Ciekawostki no image

Opublikowany 8 listopada 2009 | autor Grzegorz Łuczko

34

Pasjonujący weekend

Najpierw słówko o moim wystąpieniu. Już w trakcie przypomniało mi się – bardzo dobitnie zresztą – dlaczego nigdy nie lubiłem publicznych wystąpień! Zostałem pożarty przez tremę. To raz, a dwa, zostawienie sporo miejsca na improwizację nie było najlepszym pomysłem. Nie podobał mi się ten mój występ ale rzecz jasna nie kończę z karierą mówcy – już zapowiedziałem się Wojtkowi (organizator Pasji), że za rok również się pojawię, tym razem ze zdjęciami z przyszłorocznej wyprawy do Azji (o ile ta oczywiście dojdzie do skutku). Dobra, mój przypadek mamy z głowy. A teraz nieco o samej Pasji.

O Wojtku pisał nie będę – musiałbym pisać tylko i wyłącznie w samych superlatywach i pewnie pomyślelibyście, że odpalił mi nieco za pozytywny PR (jeśli nielimitowany dostęp do pysznej herbaty z cytryną serwowanej przez jego żonę Magdę można uznać za łapówkę, to tak, sprzedałem się! 😉 ). A Pasja? W zamierzeniach miało to być spotkanie rajdowców, podróżników, górołazów i generalnie nieco pokręconych ludzi. Krótko mówiąc – dość szeroki przekrój. No i chyba zbyt szeroki, bo niestety spotkanie nie przyciągnęło zbyt wielu odwiedzających. Co samo w sobie nie było takie złe – impreza była niezwykle kameralna i miała swój niepowtarzalny klimat.

Dzięki Pasji udało mi się bliżej poznać Monikę Strojny (medialna „twarz” Speleo Salomon, a poza tym zapalona podróżniczka, na spotkaniu opowiadała o podróży po Ameryce Południowej) i Edwarda Fudro (wszechstronny górołaz, podróżnik, maratończyk i uczestnik „setek”, opowiadał o wspinaczkach na Gasherbrum II i Kilimandżaro).No i oczywiście szefa całego zamieszania czyli Wojtka (oraz jego liczną „świtę”). Tak naprawdę chcę napisać właśnie o tym poznawaniu ludzi, których na codzień znamy z rajdowych tras. Rozmawiałem już kilka razy z organizatorem Pasji nt. formuły tego spotkania i z tych rozmów jasno wynika, że Wojtek jest bardzo na tak, jeśli chodzi o organizację tego typu imprezy skierowanej właśnie do rajdowców.

Cały czas nurtuje mnie jednak pytanie czy potrzebujemy takiego spotkania? Przyznam się szczerze, że mam mieszane uczucia. Oczywiście, że fajna impreza na koniec sezonu, na której (tutaj zamykam oczy i daje się ponieść wyobraźni) ustalamy wspólnie kalendarz startów na kolejny rok, wygłaszamy mini wykłady na temat treningów, diety, sprzętu, analizujemy mapy z poprzednich startów, wybieramy najlepsze zdjęcia minionego roku wykonane na rajdowych imprezach a w międzyczasie oczywiście dyskutujemy ze znajomymi i dobrze się bawimy w swoim gronie. Zanim odpowiecie zgodnym chórem, że TAK, potrzebujemy! To zastanówcie się kto z Was przyjechałby na takowe spotkanie?

Przykład spotkania uczestników i sympatyków rajdów przygodowych organizowanego przez Piotrka Hercoga pokazuje (krótko mówiąc spotkanie od kilku już lat nie odbywa się), że niekoniecznie taki zjazd cieszyłby się zainteresowaniem. Czy jest szansa, że po pierwsze ktoś podejmie się wysiłku organizacyjnego i poświęci sporo czasu na przygotowanie takiej imprezy? Czy jest szansa, że organizatorzy będą potrafili współpracować ze sobą nad ułożeniem kalendarza? No i oczywiście to nad czym cały czas się zastanawiam, czy komukolwiek chciałoby się przyjechać nie dla zawodów a po prostu pobycia ze sobą razem, wymiany doświadczeń i wrażeń?

