle węglowym i utyskującym szefie do hotelu przy stadionie lekkoatletycznym. Tylko rozebrać się z marynarki, założyć buty, bluzę, czapkę. To tylko 40 metrów. Nie mogę bo zimno, robi się ciemno, jeszcze smarkam pyłem węglowym, jestem daleko od domu, koledzy namawiają na „lufę”. Ale jutro będę biegał w pobliskich lasach. Nie, nie biegałem bo…. był mecz w ręczną, znowu zmęczony, jest zimno, robi się ciemno, koledzy namawiają na „lufę”.
    Wróciłem do domu. Wreszcie będę biegał! Nie, nie biegałem bo….. rozbierałem choinkę, robiłem raport do firmy, jest zimno, robi się ciemno….. .
    Po dwóch tygodniach znowu biegam po mojej leśnej drodze. Cudo, prawdziwe cudo, tylko jakoś tak później bolą ścięgna, uda a rano ciężko po schodach zejść.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  9. ironnavi mówi:

    Dzięki za ten wpis, a szczególnie za przytoczenie słów Wiliama Jamesa. Chciałbym, żeby dotarli do niego niektórzy moi znajomi – ci, którzy nie rozumieją czym jest takie „małe bohaterstwo”, zadając pytania w stylu „po co wchodzisz codziennie na 6 piętro schodami, przecież jest winda” itp. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikadownload Hello, for all time i used to check website posts here early in the daylight, since i enjoy to gain... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikabeautifulbabyshowerinvitations First, we have to keep in mind, the purpose of the law Ideally, I do understand the psychological aspects of... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikapurplebabyshowerinvitations.com Are these those experimental ones that keep going missing? – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaTears of Time I visit every day some websites and blogs to read content, however this web site offers feature based writing. – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    • nbrteam zbiera siy na jutrzejszy zimowyultramaratonkarkonoski Jutro 53 km pohellip
    • Ju za kilka godzin pmaratoskie kombo poznan warszawa NorBeRt yczyhellip
    • Zimowy Ultramaraton Karkonoski ju za trzy tygodnie! A tymczasem kolejnyhellip
    • Jak mija Wam majwka?  Pogoda dopisuje? nbrteam buja sihellip
    • Bunkry s i jest fajnie  trailrunning mountains karkonosze runninghellip
    • Kierownik wrci po dwch latach na t sam tras cortinatrailhellip
  • ARCHIWA