Adventure Racing no image

Opublikowany 14 września 2009 | autor Grzegorz Łuczko

23

The hARz: Wrażenia

Czwarte podejście. No nie idzie mi to pisanie dziś, nie idzie ani trochę. Może nie potrafię pisać o sukcesach? Może powinienem rezygnować na
co drugich zawodach i wtedy miałbym co pisać. Ja wiem, że to brzmi paradoksalnie, nawet dla mnie – ale mi naprawdę łatwiej pisze się wtedy kiedy coś idzie nie tak. Przy niepowodzeniu pojawiają się pytania, zaczyna się drążenie dlaczego poszło nie tak, co można zmienić, poprawić – staję się wtedy kreatywny – mam multum pomysłów na teksty. Wygląda na to, że niepowodzenia mają większy potencjał twórczy niż sukcesy. Porażki mnie nakręcają, kreatywnie rzecz jasna. A dobre wyniki? Gdy w niedzielną noc wjechaliśmy na metę w Bad Suderode jako 3 zespół na rajdzie the hARz nie pozostało nam nic innego jak uścisnąć sobie dłonie i napić się piwa. Wszystko zostało zrobione, nie ma nad czym się zastanawiać. Tak, napijmy się piwa! Zimnego! Wykonaliśmy kawał dobrej roboty i jedźmy już do domu!

Dość jednak tych problemów niespełnionego blogera, jak było na the hARz? Super! Ogromnie, ogromnie się cieszę, że wystartowałem w tym rajdzie. Przed startem kręciłem nosem, najchętniej bym odpuścił – straciłem zupełnie motywację do treningów, startów, a teraz to wróciło, wróciło i to jeszcze jak! Chyba czasem tak jest, że motywacja po prostu spada, potrzeba odpoczynku i czasu na odbudowanie jej zapasów. Dla mnie tym czasem odbudowania był okres przed rajdem – teraz z nowymi siłami mogę przystąpić do.. no cholera, to już koniec sezonu, więc wiele się nie będzie działo, ale przecież jest kolejny rok. A taki start jak ten w the hARz dodał mi wiele pewności siebie, wiary we własne możliwości. Bo można, bo można pościgać się na obcej ziemii z zagranicznymi zespołami.

To trzecie miejsce to dla nas wielka niespodzianka, bo nasz cel był prosty – ukończyć! Nie zawracaliśmy sobie głowy ściganiem, mieliśmy robić swoje nie oglądając się za innych. Okazało się, że to wystarczyło, żeby wskoczyć na podium. Tu oczywiście ciśnie się na usta pytanie – my tacy mocni, czy oni tacy słabi? Nie wiem – to jedna z tych niewiadomych, z którymi trzeba się liczyć startując za granicą, po prostu nie zna się zespołów i stąd nie wiadomo co po kim oczekiwać. Na pewno było kilka mocnych ekip, jak Francuzi z pierwszego i Duńczycy z drugiego miejsca. Adventureracers.dk to zresztą dobrze znany zespół w świecie, mający na koncie starty w rajdowych mistrzostwa świata (ARWC). Do Francuzów straciliśmy 6h a do Duńczyków 3h. Z czego te straty w głównej mierze zaczęły narastać gdzieś tak po półmetku rajdu.

Wcześniej trzymaliśmy się z nimi bardzo blisko – do 30 minut straty. Duńczyków dogoniliśmy na 5 etapie – czyli 30 km trekingu. Potrzymaliśmy się z nimi przez kilkanaście minut, ale później nam uciekli, my straciliśmy dosłownie minutę zastanawiając się nad wariantem a oni popędzili w dół – to była tylko minuta, ale z tego później wzięły się aż 3 godziny. To oczywiście nie znaczy, że gdyby nie to zawahanie z naszej strony trzymalibyśmy się z nimi do końca – to znaczy mniej więcej tyle, że na rajdach decydujące bywają takie właśnie momenty. Jak już straciliśmy z nimi kontakt wzrokowy trudno było nam zmusić się do pościgu.

