Kuertiego przypadki no image

Opublikowany 20 października 2011 | autor Grzegorz Łuczko

23

3 miesiące treningów za mną


Dancing in the Moonlight…

Mijają 3 miesiące od kiedy wznowiłem regularne treningi po kontuzji kolana. Czas na małe podsumowanie, garść przemyśleń i kilka słów o planach na przyszłość. Zacznijmy od cyferek, czyli tego, co tygryski lubią najbardziej.

W ciągu 90 dni przeprowadziłem 63 treningi wytrzymałościowe (ćwiczeń rozciągających oraz siłowych nie liczę, niestety nie zapisywałem ich). Przebiegłem na nogach, chodziłem po górach i przejechałem na rowerze ponad 1000 kilometrów. Pokonanie takiego dystansu zajęło mi ponad 90 godzin. W tym czasie spaliłem ponad 68.000 kalorii – co odpowiada około 225 pączkom. Mógłbym je wpieprzać każdego dni, po 2,5 sztuki, a i tak nie przybrałbym na wadze.

W przeciągu tego czasu byłem 3 razy w górach – raz, zaraz na początku tego okresu, pojechałem turystycznie w Góry Stołowe oraz Orlickie (wycieczka w ramach cyklu NBR on TOUR), a później przebiegłem 50 kilometrów podczas Izerskiej Wielkiej Wyrypy oraz 100 kilometrów na Ultramaratonie 7 Dolin. Suma podejść i podbiegów, którą pokonałem w czasie tych 3 miesięcy to około 10.000 metrów w górę (Kilian Jornet prawdopodobnie najlepszy ultras w tym momencie na świecie robi takie przewyższenie w ciągu tygodnia. Bez komentarza).

Na początku z werwą zabrałem się za ćwiczenia siłowe oraz rozciąganie. A później? Oczywiście dałem sobie z tym spokój – jak zawsze! No nie idzie mi to wybitnie – teraz doskonale rozumiem tych wszystkich biegaczy ze słomianym zapałem, jeśli macie z bieganiem tak jak ja z siłownią, to szczerze Wam współczuję, ja już nie wiem jak mam się motywować do tych ćwiczeń…

Nie trenuję według określonego planu – inspirację czerpię z metody Danielsa oraz własnego organizmu. Najczęściej to właśnie on jest dla mnie wyznacznikiem tego, na ile mogę sobie w danym dniu pozwolić. Oczywiście trzymam się, mniej lub bardziej, sztywnych ram, ale to tylko ramy, które elastycznie mogę przestawiać.

Jeśli kontuzja kolana miała mnie czegoś nauczyć, to przede wszystkim właśnie tego elastycznego podejścia do treningu. Jestem bardziej świadomy swojego organizmu – nadal zdarza mi się lekko przegiąć, zrobić za mocny trening, przebiec za dużo – ale w tym momencie wydaje mi się, że mam to pod kontrolą, jeśli przeginam to z wyczuciem. Wiem na co mogę sobie pozwolić.

I patrząc z tej perspektywy te 4 miesiące absolutnie nie były stracone. Trenuję mądrzej – reszta przyjdzie z czasem. Właśnie, reszta przyjdzie z czasem. Kilka tygodni temu przeczytałem wpis Geoffa Rossa na jego blogu (Geoff to jeden z najlepszych amerykańskich ultrasów, mieszka na Alasce i biega sobie jak mu się podoba. Coś w tym musi być, skoro raz po raz wygrywa słynne ultramaratony. Swoją drogą większość tych słynnych amerykańskich biegaczy na długim dystansie jest pozytywnie zakręcona!) o wytrwałości w bieganiu.

Od tamtej pory patrzę na bieganie jak na budowę domu, zaczynasz od stawiania mocnych fundamentów, musisz zebrać odpowiednio dużo dobrych cegiełek, z których powstanie wielka budowla. Jestem na etapie zbierania cegiełek, cegiełki w tej metaforze to kilometry wybiegane na treningach. Każdy trening, nawet jeśli tuż po nim nie masz takiego wrażenia, sprawia, że jesteś coraz mocniejszy. Budujesz swój fundament.

