Góry no image

Opublikowany 30 lipca 2008 | autor Grzegorz Łuczko

7

Tatry Instant cz.2

Zobacz część pierwszą

Pogoda zapowiadała się sprzyjająca, świeciło słońce. W pierwszym dniu chciałem dostać się gdzieś na Orlą Perć i tam przenocować. Zrezygnowałem z jazdy busem do Kuźnic, czekało mnie sporo podchodzenia, chciałem najpierw nieco się rozgrzać i do Kuźnic postanowiłem dostać się pieszo – przez Nosal. Dziarsko przemaszerowałem przez Zakopane i… i już na pierwszych ostrzejszych podejściach poczułem zmęczenie. No co jest?! Niemalże zakrzyknąłem, czyżbym był aż tak słaby? A może to wina tych nieprzespanych nocy? Tak czy inaczej szło mi się słabo. Pot zalewał mi twarz a ja zastanawiałem się nad moją obecnością tutaj.

Na szczęście szybko znalazłem się na Nosalu, a chwilę później w Kuźnicach, a po chwili za chwilą podchodziłem pod Murowaniec. Okazało się, że po płaskim i lekko pod górę maszeruje mi się naprawdę fajnie, ale już ostre kamienne podejścia po stopniach wykańczały mnie do cna. Ten wyjazd traktowałem w kategoriach wyzwania, turystyka była tylko przy okazji. To nie tak, że nie zwracałem uwagi na miejsce, w którym się znalazłem, chcąc nie chcąc przez najbliższe kilkadziesiąt godzin byłem jego częścią, ale to wszystko było tylko dodatkiem do celu, który sobie ustaliłem – pokonać Orlą Perć pierwszego dnia i wejść na Rysy drugiego.

Przed Murowańcem dołączyłem do tłumu zmierzającego, no właśnie nie wiadomo gdzie, może do schroniska a może dalej, nie interesowało mnie to. Po drodze do Czarnego Stawu minęła mnie grupka młodych nastolatków, w krótkich spodenkach i koszulkach, tenisówkach na nogach i entuzjazmem wymalowanym na twarzy, zbierali się do podejścia na Kościelec, na niebie zaczynały zbierać się ciemne chmury. Nie wiem kto był bardziej odważny oni czy ja? Oni w tenisówkach i bez zapasowej odzieży czy ja w adidasach, dobrze przygotowany ale wybierający się na Orlą? Ciężko powiedzieć. Przyznam się, że nieco się obawiałem tego miejsca. A co jeśli spadnie deszcz? W adidasach byłoby tam niezwykle niebezpiecznie.

Na Zawrat podchodziłem w całkiem sporym tłumku, co zaczęło mnie już trochę denerwować. Gdzie się nie obejrzałem tam ludzie. Z rozrzewnieniem wspomniałem majowy pobyt w Fogaraszach… Mniej więcej około południa wlazłem na przełęcz. Strasznie wcześnie, pomyślałem, że z noclegu na Orlej nic nie wyjdzie, jest za wcześnie, kończenie dnia o 15 nie wchodziło w grę, nie chciałem zmarnować tych kilkudziesięciu godzin w Tatrach siedząc gdzieś bezczynnie. Zaraz, chwila, ktoś zaoponuje, a co z podziwianiem tego, co wokół, samym przebywaniem w górach?

To pytanie podążało za mną ślad w ślad już od dawna, w Tatry również wybrało się ze mną. Lubię samotność w górach, wtedy mogę najpełnieć doświadczać zespolenia ze światem skalistych kolosów. Gdzieś przed Krzyżnem przysiadłem na nieco szerszym w tym miejscu fragmentem grani z kapitalnym widokiem na Dolinę Pięciu Stawów. Widok był przecudny. Cisza. Spokój. Ogrom i potęga natury, przed którą uginają mi się kolana. Niewypowiedziane piękno, którego nie da się opisać,a które można tylko doświadczyć przez krótką chwilę. Dotknięcie czegoś wielkiego, niepojętego. Nie potrafię się jednak rozkoszować tym stanem gdy wiem, że wokół mnie jest pełno ludzi. Na krótką chwilę udało mi się od nich uciec, a jednak czułem ich,wiedziałem, że są tuż za mną, że zaraz nadejdą i cały czar pryśnie. Wolałem sam zakończyć spektakl w chwili chwały. Wstałem i poszedłem dalej.

Tatry to nie są dobre góry do kontemplacji. Nie, gdy depczą je masy ludzi. Dlatego właśnie nie chciałem tak wcześnie kończyć dnia, nie potrafiłbym cieszyć się z samego faktu bycia w górach, wolałem doświadczać tego idąc przed siebie. To nie jest tak, że ja nie lubię ludzi i od nich uciekam. Są pewne miejsca, których w pełni doświadczyć można tylko w pojedynkę. Uważam, że góry są właśnie takim miejscem… Posiedziałem pół godziny na Krzyżnym i zacząłem schodzić do schroniska w dolinie.