Organizator rajdu – Winfried Batz – podkreślał, że dużo czerpie z doświadczeń wyniesionych ze startów w Bergson Winter Challenge. No i rzeczywiście to było widać, choćby godzina startu – 22:00, tak jak na BWC, tak samo jak i krótkie 5 kilometrowe BnO na początek. Były też przenoski rowerów i bardzo upierdliwe podjazdy, czy punkty łamiące psychę – ale o tym więcej napiszę w relacji. Na pewno ciekawym urozmaiceniem był etap bike&run – 13 kilometrów naprzemiennej jazdy i biegu. Ostatecznie wyszło tak, że robiliśmy sobie zmiany co 5 minut, raz biegłem ja, raz Drewniacki. Wcześniej były pomysły z holowaniem – ale nie sądzę, żeby taki sposób był wiele skuteczniejszy niż bieg i jazda na zmianę bez holu. Jakkolwiek etap był przyjemny to na dłuższą metę nieco nudny – na rowerze przy prędkości rzędu 10km/h nie można powiedzieć, żeby robiło się coś więcej niż tylko odpoczywało, natomiast odcinki biegu były na tyle krótkie, że trudno było się zmęczyć.

Co jeszcze z ciekawostek. Mapki. O to było fajne! Duży arkusz mapy a na nim takie jakby wklejki z mapą satelitarną Google’a i coś a’la negatyw – w każdym bądź razie drogi były w innych kolorach na tym fragmencie niż na normalnej mapie. Strasznie mi się to podobało – dzięki zastosowaniu nietypowych map nawet łatwe przeloty – a tak było w tych przypadkach – nie pozwalały na rozprężenie, trzeba było cały czas uważać. Tak, to było naprawdę fajne i chętnie zobaczyłbym to na polskim rajdzie – jeśli czyta to jakiś organizator to zapraszam do skorzystania z zachodnich pomysłów 🙂 .

Górom Harz bliżej do naszych Sudetów niż np. Beskidów. Co mi się zresztą bardzo podobało, lubię takie łagodne góry z ambitnymi akcentami (jeśli idzie o ściganie, bo na razie to za słaby jestem na mocne rajdowanie w wymagających górach). Bo takich rzecz jasna nie zabrakło – szczególnie w okolicach szczytu Brocken. Nie, widma nie widzieliśmy, niestety! Nic nie widzieliśmy zresztą, w czasie kiedy wspinaliśmy się na górę zasnuła ją warstwa chmur. Lubię takie rajdy jak ten w Niemczech – solidne rajdowanie przez kilkadziesiąt godzin. To nie to samo jak w tych kilkunastu godzinnych „popierdółkach” gdzie człowiek zanim się zorientuje to już jest koniec zabawy, a właśnie takie długie, rozciągnięte w czasie napieranie z dużą ilością etapów lubię najbardziej. Bardzo żałuję, że u nas w zasadzie oprócz BWC z początku roku i teraz tych kilku rajdów we wrześniu (co w praktyce sprowadza się do jednego, a razem dwóch startów w roku, bo kto weźmie udział w 2 albo nie daj Boże w 3 rajdach tydzień po tygodniu? Przecież to jakieś totalne szaleństwo!) nie mamy gdzie pościgać się na tych rajdach gdzie zawartość rajdu w rajdzie jest większa niż ostatnie trendy 😉 .

Pewne starty, doświadczenia otwierają mi oczy na możliwości. Tak było z pierwszym wyjazdem do Rumunii rok temu, później z Marokiem, Przejściem Kotliny Jeleniogórskiej i teraz z the hARz. Dzięki tym doświadczeniom wiem, że można więcej. Że można pojechać dalej niż tylko w polskie góry, że dzięki tanim liniom lotniczym i generalnie backpakerskiemu stylowi podróżowania można zobaczyć kawał świata, wiem też, że 100 kilometrów na piechotę to nie jest granica moich możliwości. Obecnie poprzeczka stoi na 145 kilometrze, no ale to przecież tylko kwestia czasu kiedy ją przeskoczę. Tak samo jest z rajdem w Niemczech. To mój debiut za granicą – teraz już wiem, że można! Przetarłem szlak i teraz naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby raz czy dwa razy do roku zafundować sobie taki wyjazd.

Wcześniej z wypiekami na twarzy czytałem relację ze startów Speleo, wtedy myślałem, że to wszystko jest poza moim zasięgiem – i oczywiście, że starty na innych kontynentach czy poziom, który reprezentuje Artur i spółka nadal jest i jeszcze długo (może nawet na zawsze) poza moimi możliwościami, ale Europa stoi otworem. Zrobiłem kolejny krok naprzód i to jest fajne. Bo przecież o to chodzi, żeby iść wciąż do przodu, przewracać się, potykać się, ale iść dalej – ta droga musi w końcu gdzieś prowadzić! Tu nawet nie chodzi o całe to ściganie się, nie muszę być najlepszy, może nigdy nie będę – może zawsze pozostanę przeciętniakiem ale jeśli będę mógł co jakiś czas próbować nowych rzeczy tak ja wczoraj na the hARz to mi takie przeciętniactwo odpowiada! Co dalej? Nie wiem, na pewno jakiś start za granicą za rok, może przygotowania do UTMB? Cholera, jest tyle możliwości, że nie wiem co wybrać. Świat bywa piękny 🙂 .

PS. A teraz czas na rolki! Sezon się skończył, nie ma już ciśnienia, trzeba wziąć się za moje bolączki. Jeśli macie jakieś dobre filmiki instruktażowe poproszę o info albo w komentarzu albo na mejla. Dzięki!

PSS. Później zmienię fotkę, bo ta już była w którymś wpisie wcześniej.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



23 Responses to The hARz: Wrażenia

  1. Marek mówi:

    http://www.youtube.com/watch?v=ngwTNDfDOEs
    Uwielbiam ten film, książkę jeszcze bardziej.
    Właściwie nie wiem czemu ten link wklejam tu i teraz ? Jakoś mi się tak skojarzyło.
    ps. Moje wątpliwości co do wyjazdu na Przejscie. bardzo stopniały

  2. Jacek mówi:

    „wklejki z mapą satelitarną Google’a (…) dzięki zastosowaniu nietypowych map (…) trzeba było cały czas uważać”

    Zdjęcie lotnicze/satelitarne to rzeczywiście fajna rzecz 🙂 Szczególnie w połączeniu z punktami stowarzyszonymi i maksymalnym powiększeniem – jak zdjęcie jest dobrej jakości, to widać na nim każdy krzak, więc można zrobić etap z koniecznością bardzo precyzyjnej nawigacji. A jak się jeszcze taki etap w nocy zdarzy, jak mniej widać, to można zabłądzić nawet na malutkiej łące 😉

  3. Krolisek mówi:

    Fajnie przeczytać taki tekst 😉 naprawdę, nie żałuj blogowania, gdy wynik piękny. Najważniejszy jest chyba fun, z tego co piszesz, to sporo go mieliście, na drugiem miejscu wynik, a relację można chyba zaszeregować na miejscu trzecim 😉

    Obrazy satelitarne były zastosowane przez Leszka na etapie kajakowym Dymna w tym roku i był to strzał w dziesiątkę (zwłaszcza przy zmiennym poziomie wody trzeba było nieco pogłówkować).

    Jeśli chodzi o rolki, to ostatnio podesłałam Ci takiego fajnego linka z downhillu rolkowego, który przysłał mi Petro. Jakby ktoś jeszcze chciał obejrzeć, to wklejam:
    http://www.youtube.com/watch?v=nGfYBFRPmO8

    Jeśli masz taką możliwość, to spróbuj sam ponagrywać (albo poproś kogoś) filmiki jak jeździsz. Zobaczysz swoje błędy i będziesz miał możliwość porównania swojej techniki za jakiś czas. A najlepiej podeślij te filmy do Kaziga – on Ci wszystko wyklaruje co i jak 😉

  4. Kg mówi:

    a właśnie!:) prawie zapomniałem, jak tam ROLKI!!!

  5. Łucja mówi:

    Gratuluję! Fajnie, że macie taki sukces! A jakieś fajne fotki z rajdu macie?

    Napisz też proszę z kim startowaliście, ile zespołów itd. Jestem bardzo ciekawa.

  6. rocha mówi:

    Idzie zima, weź łyżwy, kij i krążek i pohasaj po lodowisku. Wiosną nie poznasz swojej techniki…

  7. Kuerti mówi:

    Marek,

    Ładny fragment, podoba mi się.

    Jacek,

    Ta harzowa „wklejka” miała skalę ok. 1:50000, ale pomysł z zastosowaniem bardziej dokładnych map też się super – np. zamiast tych wszystkich klasycznych 5km bno na początkach rajdu na zwyczajnej mapie można by robić je na mapach satelitarnych.

    Krolisek,

    Ten filmik raczej mnie przeraża niż motywuje do nauki 😉 . Ja nie chcę umierać na tych rolkach! Z tym nagrywaniem to dobry pomysł.