Uściślając – cały czas myślę o setkach, z kilku względów. Po pierwsze, sam jestem sędzią w Pucharze Polski w setkach, więc siłą rzeczy moim centrum zainteresowania w kwestiach organizacyjncych są właśnie setki („A gdzie wyniki PMnO z Harpagana?!” – pytanie z widowni. Czekam na oficjalne wyniki, których niestety wciąż nie ma. Postaram się wkrótce wyjaśnić tę sytuację). Po drugie, wydaje mi się, że środowisko rajdowe jest dość mocno, że tak powiem, zróżnicowane i trudniej o wypracowanie consensusu w wielu sprawach (po krótce, sprawa Mistrzostw Polski, 2 rankingi itp.). Wracając do głównego pytania, dlaczego miałoby Wam się nie chcieć przyjeżdzać na spotkanie rajdowe?

Dlaczego? A choćby dlatego, że w skład Pucharu wchodzi aż 10 imprez i jeśli ktoś znajdzie czas, możliwości i chęci żeby gdzieś pojechać to zapewne wybierze jakieś zawody aniżeli li tylko wspólne spotkanie. No i jeszcze taka mocna intuicja, przeczucie, coś mi po prostu mówi, że my, uczestnicy setek, to trochę takie mało stadne jednostki. Lubimy te swoje lasy, mapy i pogoń za punktami kontrolnymi, a siedzenie w sali i dyskusja, nawet jeśli z butelką dobrego piwa w ręku, dobra jest, ale po ukończonym rajdzie. Nie wiem czy tak jest, tak mi się wydaje, że może być.

Miałem napisać za kilka dni mejla do Wojtka i przedstawić mu moje przemyślenia po Pasji, pomyślałem jednak, że fajnie byłoby poddać jeden z moich pomysłów na kierunek rozwoju takiego spotkania publicznej debacie. Chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat i pomysły, na pewno coś wymyślicie ciekawego!

Na koniec jeszcze dodam, że to jest luźna dyskusja i luźny pomysł. Wojtek ma swoją wizję rozwoju Pasji i zrobi co będzie chciał, ale jeśli jest gość, który chciałby zrobić coś fajnego dla rajdów, to dlaczego go nie „wykorzystać”? 😉 .

PS. Raz jeszcze dzięki dla całej ekipy organizatorów Pasji!


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



34 Responses to Pasjonujący weekend

  1. Krolisek mówi:

    Niestety zwykle tak w kalendarzu bywa, że imprezy kolidują. Tak było i tam razem – zamiast na Pasję wybraliśmy się w góry na GEZnO. Jeśli miałabym do wyboru spotkanie i zawody, wybrałabym zawody. Najlepiej połączyć jedno z drugim 😉

  2. Petro mówi:

    No i tak było w Podlesiowie u Herciego przecież. Szybkie zawody i wieczorny panel dyskusyjny.
    Panel, co prawda panel był dość mało produktywny, ale był i jakiś tam kalendarz się tworzył. Ludzie przyjeżdżali i chyba się podobało. Nie pamiętam już dlaczego już się to nie odbywa, może po prostu organizator ma inne zajęcia.

  3. Petro mówi:

    A, Ula, gratulacje za GEZnO! Zadowoleni chyba jesteście z wyniku? I w jakich butach w efekcie leciałaś? 😉

  4. Kuerti mówi:

    Krolisek,

    A gdyby obie imprezy odbywały się w innych terminach?

    Petro,

    Wydaje mi się, że jedynie takie połączenie zawody + dyskusja, wykłady itp. ma szanse powodzenia. Jakoś nie widzę rajdowców przyjeżdzających tylko na samo spotkanie. Z drugiej strony wśród nas jest sporo osób, które nie tylko startują, ale i wyjeżdzają w góry czy podróżują. Teoretycznie więc jest miejsce na taki miszmasz jak Pasja. Tylko teoria jedno, a praktyka drugie…

    PS. Tekst o ultra w Europie już się napisał? 😀

  5. Krolisek mówi:

    Kuerti,
    na GEZnO też mieliśmy spotkanie 😉 były nawet filmy i slajdowisko. Gdyby imprezy nie pokrywały się, to pewnie byłabym i tu, i tu.

    Petro,
    Dzięki, wynik mógł być oczywiście lepszy, zwłaszcza pierwszego dnia, ale jeszcze wszystko przed nami. Drugiego dnia wyszła nam średnia 5 km/h, biorąc pod uwagę łażenie po krzakach na azymut i przewyższenia, to w sumie nieźle.
    Wzięłam krótkie merrele (to chyba edge), i tak przemokły, ale nie skasowały mi stóp, były idealne. Trochę śniegu wpadało od góry (pomimo stuptutów), ale po jakimś czasie nie miało to już znaczenia.

  6. Mickey mówi:

    Pozwolę sobie zacytować:
    „Wyniki końcowe H-38 z dnia 27.10.2009:”
    W aktualnościach nie ma, ale jak widać wiszą już jakiś czas.

  7. Kuerti mówi:

    Mickey,

    Czyli jednak mój błąd.. Zabieram się więc do pracy! Wkrótce pojawią się wyniki PMnO.

  8. Misiek mówi:

    Witam,

    specjalne spotkanie tylko dla spotkania się jeszcze długo nie uda.
    Podam prosty przykład.

    Biegaczy amatorów (takich jak ja) jest wielu (znacznie więcej niż zawodników AR i amatorów setek pieszych, choć tu środowiska się przenikają), łączą się w kluby (podobnie jak rajdowcy w teamy), spotykają się prywatnie w ramach tych organizacji, kupują specjalistyczną prasę, książki, cały czas się uczą jak lepiej trenować, co robić aby wyniki i fun z biegania był lepszy. Czy taka grupa społeczna nie jest wystarczająca aby zorganizować dla nich np. konferencję, targi, spotkanie środowiskowe, spotkania z ciekawymi ludźmi, gwiazdami sportu?
    Jednak nikt tego nie robi, na zasadzie zjedźmy się i pogadajmy.
    Potrzebę opisaną powyżej realizuję się poprzez dołączanie tego typu wydarzeń do programów weekendów z maratonem. Wtedy większość zjeżdża się w sobotę, odbiera zestaw startowy a potem idzie na targi kupuje sprzęt, idzie na pasta party lub na spotkanie z gwiazdą czy odczyt firmy produkującej batony energetyczne.
    Podobnie zaczyna dziać się podczas rajdów (można kupić sprzęt), brakuje tylko tych ciekawych prezentacji, spotkań z gwiazdą.

    Zachęcam zatem organizatorów włączajmy do programów weekendowych zawodów takie wydarzenia, wtedy się uda pogadać spokojnie o naszych pasjach, inaczej będzie ciężko, jest to sprawdzone na większej grupie ludzi.

    Pozdrawiam

  9. Adamo mówi:

    To ja pozwole sobie zrobic troche prywaty i polecic Wloczykija organizowanego przez znajomych mi ludzi, ktory laczy

    (…)”Włóczykij” to impreza odbywająca się w sąsiedztwie terenów Międzyodrza, w miejscowości Gryfino koło Szczecina. Poświęcona jest ludziom, którzy odnajdują swoją podróżniczą i życiową „tropę” z dala od utartych szlaków, dla których podróżowanie i eksploracja jest niekończącą się „odyseją”, nierzadko prowadzącą do przekraczania mentalnych i fizycznych granic.(…)

    z elementem rajdowania a konkretnie rajdem na orientacje ktorego zwyciezca w roku 2009 byl Kuerti 🙂

    http://www.wloczykij.com/index.php?plik=impreza

  10. Kuerti mówi:

    Misiek,

    Dzięki za komentarz. Po małej liczbie komentujących ten wpis można wyciągnąć wniosek, że faktycznie jeśli ktoś chciałby zorganizować spotkanie rajdowe to tylko i wyłącznie jako „bonus” do rajdu, na który przyjadą zawodnicy.

    Ponoć na Gezno było jakieś slajdowisko i cieszyło się ono zainteresowaniem, mogę się więc tylko podpiąć pod Twój apel ażeby organizatorzy próbowali włączać do programów swych rajdów takie elementy. Z drugiej strony nie chcę żeby to zabrzmiało, że czegoś się domagam, zdaję sobie sprawę, że sama organizacja rajdu to wielki wysiłek, ale może udałoby się połączyć siły i organizatora rajdowca i jakiegoś lokalnego zapaleńca podróżnika, który chciałby przygotować jakiś program „artystyczny”.