Staram się więc biegać regularnie, nawet jeśli nie mogę zrobić dłuższego treningu, to staram się przebiec choć te 6-8km – zebrać garść cegiełek. Wytrwałość w dłuższej perspektywie czasu, nie kilkutygodniowy zryw, ale długa perspektywa, mocny fundament. Tak, ten tekst zupełnie zmienił moje podejście do biegania. Polecam! Sam tekst jak również blog Geoffa – lubię jego podejście do biegania, a zwłaszcza jego podejście do nieudanych startów. Myślimy podobnie! Teraz tylko przeprowadzka na Alaskę i też będę taki mocny! 😉

Podsumowanie treningów? Było. Garść przemyśleń treningowych? Była! Czas więc na plany. Półmaraton w Kościanie – celuję w 1:29, na wiosnę w Poznaniu mi się nie udało, teraz będzie drugie podejście. Później GEZnO – jeszcze nie wiem z kim w parze, ale chciałbym powalczyć o dobre miejsce. Reszta roku opcjonalnie – wyjazd do Czech na Praską Stóvkę (110km) na początku grudnia (dlaczego, dlaczego tak mi zawrócił w głowie ten bieg?! Sam nie wiem!).

No i klasycznie już biegowe zakończenie roku na Nocnej Masakrze i trasa 50 kilometrów. Bez ciśnienia, ale fajnie byłoby obronić pierwsze miejsce z dwóch poprzednich lat. Tak w skrócie przedstawiają się plany na resztę roku – do tego oczywiście zbieranie cegiełek. Za dwa miesiące z małym hakiem chciałbym pochwalić się większą liczbą spalonych pączków – jeśli mogę się posłużyć taką miarę dobrze wykonanych treningów 😉 .

Mam też sporo planów na kolejny rok, ale o nich na razie cicho sza! Dawno się nie odzywałem. Mam nadzieje, że jeszcze trochę czytelników zostało, pochwalcie się co u Was. Jak idą treningi i jakie macie plany na resztę roku?


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



23 Responses to 3 miesiące treningów za mną

  1. Kuba mówi:

    Fajne porównanie z tymi cegiełkami, bardzo mi się podoba. Zaczynam mieć podobne podejście.. zaczynam dostrzegać, że mój szarpany trening robi więcej złego niż dobrego. A tu trzeba po cegiełce, powolutku, a to takie trudne czasem… Powodzenia w Kościanie!

  2. Kuerti mówi:

    U mnie te cegiełki się fajnie sprawdzają, każdego tygodnia znajdzie się ich kilka. Nawet jeśli nie jestem w stanie zrealizować planu, który sobie narzucam, to nie mam wyrzutów, bo wiem, że tak czy inaczej idę do przodu 🙂 .

    Ps. W przyszłym tygodniu koniecznie musimy umówić się na to bieganie na Dziewiczej, moje Minimusy leżą w szafie, aż mi głupio :/ . Ale nie mam w nich gdzie biegać.

  3. Bartek mówi:

    Nawiązując do ” amerykańskiego zakreconego „stylu trenowania i biegania.Jestem po lekturze ” Relentless Forward Progress ” Bryona Powella o biegach ultra.Bardzo podoba mi sie amerykańskie podejscie do biegania.Proste połączenie przyjemności biegania z efektywnością 😉

  4. Paweł mówi:

    Z tymi cegiełkami to mądre podejście. Ważniejsza jest systematyczność a nie szybkie i krótkie zrywy. U mnie z treningami było ostatnio słabo ale teraz usiłuję wrócić do solidnego trenowania. Roztrenowania nie robię, bo miałem je w sierpniu.

    Jak o tej Praskiej Stóvce napisałeś, to aż sam zacząłem się zastanawiać. Nocna Masakra też kusi ale ja raczej na setkę.

  5. jip mówi:

    Zaimponowałeś mi tymi pączkami 🙂
    Na Alasakę poczekaj jeszcze z miesiąc dwa 😉 Może w tym roku wypróbuję w końcu rakiety śnieżne.
    Plan na resztę roku? Spalić 50 pączków. Marzenie …

  6. Kuerti mówi:

    Bartek,

    Nie znam tej książki, możesz napisać o niej coś więcej, co to za proste połączenie przyjemności z efektywnością? Podoba mi się taki miks 🙂 .

    Paweł,

    Ja roztrenowanie miałem więc też na jesień czegoś takiego nie planuję. Pewnie na Święta i Nowy Rok trochę odpocznę i podładuję akumulatory po kilku jesiennych startach.

    Kusi, kusi ta setka 🙂 . A na Masakrę zapraszam na 50tkę 🙂 .

    Jip,

    Ja ostrze zęby na biegówki, ale na rakietach też bym pośmigał… Powodzenia w paleniu pączków 🙂 . Ja właśnie spaliłem 2 sztuki 😀 .