Myślałem jeszcze o noclegu gdzieś za Szpiglasową przełęczą, ale szczerze mówiąc miałem już dość marszu. W schronisku zamówiłem fasolkę po bretońsku, wyniosłem się na zewnątrz i usiadłem na kamiennej ławie przed budynkiem. Po posiłku wybrałem się do recepcji z zamiarem wykupienia miejsca w pokoju, nie byłem przekonany co robić dalej. Szkoda było mi kasy, ale przede wszystkim chciałem spędzić noc na świeżym powietrzu, skoro plan noclegu gdzieś wysoko spalił na panewce może przespać się przed schroniskiem? Przy kasie stały dwie osoby. Nie miałem cierpliwości, żeby czekać, los znów dokonał wyboru za mnie. Ułożyłem się na kamiennej ławie i zacząłem przygotowania do snu.

Była dopiero 19, ale czułem się bardzo zmęczony. Ktoś zapytał się o kierunek w jakim można poruszać się na Orlej Perci od Zawratu do Koziej przełęczy, znałem odpowiedź ale nie chciało mi się z nikim rozmawiać, pogrążony w zmęczeniu odlatywałem w inne światy. Sen długo jednak nie przychodził. Ściemniło się. Nałożyłem wszystko to, co miałem ze sobą, na koszulkę włożyłem bluzę z powerstrechu, a na bluzę polarową dwusetkę, wcisnąłem się głębiej w śpiwór, ale nadal odczuwałem chłód. Miałem jeszcze w zapasie kurtkę i płachtę biwakową, ale nie miałem nawet sił wyjąć ich z plecaka. Trwałem tak w tępym odrętwieniu czekając na poranek.

Przejdź do części trzeciej.

PS.. Galeria ze zdjęciami dostępna na picasie.

Zobacz również:

  • Rumuńska odyseja – mój pierwszy zagraniczny wyjazd, oczywiście rzucam się na głęboką wodę, oczywiście nie wszystko wychodzi tak jakbym sobie tego życzył, ale mimo to było wspaniale!
  • Na sportowo w Beskidzie Sądeckim – miały być zawody i ściganie a wyszło nam fajne trenowanie w okolicach Wisły.
  • Wyprawa w Beskid Niski – cztery ponure listopadowe dni w pięknym, pustym i magicznym Beskidzie Niskim


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



7 Responses to Tatry Instant cz.2

  1. sebas mówi:

    fotki piekne. trafiles w sedno i esencje Tatr 😉 i pol biedy z tlumami. od nich w tatrach nigdy sie nie ucieknie chyba, ze zima

  2. Adam mówi:

    Zimą za to dość łatwo można zamienić towarzystwo ludu na lodu…i śniegu, który lubi tłumnie-zasypywać. 😉

  3. Kuerti mówi:

    Dzięki Sebas.

    Zima powiadacie? Dlatego po sezonie kupuje czekan, raki i atakuje Tatry w śniegu. Boję się trochę tych lawin, zwłaszcza po lekturze „Zewu Ciszy” Simpsona, na którą tak psioczył Bart, rzeczywiście można zwątpić czy pchanie się w góry to dobry pomysł…

  4. sebas mówi:

    na lawiny nie ma mocnych, bledy popelniaja nawet tacy fachowcy jak Czerwinski, ktory ma Tatry w najmniejszym palcu. ale ciezko przeciez odpuscic Tatry… trzeba sledzic warunki na biezaco, łobserwowac tendecje z opadami i temperatura, no i nie pchac sie w miejsca wybitnie lawiniaste, jesli warunki sa niestabilne, jak np kociol pod Rysami, Miedziane etc. W mag. „Tatry TPN” byl artykul Lawiny pod Lupa: 17% wypadkow lawinowych wydarzylo sie przy I st.zagr., 46% przy II, 37% przy III. ja staram sie nie przekraczac II st.zagr., ale jak widac tak samo stereotypowo mysli wiekszosc, ktora zostala zgarnieta przez sniezny walec 😉 tez mam plany pochodzic w tym sezonie zimowym co nieco. kupuj sprzet i jak cos sie zgramy na jakis wypad 🙂

  5. Kuerti mówi:

    „na lawiny nie ma mocnych”

    No właśnie i tego się boję. Ale ciągnie, oj ciągnie, i co na to poradzić? Nic. Uważać i liczyć na łut szczęścia.

    Kasa na sprzęt się robi 😉 . Jakiś wspólny wyjazd jak najbardziej! Wiem, że jeszcze kilku czytelników PK4 ma zimowe plany na Tatry, więc przy okazji może jakiś mini zlocik wyjdzie. No i zrobi się jakieś fajne przejścia 🙂 .

  6. Konrad mówi:

    Kocham Murowaniec – świetny opis, czekam na kolejne i zapraszam do mnie 🙂

  7. Cześć Konrad,

    Dzięki 🙂 . Kolejne się „robią”! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaTrophy Superstore... trophy store brisbane Constant progress should be made and also the runner must continue patiently under all difficulties. Most Suppliers Offer Free Services... – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaRobbieSup https://pizdeishn.com/classic/365-goryachie-prikosnoveniya.html - Жесткие эро истории, Лучшие секс истории – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

    No images found!
    Try some other hashtag or username
  • ARCHIWA