    Adamo,

    Włóczykij rozwija się z roku na rok, fajna impreza 🙂 . Zwłaszcza, że mam tak miłe wspomnienia 😉 .

    PS. Jak idzie pisanie tekstu o triatlonie? 🙂

  11. Adamo mówi:

    Kuerti,

    Tekst wyslalem wczoraj na maila, ktory podajesz tutaj na PK4 na skrzynke gmail. Mial zalacznik – plik doc
    wiec moze serwer potraktowal go jako spam?
    Moze wyslij mi maila z jakiegos alternatywnego adresu na ten ktory tu podaje albo po prostu przekopiuje tekst do wiadomosci i wtedy na pewno przejdzie

    A co do Wloczykija to glowny organizator Przemek robi na prawde swietna robote. Podobno ludzie juz na zapas chca sie zapisywac na Rajd i boja sie ze miejsc zabraknie 🙂
    Jak bede mial luzniejszy okres w robocie to moze bede na calosci tym bardziej ze zawsze mozna liczyc na wysmienity dobor koncertow i filmow i oczywiscie samych pokazow.

  12. monia mówi:

    Kuerti, sam sobie odpowiedziales 🙂 mysle ze oprocz kilu pasjonatow jazda na drugi koniec Polski zeby poogladac troche zdjec nie wypalilaby dla tak narzekajacych na brak czasu ludzi jakimi sa zawodnicy (jakichkolwiek dyscyplin).
    ale mysle tez, ze dla orga zawodow AR czy innych zaproszenie kilku osob/fotografow/podroznikow (doslownie kilku!) nie byloby problemem..
    rano zawody 6-8-10h, wieczorem film, pokazy zdjec etc. samych ludzi foto pstrkajacych na rajdach jest sporo, rano by sobie popracowali, wieczorem pokazali co zrobili w przeszlosci

    obiecuje ze pogadam z Hercikiem przy nastepnym multisporcie (pewnie maj-czerwiec), sala schroniska swietna na pokazy, zawody tez beda wiec…

    pozdrowienia! dzis milczałam prawie cały dzien 😀

  13. Kuerti mówi:

    Adamo,

    Tak, tak! Tekst doszedł, wysłałem Ci mejla. Rzeczywiście był w spamie… Dziwna sprawa.

    Następną edycję Włóczykija będę musiał chyba odpuścić, szkoda bo strasznie mi się podobało. Co prawda organizacja mogłaby być bardziej rajdowa (w sensie – jakaś baza, czas, żeby porozmawiać przed i po zawodach), ale już ta trasa i 60-70km pieszo pokonywanych zimą przy ciekawej orientacji to jest to, co tygryski lubią najbardziej 🙂 .

    Monia,

    Spodziewałem się, że będę musiał właśnie w ten sposób podsumować tę dyskusję, ale po cichu liczyłem na więcej zapału ze strony uczestników. Fajne jest natomiast to, że może coś wyjdzie ciekawego z tej dyskusji? Choćby to połączenie, o którym napisałaś (rano zawody, wieczorem pokazy zdjęć – swoją drogą na Wiśle tych fotografów było multum, a nigdzie nie doszukałem się zdjęć, które ktoś pstryknął mi na rolkach.. w sumie to może i dobrze, jeszcze ktoś by się przestraszył 🙂 ), naprawdę super byłoby zobaczyć te zdjęcia zaraz po zawodach!

    Może jeszcze w tym roku na Nocnej Masakrze udałoby się coś podobnego zorganizować? OK, tam nikt nie robi zdjęć na trasie (nie ma fotografów), ale przecież można puścić jakieś filmy czy choćby te zdjęcia, które miałem od Ciebie na Pasji. Pytanie jeszcze czy mogę sobie tak rozporządzać Twoimi zdjęciami? 🙂 .

    PS. Wyjątek potwierdza regułę! 😉 . Żartuję, w końcu to Ty znasz siebie najlepiej.

  14. Krolisek mówi:

    Coś trzeba będzie robić z rana na Nocnej, w końcu ile można serwisować rower przed startem 😉

  15. Paweł mówi:

    Mówiąc tylko za siebie potwierdzę to do czego sami doszliście: Bardzo fajna inicjatywa takie spotkania podróżników, rajdowców itp. ale ja bym przez pół Polski specjalnie na to nie jechał (przy całym szacunku dla organizatora). Może leniwy jestem. Myślę, że dopóki grono zainteresowanych jest tak wąskie podobne inicjatywy wypalą najlepiej przy okazji zawodów.

  16. Kuerti mówi:

    Krolisek,

    To może przygotujemy jakiś program rozrywkowo-kulturalny? 🙂 . Może rajdowa wersja „mam talent”? 😛

    A tak na poważnie, to sugeruję wybrać się na trasę 50km jeśli Daniel takową zrobi, a później dopiero wskoczymy na rumaki.

    A jak nie będzie trasy 50km to może chociaż zaliczymy sobie kilka PK z setki?

  17. Krolisek mówi:

    Można wziąć aparat i zaczaić się gdzieś na biegaczy (o ile znajdziemy w ogóle jakiś punkt Daniela) 😉

  18. Faalka mówi:

    Zdaje mi się, że panele dyskusyjne w czasach internetu nieco trącą myszką.

    Skoro można pogadać o istotnych sprawach przez net, to po co jechać ileśset kilometrów i poświęcać czas na dojazdy i gadanie, skoro można go poświęcić na rzeczy najważniejsze. Ja co prawda nie z branży ale taki mi się wniosek pojawił.

  19. Slawek - newbie mówi:

    Witam,
    na samym początku chcę się przywitać. Jestem pod wielkim wrażeniem bloga, ot co! Wybieram się po raz pierwszy na rajd w grudniu (masakra 09). Jako kompletny nowicjusz w tej dziedzinie sportu, pomimo treningu obawiam się sporych problemów z odnajdywaniem tych wszystkich PK. Powiedzcie czy na takich rajdach nie ma problemu z „podpięciem się” pod jakąś grupę? Zawsze byłoby to raźniej zdobyć choć kilka pierwszych PK z kimś, szczególnie ze będę jechał z woj podkarpackiego… niestety sam.

    Jeszcze raz wlk dzięki za blog ! ! !

  20. Kuerti mówi:

    Slawek,

    Witam! 🙂 . Dzięki wielkie, staram się jak mogę, żeby pisać ciekawie, jeśli się podoba to super!

    Wybrałeś.. wybrałeś interesujący rajd na debiut 🙂 . Nocna Masakra to nie są łatwe zawody, ale z drugiej strony jak skakać, to od razu na głęboką wodę! Pytanie jeszcze z jakiego poziomu startujesz? Jakieś doświadczenia w nawigacji? Jak przygotowanie kondycyjne? „Psycha”? Masz blisko w góry więc zakładam, że nie wyrwałeś się prosto z przed telewizora (doczytałem, że coś trenujesz, więc jest dobrze!).

    Jeśli chodzi o podpięcie się do „tramwaju”, bo tak to „fachowo” się nazywa. Zwykle nie ma problemu – trzeba tylko wiedzieć po kogo się podpiąć 🙂 . Na Masakrze jest o tyle fajnie, że pierwsze punkty będziesz robił za dnia, więc zdążysz się oswoić z mapą (a to zawsze zabiera trochę czasu), wbijesz w rytm, a gdy nastanie noc będziesz już „wprawiony”.

    Ja też zaczynałem startować sam, nikt znajomy się w to nie „bawił”, z czasem jednak poznaje się ludzi, z którymi nie tylko można porozmawiać przed i po starcie ale również wspólnie pokonywać trasę. Jeśli dojedziesz na miejsce w piątek wieczorem to na pewno zdążysz kogoś poznać i umówić się na wspólny start.

    Jeśli masz jakieś pytanie to chętnie pomogę w miarę możliwości i wiedzy, tutaj albo mejlowo.

    Powodzenia i do zobaczenia, ja też będę się „masakrował” 😉 .

  21. wlkp mówi:

    Sławek,

    chyba na początku marca zrobiłem na PK4 podobny wpis przed moim pierwszym wyjazdem na setkę do dalekiego Ełku. Nikogo nie znałem i byłem kompletnym „newbie”. Od początku jednak starałem się nawigować samodzielnie, posiłkując się tylko wiedzą teoretyczną znalezioną w necie (np. na PK4 😉 )
    Na pierwszych punktach czułem się jeszcze trochę niepewnie, jednak wraz z kolejnymi podbijanymi punktami nabierałem rutyny i już na PK10 pomogłem staremu wyjadaczowi odnaleźć punkt, którego szukał nie w tym miejscu 🙂
    Co prawda ta rutyna zgubiła mnie na końcówce trasy, gdzie się kompletnie zgubiłem i nie ukończyłem, ale już na następnej setce mi się udało 😀
    Tak że radzę od początku nawigować samodzielnie. Nawet gdy będziesz szedł z kimś nawigującym, to radzę cały czas kontrolować mapę.
    Zatem spoko przejeżdżaj na imprezę… tylko uważaj, bo to wciąga!
    Do zobaczenia na NM… ja też będę się masakrował, ale tym razem muszę się cieplej ubrać 🙂

  22. borman mówi:

    Ha! A wiecie ja się chyba też wybiorę, ale tak lajtowo, na Mini Nocną Masakrę 🙂

    No bo blisko.
    A przy moim permanentnym braku czasu …
    Ale klimat zawodów chyba poczuję, jak myślicie?
    Aha, dodam, że to też mój pierwszy raz, na tego typu imprezie, ma się rozumieć 🙂 .

  23. Kuerti mówi:

    Wlkp dobrze prawi! 🙂 . Jeśli chcesz się bawić w setki to nauka nawigacji to konieczność, wszystko inne idzie bardzo łatwo wytrenować, błędy nawigacyjne będziesz robił i na pierwszych i na dziesiątych zawodach. Chodzi jednak o to, by tych błędów było jak najmniej i szybko „kasować” niepotrzebne wtopy (tzn. nie próbować bez celu szukać PK, a cofnąć się do znanego miejsca).

    Borman,

    Wiesz to jest tak, że i duży rajd i setka mają swój specyficzny klimat. Taka Mini Masakra to niby to samo, ale fakt, że dystans jest o wiele krótszy zmienia wiele 🙂 . Innymi słowy, zrób Mini a później wpadaj na „pełną wersję”! 🙂 .

  24. borman mówi:

    Nawet nie wyobrażasz sobie jak korci mnie „pełna wersja”! Jeśli już się zdecyduję, to wystartuję dopiero w przyszłym roku. Za dużo na głowie, za dużo 🙂

  25. Slawek - newbie mówi:

    Powiem tak: z kondycja myślę, że nie jest tragicznie, choć wiadomo – pierwszy rajd więc nie powinienem się raczej wypowiadać. Gorzej z kontuzjami, ale do tego już w miarę przywykłem.
    Co do nawigacji to tu pojawia się nie mały problem, bo niestety znam tylko teorie. Latałem już po lasach nocą w rodzinnych stronach Krynica-N.Sącz, ale tam to lasy na pamięć prawie znam, wiec generalnie pojęcie mam internetowe.
    A jeśli mogę chętnie zapytam, bo mam problem z doborem spodni na tą imprezę, mianowicie czytałem o dobsonach (może inaczej pisane), ale niestety ostatnio zakup nowych butów mocno uderzył po studenckiej kieszeni, w związku z tym:
    – pewnie lekkie spodnie narciarskie są raczej za grube?
    – a może zwykłe nieprzemakalne z „rajtkami” pod spodem?

    dzięki!

  26. Kuerti mówi:

    Idealnym zestawem byłoby na przykład połączenie:

    ciepłe oddychające kalesony + Dobsomy na wierzch
    albo – ciepłe leginsy i Dobsomy do plecaka.

    Trudno powiedzieć jaka będzie pogoda. Dziś u mnie było słonecznie i kilkanaście stopni… A niespełna miesiąc temu trzesłem się z zimna na Harpaganie przy kilku stopniach poniżej zera.

    Nie wiem jakie masz te rajtki, ale ja bym zrobił tak: ubrał je na dzień, a te „lekkie nieprzemakalne” (pytanie jeszcze co przez to rozumiesz? To jakieś spodnie a’la lekki gore-tex?) wrzucił do plecaka.

  27. wlkp mówi:

    cytat:
    „Czyli jednak mój błąd.. Zabieram się więc do pracy! Wkrótce pojawią się wyniki PMnO.”

    Właśnie mija tydzień 😉

  28. Kuerti mówi:

    Wlkp,

    Jeszcze trochę cierpliwości! 🙂 .

  29. Krolisek mówi:

    Sławek, pojawiły się nowe trasy. Możesz spróbować 50 km, jeśli nie jesteś pewny setki. Imprezy Daniela niezależnie od długości gwarantują dawkę solidnej nawigacji, więc się nie znudzisz. Na Grassorze zrobiłam „mniejszą połowę” 😉 przy czym część punktów była łatwa do znalezienia, część straszna. Po dojściu w odpowiednie miejsce trzeba obejrzeć okoliczne drzewa ze wszystkich stron i gdzieś tam wisi punkt.
    Spodenki – warto mieć chyba 2 cieńsze warstwy niż 1 grubą. Gdyby nagle zrobił się „upał” w ciągu dnia, to się rozdziejesz. Dobsomy są fajne, mają jedną wadę – przemakają. Tylko od wiatru w miarę chronią, no i są leciutkie, nie czuje się ich na nogach. Ich zaletą jest też to, ze ześlizguje się po nich śnieg i nie czepiają tak bardzo zielska. Pod spód brałabym raczej zwykłe biegowe legginsy niż coś ciepłego, chyba że będą naprawdę mrozy.
    Swoją drogą się tu wymądrzam, a na TR nie mam pojęcia jak się ubrać 😀

  30. Kuerti mówi:

    Dobsomy faktycznie szybko przemakają ale raz dwa schną 🙂 .

    Krolisek,

    Ja ubieram się na rower tak: krótki pampers, na to długie cienkie leginsy Raidlighta, a do plecaka Dobsomy. Chyba, że będzie zimno to od razu na siebie. Niestety nie mam żadnych ciepłych leginsów. Zamówiłem sobie teraz kalesony Crafta z serii Pro Zero, przetestuje je, można sprawdzą się do jazdy? A jak nie to może zakupie jakieś ciepłe rajtki biegowe, albo długi ciepły pampers.

    Na stopy ochraniacze z neoprenu, a jak byłoby bardzo zimno to pod nie jeszcze materiałowe.

    Na ręce awaryjnie ciepłe rękawice narciarskie. Na górę ciepła koszulka Crafta, polarek i kurtka z gore-texu.

    Ewentualnie awaryjnie jeszcze jedna koszulka do plecaka, po Harpie wolę już uważać na zimno 😀 .

  31. Krolisek mówi:

    Na Harpie miałam długie gacie rowerowe pseudo-ciepłe (stare alpinusy), na to krótkie z dobrym pampersem i było idealnie (nawet przy -5 st. na starcie). Góra to też nie problem. Ciągle nie mam natomiast tych neoprenów na buty. A rękawice pożyczę chyba z nie swojej, ale dobrze zaopatrzonej szafki w domu 😉

  32. Slawek - newbie mówi:

    ehh… pewnie faktycznie najrozsądniej byłoby debiutować w takiej 50-ce ale kurcze w tych duuuużych dystansach coś jest. Może porywam się z motyką na słońce ale przynajmniej będę wiedział na czym stoję. 🙂

  33. Kuerti mówi:

    Slawek,

    Dokładnie. Jak nie ukończysz to świat się nie zawali, zdobędziesz natomiast bezcenne doświadczenie, poza tym, masz daleki dojazd, a jak się bawić, to na całego! 🙂

  34. Slawek - newbie mówi:

    No i stało się! Niestety po ostatnich dwóch względnie szybkich przebieżkach (25 i 30km) 50% bruk/50% las – prawe kolano odmówiło posłuszeństwa – prawdopodobnie zespół kolana biegacza. Niestety na wszelki wypadek muszę zaprzestać treningów ale ze startu nie rezygnuję, w najgorszym wypadku postaram się tylko maszerować…. 🙁
    Czy orientujecie się co oprócz ćwiczeń rozciągających wiadome mięśnie mogę zrobić?
    Mój lekarz twierdzi, że to od zbyt drastycznego przerzucenia się z roweru na bieg…
    Już nie zanudzam…

    dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaTrophy Superstore... trophy store brisbane Constant progress should be made and also the runner must continue patiently under all difficulties. Most Suppliers Offer Free Services... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaRobbieSup https://pizdeishn.com/classic/365-goryachie-prikosnoveniya.html - Жесткие эро истории, Лучшие секс истории – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    No images found!
    Try some other hashtag or username
  • ARCHIWA