    Łucja,

    Fotek sami nie robiliśmy, ale na trasie była cała grupa fotografów, którzy zrobili mnóstwo zdjęć – jedno z nami w roli głównej widzieliśmy na zakończeniu, naprawdę „profi” 🙂 . Będzie chyba trzeba zamówić sobie paczkę ze zdjęciami z holenderskiego odpowiednika exmedio.pl.

    Zapomniałem napisać, że z tą organizacją to trochę śmieszna sprawa, bo zawody niemieckie, a na trasie tylko jeden lokalny team! Reszta to Holendrzy i rodzynki z Europy. Teamów było ok 20.

    Tutaj lista startowa: http://www.lagu.nl/raidseries/registration/race_participants.php?organisation_id=6

    Rocha,

    Co to znaczy, że nie poznam swojej techniki? Tak dobrze czy tak źle (ok, gorzej być już nie może 🙂 ).

  8. wlkp mówi:

    No Grzesiek duże brawa również dla partnera. A tak a propos ciekawe kto bardziej motywował w parze a kto miał momenty zwątpienia. Czy działaliście jak prawdziwy zespół i ciągnęło Was coś co można nazwać duchem drużyny?
    Patrząc z perspektywy Wisły to jest to duży sukces i sprawdziło się powiedzenie, że po burzy zawsze świeci 🙂
    To niech Ci świeci to słońce jak najczęściej

    pozdr

  9. Kuerti mówi:

    Wlkp,

    Zamilknąłeś tak po WSS, że zacząłem się obawiać czy nie przeszła Ci ochota na rajdowanie? Ale chyba nie? 🙂

    Co do Twoich pytań, jeśli chodzi o słabsze momenty to nie było ich wiele. Drewniak jak to Drewniak trochę przysypiał, ale jak na jego poprzednie problemy z sennością trzymał się naprawdę dzielnie. Generalnie ja byłem trochę słabszy na rowerze, a Damian nieco słabszy na odcinkach pieszych.

    Czy działaliśmy jak prawdziwy zespół? To jest tak, że są w czasie tych kilkudziesięciu godzin takie momenty „przepływu”, gdzie współpracuje się naprawdę super i tworzy się jedno, później przychodzą takie momenty, w którym każdy ma ciężko, nie mamy ochoty na rozmowę, która mogłaby poprawić nastrój, każdy zamyka się w sobie i tępo napiera przed siebie.

    Ogólnie myślę, że tworzyliśmy dobry zespół. Ale do ideału wiele nam jeszcze brakuje – w tym sensie, że musielibyśmy więcej razem postartować, żeby wiedzieć kiedy można docisnąć, pośpieszyć partnera itd. Żeby tak się zgrać potrzeba pokonać wiele wspólnych kilometrów.

    Tak, po Wiśle wyjrzało słoneczko 🙂 . Bardzo pasuje tutaj ten fragment Siekierezady, który przytoczył Marek – żeby wreszcie się udało kilka razy musi powinąć się noga.

  10. wlkp mówi:

    Grzesiek,

    „Zamilknąłeś tak po WSS, że zacząłem się obawiać czy nie przeszła Ci ochota na rajdowanie? Ale chyba nie? 🙂 ”

    Bo tak długo przeżywałem swoją porażkę 😉
    Nie no czasem dobrze jest pomilczeć 🙂
    Ochota na rajdowanie mi nie przeszła a wręcz przeciwnie. To była taka przerwa przed drugą częścią sezonu. W niedzielę biegałem w biegu na orientację, tak że już wiem jak wygląda prolog w prawdziwym rajdzie. Fajne jest to czesanie krzaków, to zupełnie inny rodzaj nawigacji niż na setce.
    W piątek Przejście Kotliny, potem Harp, NM, zimą może narty biegowe… a rolki to na razie nie wiem 😉

  11. rocha mówi:

    Ale fajny zjazd na rolkach! Pięknie kontrolowali rolki. Niewyobrażalnie.

  12. rocha mówi:

    Bardzo chciałbym mieć takie umiejętności, gdy jest długa prosta i ostry zakręt w niewiadomą stronę na końcu, a droga wąska.
    Ciekawe, chłopaki walą prawą stroną, czyli zupełnie sensownie. Proszę mnie jednak poprawić, jeśli się mylę, ale w naszym Kodeksie drogowym rolkarz nie istnieje, zatem, jak pieszy, powinien poruszać się lewą… Myślałem nad tym na 360… Oj, dużo myślałem.