  7. Klayman mówi:

    Cóż, w takim razie jeszcze przynajmniej raz przyjdzie nam zawalczyć w tym sezonie – też mam chrapkę na Masakrę. Nie powiem, jesteś dobrą mobilizacją do treningów 😉

    spalone pączki… korzystasz z Endomondo? 😀

  8. Bartek mówi:

    Autorem jest Bryon Powell,doświadczony ultras z USA,prowadzący stronę http://www.irunfar.com/rfp.
    Książka w bardzo prosty,ale fachowy sposób radzi jak biegać dystanse ultra w różnych odmianach,dostępna jest w Polsce,ale w języku angielskim.
    Generalnie…Amerykanów można nie lubieć np.za to,że uważają,że są najlepsi na świecie , i lubieć np.za to,że wszystko starają się uprościć do minimum,zachowując przy tym to co konkretne. ” Just do it ” nie przez przypadek jest hasłem reklamującym jedną z ich firm.Rzeczywiście wiele osób biegających ultra dystanse są pozytywnie zakrecenito jak np.:Jezusy bez koszulki – Krupicka albo vegetarianie promujący zdrowy tryb życia czyli Jurek .
    To co spodobało mi się najbardziej w tej książce to ,że prawie wogóle nie mówi o prędkości i jej kontrolowaniu,wyścigu z czasem,utrzymywaniu tempa ,bieganiu długich trenignów o 10 sekund mniej niż…itd,itd,itd…nudy.Opowiada za to o przyjemnościach obcowania z przyrodą,odkrywaniu jej i siebie samego poprzez bieganie,o czerpaniu radości.
    Proponuje gorąco przeczytać,bo to co się ukazuje w Polskiej prasie i w necie o tematyce ultra jakoś do mnie nie trafia.Zbyt instrumentalne podchodzenie do tematu odrzuca mnie.

  9. Kuerti mówi:

    Klayman,

    Ja przez ostatnie 3 miesiące nie zaglądałem nikomu w dzienniki treningowe, nie chciałem się dołować, ale teraz wreszcie forma jakby nieśmiało nadchodziła, więc na NM na pewno się pościgamy 🙂 .

    Bartek,

    Książka już trafiła na moją wishlistę. Wygląda na to, że bliżej mi do tego amerykańskiego podejścia – jasne, że patrzę na cyferki, wczoraj zrobiłem lekki trening przed weekendowym biegowym wypadem do Czech, no i byłem strasznie zadowolony z prędkości na danym tętnie, ale to sprawa drugorzędna.

    Samo bieganie zawsze było dla mnie bardziej przeżyciem duchowym niż walką z fizjologią (choć ta zawsze była i jest gdzieś w tle) – może dlatego wolę biegać ultra w terenie niż urywać sekundy na asfalcie. Bieganie uliczne wydaje mi się być pozbawione tego pierwiastka magicznego, który znajduję gdzieś w leśnej głuszy o 4 nad ranem, z nad przymykających się powiek 🙂 .

  10. Przemek mówi:

    Jak tak sie czyta rozne biegowe teksty i rozmawia z innymi biegaczami to wyglada na to, ze kazdy musi przejsc „swoja kontuzje kolana”. Ja swoja tez przeszedlem, chociaz moglem jej uniknac. Jednak nauka na cudzych bledach nie przychodzi latwo, trzeba cos zchrzanic osobiscie zeby wyciagnac wnioski…
    Fajnie, ze masz juz czas przestoju za soba, wiec zasuwaj Grzesiek, zasuwaj!

    PS: Cwiczenia silowe to nie tylko Twoja zmora!

  11. Kuerti mówi:

    Przemek,

    Nic dodać, nic ująć. Każdy ma swoja kontuzję, po której trochę mu się w głowie ustawia. Nauka na czyichś błędach? Ja niestety muszę sam dostać po dupie, najlepiej ze 2-3 razy, żeby zrozumieć, że pewnych rzeczy się po prostu nie robi.

    Może jestem mało bystry, ale niestety potrzebowałem takiej głupiej kontuzji, żeby teraz nieco innym okiem spojrzeć na to wszystko.

    Zasuwam! Dzięki 🙂 .

  12. eXtremalistka mówi:

    gratulacje i powodzenia!!! cieszę się, że znowu wróciłeś do tego, co cię kręci na maxa 🙂

  13. rocha mówi:

    Utrafiłeś…
    Bez alegorii, do końca roku chcę zrobić elewację, wszystkie podłogi, ogrzewanie, gładzie i postawić konstrukcję stajni.
    A alegorycznie rzecz ujmując, wczoraj pobiegłem ostrożną dyszkę i fundamenty sa ok.

  14. Kuerti mówi:

    eXtremalistka,

    Dzięki! 🙂

    Radek,

    Haha, trzymam kciuki za budowę 🙂 .

    Ostrożna dyszka, trening czy na zawodach coś poleciałeś?

  15. Kg mówi:

    A u mnie NW w KPN.

  16. rocha mówi:

    Gdy zaczynalem budowę domu. wwszyscy pukali się w czoło i radzili wynając firmę, albo kilka „fachowych ekip” na poszczególne etapy budowy. Nawet jeszcze po fundamentach i instalacjach zewnętrznych, gdy robiłem w warsztacie prefabrykaty (konstrukcja szkieletowa drewniana) mama spytała się: „Naprawdę cały dom? Sam?”. Dopiero gdy po upadku z kalenicy i pobycie w szpitalu wystartowałem w Szklarskiej Wyrypie i co gorsze, wtachałem te 9t dachówek, uznałem, żę już nie będę słuchał tych co watpią. Nie mam czasu na starty, dycha była na treningu
    http://connect.garmin.com/activity/123744732
    . Żona pracuje w szpitalu nad trzecim bobasem a Ola choruje, a Michałek jest już prawie dorosłym sześciolatkiem, który składa literki i bawi się wkrętarką 1/4″ z Rossmanna. Cynthii nie przechodzi zapoprężenie dziś mam znów przystawiać jej pijawki, błeee, obrzydliwość. Goliliście kiedyś konia?
    Kuerti, prowadzisz własny geszeft, to wiesz, ile kosztuje ten skrawek wolności, nie będe opowiadał, jak robiłem włazy studzienek dla specjalistycznych pod 60tonowe ciężarówki bo to dla wszystkich kosmos, ale wyzwanie inżynierskie nie lada. Mam przyczepę kempingową z ogrzewaniem gazowym…
    Wiecie dlaczego to piszę? Żebyście wiedzieli, że jak się pobiegnie setkę (albo więcej) to nic nie straszne.

    Nawet ZUS.

  17. Kg mówi:

    Kuerti
    Tak jeszcze na marginesie, ciekawe jest to pierwsze zdjęcie w tym tekscie. Pokazuje słabą techniką przy podbiegach, bo pracuje Ci do góry bark, podczas gdy barki to raczej powinny być w tej samej płaszczyźnie natomiast, to biodra mają być jak najwyżej. Krok w podbiegu powinien mieć prowiniencje z dupy a nie z ręki. Możliwe że mam racje
    Pomyśl nad tym

  18. jip mówi:

    rocha,
    off topicowo – „ekipy budowlane” to przepis na drogie budowanie, i sporo problemów, taka jest ich jakość usług – popieram w 100% że większość robisz sam 😀

  19. Kuerti mówi:

    Radek,

    Szacunek! Tylko wiesz co? Ja myślę, że to jest na odwrót, jeśli w życiu wykazujesz się taką determinacją, to później takie ultra to jest pikuś…

    Kazig,

    Poza na tym zdjęciu jest dosć koślawa, to była bardziej zabawa w skakanie z kamiennej „piłki” na kolejną, ale masz rację. Mam kiepską technikę. Chciałbym kiedyś nad tym popracować.

    Z drugiej strony czuję, że na podejściach/podbiegach znalazłem swój rytm, swoje ułożenie ciała i nawet jeśli wydaje się ono niepoprawne technicznie, to jest dla mnie dość ekonomiczne.

  20. Wirek mówi:

    Ja tam dom buduję z wielkiej płyty. Znaczy się, w tygodniu wypoczywam, a trenuję w ramach startów w biegach w weekendy. I chata stoi 😉 Jakoś, ale stoi.

  21. borman mówi:

    Cholera, w takim razie moja chatka to lepianka z błota, która co jakiś czas się rozlatuje. Stawianie tej chatki wygląda na niezły masochizm, ale co tam, mi się podoba, skoro daje tyle zadowolenia 🙂 . No dobra, czasami trochę pomarudzę, na ale kto tego nie robi?

  22. Wirek mówi:

    Spoko. Jaskółki też lepią z błota. Nieważne co i jak stanie. Ważne, żeby stale budować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