Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 27 lutego 2011 | autor Grzegorz Łuczko

13

Ciągnie wilka do lasu…

… a wilk wcale nie stawia oporu. Przeciwnie, ostrzy sobie zęby na ściganie. Nie jest wskazanym dla drapieżnika zbyt długie trwanie w stanie „bezstartowym”. Brak polowania na kolejne punkty kontrolne przy jednoczesnym ograniczeniu pokonywania długich dystansów sprawia, że wilk się rozleniwia, a jego instynkt zanika. Aby zapobiec procesowi zamiany łowcy w leniwego miśka, zaleca się od czasu do czasu dać sobie porządnie w kość!

Start we Włóczykiju, moich pierwszych zawodach od 2,5 miesiąca, zbliża się wielkimi krokami. Wygląda na to, że problemy z kolanem mam już za sobą. Co wcale nie znaczy, że od teraz „żył długo i szczęśliwie, przemierzając setki kilometrów na treningach i wygrywając kolejne zawody”. Zupełnie nie tak. Trenować, owszem trenuję, ale ten rok zapowiada się wyjątkowo paskudnie jeśli chodzi o szanse na starty w zawodach. I nie, wcale nie zamierzam zacząć marudzić!

Czas się skurczył do dwóch kolejnych i później 3 ostatnich miesięcy tego roku. Od maja do końca września pracuję na 2 etaty, od poniedziałku do niedzieli. Nie ma zmiłuj. Ale wiecie co? Nie będę marudził! Koniec z tym. Punkt wyjścia, moja perspektywa jest taka: wszystko ma swój czas i nic nie dzieje się przypadkiem. I nie chodzi o to, że godzę się z losem bez podejmowania prób jego zmiany, nie. Chodzi o to, że czasem po prostu trzeba zaakceptować to, co przynosi los i… i znaleźć w tym jakieś pozytywy. Pozytywy zawsze są. Zawsze.

Dobrze, dość filozofii – ostatnio oberwało mi się za tekst o kryzysie wieku średniego. Skupmy się więc na faktach. To będzie cholernie dziwny sezon, najdziwniejszy w historii moich rajdowych występów. Nigdy na tak długo nie musiałem odmawiać sobie startów. Z drugiej strony cała ta sytuacja ma jeden fantastyczny pozytyw. Wreszcie będę mógł skupić się na spokojnym, systematycznym treningu.

No i spoglądając w mój dzienniczek biegowy z dumą muszę stwierdzić, że póki co, mi to wychodzi! Od czasu wizyty u znachora, który dał mi zielone światło, jeśli chodzi o wznowienie treningów (pierwszy trening po przerwie – 13 styczeń), nabiegałem już 260 kilometrów. Oczywiście to „już” jest bardzo subiektywne, dla części z Was to duży przebieg, ale znajdą się tacy czytelnicy, którzy taki kilometraż robią w 2 tygodnie.

Ja przyjąłem taktykę małych kroczków – trenuję 4 razy w tygodniu, powolutku zwiększając obciążenie. Dziś, podczas długiego niedzielnego wybiegania, udało mi się pokonać 20 kilometrów, nie przebiegłem tyle podczas jednego treningu od… od października! Czyli prawie 5 miesięcy. Nie trenuję według żadnego planu – biegam wedle samopoczucia, owszem, mam pulsometr, ale nie przejmuję się nim zupełnie. I pewnie dlatego biegam szybciej niż powinienem – biegam na zbyt wysokich tętnach.

Pisałem już, że nie przejmuję się tym? No właśnie – skoro to będzie dziwny rok, to na cholerę mam się stresować jakimś tętnem, biegam tak jak lubię! Chcę trochę przyśpieszyć? To przyśpieszam! Noga jeszcze nie podaje tak, jakbym chciał, żeby podawała, ale to przecież tylko kwestia czasu. Poza tym idzie wiosna! Będzie dobrze!

O Włóczykiju jeszcze napiszę kila słów przed sobotnim startem. To będ,a kolejne zawody, ale znów nowe doświadczenie. 2 razy z rzędu wygrałem tę imprezę, jadę tam po raz trzeci i… no właśnie, czuję lekką presję – ze swojej strony, że muszę znów wygrać. Do soboty muszę się uporać z tą myślą.

To, że będę miał mocno ograniczony czas wcale nie znaczy, że rezygnuję z mocnego startu w tym sezonie. Mam już upatrzony cel – ale o tym innym razem. A jak Wam mija zima? Zadowoleni jesteście z treningów? Jak się czujecie na chwilę przed nowym sezonem? Jest forma?


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



13 Responses to Ciągnie wilka do lasu…

  1. Kuba mówi:

    I oby tak dalej, bez kontuzji, bez marudzenia, bez problemów!

  2. lisu mówi:

    Podświadomie szukałem Ciebie na liście startowej ;)Ale nie znalazłem ;D.Konkurencji nie będę robił bo to moja pierwsza 50, ale łatwo się nie poddam :).
    Podobnie jak Ty przestałem się zbytni przejmować wskazaniami pulsometru, i teraz bieganie sprawia mi więcej przyjemności.

  3. BartekJ mówi:

    Właśnie chciałem się zapisać a tu dupa – limit wyczerpany. Grzesiek, nie widzę Cię na liście startowej, zapisywałeś się już?

  4. Kuerti mówi:

    Kuba,

    Tego się trzymam! Dzięki 🙂 .

    Lisu,

    Do zobaczenia na starcie w takim razie 🙂

    Bartek,

    Udało mi się w ostatniej chwili zapisać.

  5. rocha mówi:

    Fajnie tak postartować… Jeszcze trochę, jeszcze ciut… Może w Sobótce urządzę sobie huczny powrót do zawodów.
    Wskazania pulsometru uważam za bardzo cenne, gdy się je przegląda parę dni później, w kompie.

  6. Camaxtli mówi:

    Fajnie, będzie okazja pogadać:) ja już jestem w Szczecinie i czekam na weekend. W jakiej trasie startujesz, tak jak w zeszłym roku z Piotrkiem, czy na krótkiej?

  7. Janek mówi:

    Chciałem przyjechać na Włóczykija i zrewanżować się za porażkę w zeszłym roku, na nieszczęście okazało się, że rajd koliduje mi z weselem szwagra. Może za rok się uda, powodzenia 🙂

  8. Kuerti mówi:

    Rocha,

    Trzymam kciuki 🙂 . Nie demonizujmy tak pulsometru, to przydatne narzędzie. Ale nie zawsze jest, moim zdaniem, sens się trzymać jego wskazań. Dziś znów zrobiłem trening, którego nie powinienem robić, ale co tam! Było fajnie!

    Karol,

    Startuję na krótkiej z Bormanem, Piotrek powalczy na długiej. Ja się oszczędzam 🙂 . Do zobaczenia!

    Janek,

    Szkoda, że Cię nie będzie! Fajnie byłoby znów się pościgać 🙂 .

  9. eXtremalistka mówi:

    odkryłam Twojego bloga przez przypadek i wciągnęłao mnie na maxa [jak w kołysance The Cure „Lullaby”] 😉 wolne chwile spędzam na „babraniu się” w Twojej eXtremalnej przeszłości i jestem pełna podziwu… od dawna szukam motywacji i ludzi z pasją, więc chłonę każde [nooooo prawie ;)] słowo z nadzieją, że obudzi sie i we mnie duch walki z własnymi słabościami… nie chcę przesadnie Ci słodzić, ale dobrze się Ciebie czyta… życzę na koniec mega głośnych i wstrząsajacych eXplozji nowych porcji endorfin i …………. byle do przodu!!!!

  10. Kg mówi:

    kuerti co tam się stało?

  11. Kuerti mówi:

    Extremalistka,

    Witaj na PK4 🙂 . Dzięki za miłe słowo! Tylko nie poprzestawaj na czytaniu, sama rusz w teren 🙂 .

    Kg,

    Jak się trochę ogarnę to wrzucę relację z ON Sight i Maniackiej, a może od razu z niedzielnego półmaratonu. Dzieje się sporo, mało czasu zostaje już na blogowanie :/ .

  12. Kg mówi:

    stawiam na hipotermie, pewnie na ON Sight wyskoczyliście w galotach i tiszertach, a tu zima 🙂

  13. Kuerti mówi:

    Fast&light nie zawsze się sprawdza 😉 . Jutro może uda mi się wreszcie przysiąść i napisać tekst!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