    Kuerti
    Z tym hokejem to jest tak, że on po prostu nadaje SENSU tej całej technice jazdy. Gdybym się miał uczyć jazdy na rolkach po wrocławskich chodnikach… brrr. A z podbitym okiem i złamanym zębem można ganiać do nocy za krążkiem – póki tata z pasem nie przyjdzie nad staw…
    Podobnie z jazdą na nartach. W życiu nie nauczyłbym się przyzwoicie jeździć, gdyby nie skitury. Nagle poznaje człowiek różne rodzaje śniegu, różne obciążenie na plecach, nowy sprzęt. I rozumie PO CO te narty wymyślono, bo przecież nie dla orczyków, gondolek i ratraków.
    Albo skałki – są świetne do treningu i dają dużo radości, tylko gdzieś tak w okolicy VI.1-VI.2 warto zastosować te techniki na Mnichu, Cimach czy Nordencie bo tam już czekają nowe wyzwania.
    No i z rajdowego ogródka wiemy, że nawet najlepiej wyjeżdżony asfaltowiec wymięka, gdy trzeba nieść rower przez krzaki pod górę.

    Wszystko jasne? Jak nie będzie frajdy z jazdy na rolkach, to się życiu nie nauczysz – bo motywacji brak.

  13. Marek mówi:

    Rocha, Jeśli chodzi o rolki to sprawa jest ciekawa.Nie pamiętam dokładnie numeru ustawy itp ale definicja roweru w kodeksie wygląda mniej więcej tak – jedno lub wieloślad napędzany siłą mięśni poruszającego się nim. Może to głupie ale rolki by można by tu podciągnąć :))

  14. hiubi mówi:

    Parę lat temu jechałem na rolkach prawą stroną. Nie polubiliśmy sie z jednym z kierowców i po pokazaniu panu jak wygląda mój środkowy palec ten wezwal na mnie policję. Okazało się, że nie jestem pojazdem, bo pojazd ma mieć oświetlenie, hamulce ( to na rolkach da się załatwic)i napęd. Jestem więc PIESZYM i jako taki mam obowiązek poruszać sie po lewej stronie drogi.

  15. Yanek mówi:

    Lepiej późno niż wcale więc dołączam się do napływających z całego świata gratulacji ! Niestety ja dałem plamę na White Cliffs na poziomie polskich piłkarzy, był wycof po 24 milach z powodu skurczu łydki. Tak pięknie szło, lecz zdechło… Ale zwiedziłem fajny region i w sumie jestem zadowolony.

  16. rocha mówi:

    Hihihi kupiłem rolki na wyprzedaży – przecenione z 660PLN – mają światełka – z przodu białe, z tyłu czerwone w trzech trybach świecenia.

  17. Krolisek mówi:

    nie mogę się powstrzymać, już kiedyś linkowałam, mój ulubiony: http://www.youtube.com/watch?v=SE1kRA1o0pw&NR=1&feature=fvwp

    życzę dużo motywacji!

    ps Rocha, a mają pomarańczowe kółka? To podobno ostatni lans 😉

  18. memor mówi:

    Gratulacje!

  19. rocha mówi:

    Krolisek
    Tylko, gdy rozjadę Holendra… 😉

    A ta deska ślizgowa (z Twojego filmika), to podobno obowiązek w sportach narciarsko-łyżwiarskich. Wygląda na stosunkowo bezpieczną dla kolan, no i zdaje się, że to katorga dla ud.

  20. Kuerti mówi:

    Monia, Yanek, Memor,

    Dzięki 🙂 .

    A co do rolek, Krolisek podesłała fajny filmik szkoleniowy ale gdzie ja wytrzasnę takie przyrządy tortur? 🙂 .

  21. wlkp mówi:

    Tak sobie przeglądam sieć i wyszło mi Grzesiek, że w ciągu tygodnia znowu będziesz stał na pudle 🙂
    Powodzenia

  22. Kuerti mówi:

    Wlkp,

    Trening jeno, na Jesienne Trudy jadę potrenować nawigację, pewnie nawet nie wystartuję razem z całą TR tylko poczekam na Piotrka i razem pojeździmy nocną porą 🙂 .

  23. wlkp mówi:

    A to wymiatacz z Piotrka. Pewnie będzie próbował poprawić rekord Maćka z Mosiny. Gdyby mu się udało to teoretycznie jeszcze macie 4h na pokonanie trasy rowerowej w limicie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA