Adventure Racing no image

Opublikowany 15 marca 2010 | autor Grzegorz Łuczko

1

Wywiad: Magda Łączak

Kuerti: Ostatni wywiad z cyklu „Tydzień Kobiet” na PK4! Tym razem na pytania odpowiada Magda Łączak z teamu 360. Po wywiadach wracamy do normalnego trybu na PK4 – czyli trochę marudzenia.. wróć! Żadnego marudzenia! W sobotę pobiegłem 10km w Maniackiej Dziesiątce (41:14), a kolejny weekend jadę pod Stalową Wolę, pościgać się na Rajdzie Dolnego Sanu. I o tych dwóch startach będzie kolejny wpis, tymczasem zapraszam do lektury wywiadu z Magdą!

PK4: Dlaczego akurat rajdy przygodowe? Jest przecież tyle innych dyscyplin, bieganie, mtb, triathlon…

Magda Łączak: Nigdy nie myślałam o tym w takich kategoriach. Gdyby nie rajdy, to nie startowałabym raczej w innych dyscyplinach. Rajdy były pierwsze, wcześniej były tylko zwolnienia z WF 🙂 , no i oczywiście wyprawy w góry. Rajdy zastąpiły w znacznej mierze wyprawy, bo były ich ciekawszą formą.

Faceci często narzekają na to, że trudno jest namówić dziewczyny do startów w rajdach. Jak namówiłabyś potencjalną dziewczynę do zainteresowania się rajdami przygodowymi?

Wydaje mi się, że te dziewczyny, które czują bluesa, nie potrzebują szczególnego zachęcania. Wystarczy je delikatnie popchnąć we właściwym kierunku. Te, które wymagają intensywnego namawiania, raczej nie pozostają na długo. Rajdy wymagają od ludzi wiele siły, nie tylko fizycznej, ale i psychicznej, uporu i przekonania do tego, co robią.

Czy miałaś kiedyś taki moment, w którym chciałaś zupełnie zrezygnować z rajdowania?

Oczywiście, w czasie ciężkich zawodów zawsze przychodzi taka myśl. Sztuką jest wygrać z nią.

Po kilku latach startów zbiera nam się cała masa doświadczeń, niezwykłych wspomnień, które ze startów szczególnie zapamiętasz?

Dla mnie zawodami szczególnie wspominanymi jest pierwszy start w Chorwacji w Bielolasicy, Ukataki w Kanadzie i Subaru Primal Quest. Chorwacja to pierwsze poważne przetarcie w rajdach. Bardzo ciekawy start. Starty w tych rajdach to były duże wyzwania. Wymagały długich, dokładnych przygotowań. Same zawody były wisienką na torcie.

Ostatnio coraz częściej można spotkać Cię na rajdach na Ukrainie. Czym różnią się zawody w Polsce od tych zza wschodnią granicą?

Oj, bardzo się różnią. Z mojej perspektywy rajdy w Polsce są coraz mniej przygodowe. Oczywiście Ukraina ma znaczną przewagę nad innymi krajami, w tym Polską, w ilości posiadanych dzikich terenów. Terenów wolnych od zabudowy, ludzi, samochodów. Ukraińcy biją też Polaków na głowę w jakości zadań specjalnych. Pomijam tutaj nieprawdopodobnie super tyrolki, ale wszystkie zadania są ciekawe i wymagające. Poziom zadań jest imponujący, ale też poziom zawodników zaskakuje. Reszta podobnie jak w Polsce – dobra organizacja, mili i pomocni organizatorzy. Standard spełniony.

W czym czujesz się najmocniejsza w rajdach? A gdzie widzisz swoje najpoważniejsze braki?

Zależy co trenuję 🙂 . Na pewno moją mocną stroną jest silna psycha i stosunkowo dobre znoszenie długich wysiłków (o ile w ogóle można to dobrze znosić). Słabą stroną jest pływanie wpław.

Czy po wyczerpujących zawodach nie cierpisz z powodu siniaków, kontuzji paznokci 😉 ,  worków pod oczami? Wiesz, takich rzeczy, które kobietom powinny bardzo przeszkadzać…

Tym, co zagościło na stałe w moim organizmie na skutek rajdów, to kiepskie paznokcie u nóg. Już nie odrastają tak ładne jak kiedyś. Na szczęście, rzadko jest okazja je pokazywać, więc nie spędza mi to snu z powiek. Dwa razy w życiu miałam takie siniaki, że wstyd było się rozbierać. Pierwszy raz po X-Adventure na Sycylii, kiedy na pierwszym zjeździe rowerowym zaliczyłam glebę (miałam takie siniak, że Mietek Pawłowicz, który był z nami jako fotoreporter pisał, że z powodzeniem mogę pokazywać się jako maltretowane dziecko). Ostatnio też mi się to przydarzyło, poszłam raz na basen, odebrałam mnóstwo współczujących spojrzeń i postanowiłam nie pokazywać się w negliżu do ich zniknięcia. Na szczęście pozostałe skutki rajdowania (podkrążone oczy, brudne paznokcie) łatwo szybko usunąć.

Jak reagują Twoje „nierajdowe” koleżanki na wieść o tym, że bawisz się w takie dziwne rzeczy? Nie czujesz się czasem dziwnie, gdy rozmowa schodzi na temat mody, urody itp., a Ty właśnie wróciłaś z jakiegoś ciężkiego rajdu i jesteś w trochę innym świecie?

Od kiedy pamiętam, jestem trochę z innego świata. Na szczęście moje kumpele są dla mnie wyrozumiałe, zabierają mnie na zakupy, uczą malować się ect., dzięki czemu bezboleśnie nadrabiam zaległości. Niestety w tych dziedzinach daleko mi do bycia ekspertem.


A faceci? Nie są trochę zazdrośni?

Ja tego nie czuję. Na szczęście otaczam się mądrymi ludźmi. Małostkowość zarezerwowana jest dla ludzi, z którymi nie mam do czynienia.

Porozmawiajmy teraz o kolegach z zespołu. Pewnie Ci się zdarza, że to Ty pomagasz komuś na trasie. Jak panowie (twardziele ze światka AR 🙂 ), reagują na taką pomoc?

Pomaganie, prawdziwe pomaganie, a nie afiszowanie się jednostki, to subtelna sztuka. Jeżeli robi się to z taktem i poszanowaniem drugiego człowieka, nie ma znaczenia płeć. Natomiast jak ktoś manifestuje swoje możliwości pomocą, to bez względu na to czy jest to facet pomagający facetowi, czy kobieta facetowi, jest to niemile widziane.

Co Cię denerwuje u startujących mężczyzn, a czego może się od nich nauczyć kobieta? I vice versa, czego mężczyźni mogą się nauczyć od kobiet?

Jestem daleka od dzielenia ludzi na kobiety i mężczyzn i od przypisywania im cech wynikających z reprezentowania płci. Najważniejsze w zespole to uczyć się od siebie nawzajem, aby wyrównywać różnice. Sztuką w ogóle jest pozwolić się nauczyć, uwierzyć, że ktoś potrafi więcej. Denerwuje mnie brak wiary w tę zasadę i w jedność zespołu.

Mamy modelowego faceta i kobietę, jakie cechy wybierzesz od niego i od niej, aby stworzyć superrajdowca? Mogłabyś opisać idealną kandydatkę na rajdową dziewczynę? Jakie cechy powinna mieć?

Nie wiem, jakie są modelowe cechy przypisane płciom, ale dobry rajdowiec powinien składać się z wiadra mocnej psychy, wiadra siły i wiadra chęci nauczenia się wszystkiego, czego nie umie, a umieć powinien.

Generalnie mówi się o „słabszej płci”, ale im zawody dłuższe, tym kobiety radzą sobie lepiej, z czego to wynika?

Nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem. Gdybyśmy mówili o bieganiu na bieżni, to pewnie tak, ale jeśli mówimy o rajdowaniu, to już nie raz mieliśmy w historii sytuację, że na krótkich zawodach zespół z dziewczęciem w składzie sklepał wszystkich chłopców.

Kobiety zwykle lepiej reagują w sytuacjach stresowych, są mniej wybuchowe. Czy Ty też jesteś kojącym ogniwem w swoim zespole? Jak opisałabyś swoją funkcję w zespole?

Ja bardzo lubię planowanie, rozmyślam nad każdym szczegółem zawodów, a potem próbuję wcielić to w życie, jednym słowem logistyka. Jeśli chodzi o kojące funkcje mojej osoby, to tutaj wszyscy, którzy mnie choć trochę znają, uśmiechną się. Na szczęście nie zdarzyła mi się potrzeba kojenia konfliktu, natomiast jestem miłośnikiem teorii, którą na rajdach bezwarunkowo wcielam w życie, że podczas zawodów nie można poruszać kwestii konfliktowych. To daje gwarancję nie powstawania konfliktów. Sytuacje, które mogłyby być przyczyną konfliktu, trzeba zapamiętać i omówić po rajdzie. Podczas rajdu dyskusje na trudne tematy, to jak dyskusje z pijanym. Słaby punkt pojmowania istoty sprawy.

Nie masz czasem dość Flekmusa (Paweł Dybek – dop. Kuerti)? Jesteście parą, startujecie razem już tyle lat i na pewno znacie się na wylot. Jak taka dobra znajomość Waszych mocnych i słabych stron wpływa na Wasze wspólne starty?

Pewnie, że mam. On mnie pewnie też. Najbardziej mamy siebie dość przed wyjazdem. Jak już siedzimy w aucie, atmosfera się oczyszcza. A podczas zawodów super jest znać się dobrze, to tylko pomaga. W dodatku, jeśli ludziom zależy na sobie, wspólne rajdowanie jest dużą przyjemnością.

Ile trenujesz w stosunku do kolegów z zespołu – mniej, więcej, tyle samo? Jak dokładnie wygląda Twój trening?

Często trenujemy z Flekmusem razem. Zdarza się jednak, że mamy swoje cele (np. Flekmus – Kierat) i wtedy każdy robi swoje. Trudno napisać, jak dokładnie wygląda trening, bo trening treningowi nierówny. Zależy, jaki jest jego cel. Czasami zdarza mi się tygodniami nic nie robić. Czasami biegami tylko 30 minut dziennie – biegam tak dla uspokojenia sumienia. A czasami w tygodniu potrafię wybiegać 8 godzin. W zimie nie lubię jeździć na rowerze, bo wyznaję zasadę, że się już w życiu namarzłam. Ja jestem zadaniowcem, więc najpierw muszę zobaczyć cel, a potem ustalić drogę do niego.

Chciałabyś wystartować w zespole dwójkowym razem z dziewczyną? Zakładając oczywiście, że byłaby dla was oddzielna kategoria. Albo pójdźmy zupełnie po bandzie – zrobić coś na kształt rosyjskiej Areny i skompletować stricte żeńską czwórkę? Miałybyście wtedy szanse z „normalnymi” teamami?

Dawno temu były takie pomysły, pierwszym krokiem był start w Chorwacji w składzie 1 facet i 3 dziewczyny. Minęło dużo czasu, a pomysł nie został zrealizowany, więc dziś już nie myślę nad tym.

Z jakim zwierzęciem się utożsamiasz?

A to dziwne pytanie… Nie zdarzyło mi się o sobie myśleć tej kategorii, ale zastanówmy się? Ze skowronkiem, bo na rajdach lubię śpiewać.

Zdjęcia: Rajd Orła Bielika, Darek Mączka, Paweł Dybek, Mirmił Łabuz


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



One Response to Wywiad: Magda Łączak

  1. Krolisek mówi:

    Od pewnego czasu chodzi mi to po głowie – trzy dziewczyny, trzy różne historie. Biegaczka Kasia, rowerzystka Justyna i Magda – można powiedzieć, od wyjazdów w góry 😉
    Dla mnie to bardzo inspirująca seria rozmów. Wszystkim dziewczynom życzę dalszych sukcesów i mocy.

    A niezdecydowane czytelniczki namawiam do spróbowania, czym jest przygoda 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA