Przemyślenia no image

Opublikowany 26 stycznia 2011 | autor Grzegorz Łuczko

7

Wystarczy wstać – Karma

Dziś tekst gościnny Marcina Bormana. Marcin prowadzi bloga borman.pl – polecam! A ja wracam szukać weny…

Przebudzenie

Kilka lat temu, kierowany nagłym impulsem, postanowiłem wstać z fotela, zrzucić kajdany uzależnienia od mdłej telewizji, śmieciowego żarcia, trwonienia czasu przy produkujących sztuczne emocje grach komputerowych. Zadałem sobie pytanie: Maniek czy chcesz tak żyć? Wegetować? Co to za życie, którego wyznacznikiem był kolejny zmarnowany dzień, bez ambicji, bez emocji, bez pasji? Żyłem jak szary robot, klon wśród takich samych klonów, powtarzający w nieskończoność czynności: wstać, żreć, pić, spać. Niemal jak w tym kawałku. Równocześnie z nicnieróbstwem pojawiła się otyłość. Ze szczupłego pięknego młodzieńca, zamieniłem się w grubego ponad stu kilowego gnoma. Przełom nastąpił, kiedy w pracy, a pracowałem wtedy na marnej posadzie sprzedawcy telewizorów w sklepie rtv-agd, stanąłem na wadze. Skala wagi zatrzymała się na 102 kg! Czara goryczy… MAŁO! Wiadro goryczy się przepełniło, chlusnęło mi w twarz z cucącą siłą. Tak oto powstałem.

Marzy mi się idealna symbioza z otoczeniem, coś jak dopasowane do siebie tryby maszyny. Wiem, że to trochę śmierdzi robotyką życia, ale dla mnie to sposób na
odnalezienie Dharmy. Prosta droga. Nie wiem czy mnie zrozumiesz, trudno mi na szybko przekazać to w kilku słowach…

Nowa droga

Gdzie się znajduję i dokąd zmierzam? Cele wyznaczają drogę, wyniki są drogowskazem odmierzającym odległość. Ciągłe podnoszona poprzeczka, spontaniczne wyzwania, wywołują wrażenie początku drogi. Gdzie jestem? Względem, tego Mańka z fotela, dzierżącego w dłoni pilot od TV, jestem gdzieś w kosmosie w innej galaktyce. To jest niemal inny wymiar. Nie ma odniesienia. Chcesz się przekonać? Wstań! Wstałeś? To wiesz, co czuję, gdzie jestem.

Przemierzam krainy biegowego świata, w poszukiwaniu nowych doznań. Pojawiają się kolejne wyzwania, same mnie odnajdują. To nowe życie. Nie dorabiam ideologii, bo to powoduje niepotrzebne ciśnienia. Raczej uprawiam prostotę. Bieganie, sport, aktywny wypoczynek (mniejsza o nazwę), nie jest dla mnie suplementem, dodatkiem do szarego życia, jest raczej jego częścią, czynnością jak oddychanie. Wspomniana suplementacja to półśrodek. Co z tego, że jest czerwoną wisienką na torcie, kiedy ten tort – życie, jest nadal szare.

Zdrowe uzależnienie

Bez tego mojego biegania nie potrafię żyć, zupełnie jak bez tlenu, czy wody. Nie da się. Bardziej nie chcę, niż nie mogę. Czy słyszysz jak bije Twoje serce? Ja z każdym pokonanym kilometrem używam go niczym metronomu odmierzającego takty między kolejnymi krokami. Uwierz mi, wystarczy tylko odrobina chęci, a przypomnisz sobie, że przecież masz serce, które bije, że żyjesz. Podczas biegu, trekkingu, czy też zwykłego spaceru chłonę łapczywie otoczenie. Spijam możliwie jak najwięcej energii, zaspakajam wyposzczony wzrok, wietrzę, bo o zapachach często zapominamy. Nie przepuszczam okazji: piękne widoki, niecodzienne zjawiska, fauna, flora – tym się sycę. Biorę to, co jest, bez dodatków, uzdatniaczy. Daję – trzeba mieć coś do zaoferowania, bo spełnienie następuje nie w momencie, kiedy bierzesz, ale kiedy dajesz, czymś się dzielisz.

Grzesiek napisał, że nie potrafi egzystować bez codziennej dawki endorfin. Marcin, że nie ma nic ponad euforię ogarniającą go podczas przekraczania linii mety. Ktoś inny, że jak się sponiewiera, to wie, że żyje. Stoisz z boku i kręcisz z niedowierzaniem głową. Tak, to prawda jesteśmy ćpunami uzależnionymi od endorfin, pozytywnych emocji, adrenaliny, niekiedy od chęci rywalizacji. Ale to zdrowe uzależnienie. Świadomość takowego nie przeszkadza w życiu, ale jak już pisałem, jest życiem samym w sobie. To sprawia, że każdy dzień jest inny od poprzedniego, przynajmniej potrafię sprawić, aby takim był. Wyobraźni i możliwości nie brakuje. A słowa: niemożliwe, nie potrafię, nie uda mi się rozpływają się we mgle, a na twarzy pojawia się uśmiech buddy, bo to jest spełnienie.

Moja teoria jest taka: jeżeli przeskoczysz pewien próg świadomości już raczej nie masz szansy wrócić. Jesteś pieprzonym ćpunem z marnymi widokami na wyleczenie.

Nazywam się Grzegorz Łuczko i jestem uzależniony. Bez codziennej dawki endorfin nie potrafię normalnie funkcjonować. Gdy nie biegam pogrążam się w depresji. Mam wielkie ambicje i chciałbym być najlepszy. Brak talentu nadrabiam poświęceniem. Na razie średnio mi to wszystko wychodzi ale nie poddaje się, bo wierzę, że marzenia się spełniają. Mimo wszystko…

[…] Pod koniec treningu muszę się zatrzymać z powodu czerwonego światła na skrzyżowaniu. Czekając na zielone, rozglądam się na około. W oknie sąsiedniej kamienicy jakiś gość w pidżamie przeciągając się, spogląda na mnie z zaciekawieniem. Pod jego oknem jest wystawa sklepowa. Widzę w niej swoje odbicie. Oszroniona czapka, czerwona od mrozu gęba i wielka ciemna plama potu na piersiach. Jest za piętnaście ósma. Czy ja jestem normalny?

Autor: Marcin Borman


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



7 Responses to Wystarczy wstać – Karma

  1. Adamo mówi:

    Juz wiem co znaczy skrot AR.
    Wcale nie Adventure Racing tylko…
    Anonimowi Rajdowicze 🙂
    Zyczmy sobie wszyscy takiego „rajdowego oswiecenia”.
    Ale, nawiazujac do wielu dyskusji o priorytetach, zyciu codziennym itp. nie popadajmy w przesade, nie rzucajmy wszystkiego i nie wyjezdzajmy od razu do rajdowego Klasztor Szaolin 🙂

  2. borman mówi:

    Nie rzucamy, a odnajdujemy.
    Nie chodzi o Klasztor Shaolin, o gusła, o zabobony. Chodzi o znalezienie równowagi, o „porządek”. Tyle.

  3. Kuerti mówi:

    Podoba mi się ta zmiana perspektywy. Ultra wreszcie nie jako ucieczka od, a pogoń (ucieczka, pogoń – te słowa mają dość negatywny wydźwięk), ok może dążęnie do lepszego poznania siebie, czy odnalezienie tej równowagi, o której pisał Borman.

    Zgodnie z moim spojrzeniem na życie, jako jedną wielką układanką to pasja byłaby jednym z kluczowych elementów, które trzeba dobrze dopasować do całej reszty. Nie unikniemy przy tym dopasowywania na siłę, w złych miejscach, ale w końcu mam nadzieje, że każdemu z nas uda się ułożyć całą układankę.

  4. Duch mówi:

    Ciekawy zagadnienie – w kontekście całego naszego ludzkiego poszukiwaniu sensu, drogi.
    Dwa tematy przyszły mi na myśl:
    1. telewizor to takie dziwne urządzenie: siadając przed nim mamy pozorną możliwość przeżyć czegokolwiek chcemy, od walki w Wietnamie poprzez eksplorowanie wraku Titanica, możemy oglądać wszelakie sporty ekstremalne… możemy też czerpać tyle informacji o całym świecie w ciągu tygodnia których człowiek żyjący w XV wieku nie otrzymał w ciągu całego życia!
    Problem w tym że my tak naprawdę … ciągle siedzimy przed telewizorem. I karmimy siebie wirtualnym światem. Z tego ciężko się jest czasami wyrwać, pojawia się też poczucie zmarnowanego czasu – niby tyle przeżyć a wszystko jednak wirtualnie. Telewizor to pułapka.
    2. często piszesz Kuerti, że jakoby za bardzo marudzisz. Nie zgadzam się 🙂 Ostatnio olśniło mnie jaki tu może działać schemat myślenia, taki rodzaj dylematu – bieganie czy długodystansowe InO to sporty ciężkie, w sumie dla twardzieli, takich co lubią poruszać się na granicy własnej wytrzymałości. Umówmy się – to również boli. Przy dotykaniu tej granicy wytrzymałości pojawiają się takie atrakcje jak kryzys rajdowy, zmęczenie, załamanie – i tu człowiek jest w kropce co sądzić o samym sobie – skoro uprawia twardzielski sport to może nie powinien narzekać, załamywać się… I uu mam pewną myśl: wygląda na to tzw. twardzielstwo nie polega na tym że się nic nie czuje ocierając o granicę własnej wytrzymałości – przeciwnie czuje się bardzo wiele ciężkich odczuć. I się narzeka, i się jęczy. Ale się walczy 🙂 I chce się walczyć. Doświadcza się zwycięstwa i porażki. Na tym to polega, i jest to niesamowite doświadczenie.
    Takich dylematów nie ma przedtelewizyjny chrupko-żerca. On wszystkie bitwy już „wygrał” – na ekranie swojego telewizora.

  5. Kuerti mówi:

    Cześć Krzysiek,

    Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Nie było mnie przez weekend, poza tym jakoś nadal nie mogę zabrać się za regularne pisanie na PK4.. Pośrednio odpowiem na Twój komentarz w nowym wpisie. Natchnąłeś mnie! Dzięki! 🙂 .

  6. Krzysiek Pogo mówi:

    Wiem , co czujesz. co czują biegacze. Dla mnie osobiście bieganie jest tylko wstępem , przygotowaniem, przyjemną koniecznością utrzymania się w formie.
    Wybrałem deskorolkę , w której siedzę już dobre 5 lat, poprzednie 5 na rolkach. Adrenalina jest takim ludziom jak my, potrzebna. Satysfakcja, jaka płynie z ruchu, z osobistego rozwoju, jest niezmierna.
    Bieganie przełajowe, ma dla mnie kojące działanie. Mój sport/pasja, wymaga miejskiego stylu życia. I właśnie samotne zagłębienie się w las, kontakt z przyrodą , uspokaja, i odświeża rozbiegany umysł.
    -Pozdrawiam wszystkich aktywnych:)) i

    zachęcam biernych:) każdy znajdzie
    zajęcie dla siebie , trzeba tylko szukać 😀

  7. Kuerti mówi:

    Cześć Krzysiek!

    Dzięki za komentarz. Fajnie, że choć nasze pasje są z zupełnie innych bajek to coś nas łączy.

    Również pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA