Adventure Racing no image

Opublikowany 7 maja 2009 | autor Grzegorz Łuczko

22

Lista rzeczy niekoniecznie rajdowych

..acz przydatnych! Dziś tekst na życzenie! Jeśli pamięć mnie nie myli Marek, jeden z czytelników, już dwukrotnie dopominał się listy sprzętu niekoniecznie rajdowego, ale takiego, bez którego trudno wyobrazić sobie wyjazd na jakiekolwiek zawody. Nie będę pisał o butach, o odzieży ani prowiancie, który warto zapakować do plecaka – o tym była mowa już wcześniej [sprzęt rajdowy – tutaj / prowiant – tutaj]. Zajmę się natomiast otoczką – w końcu jakoś musimy dojechać na ten rajd, przeżyć do startu, a po ukończeniu doprowadzić się do porządku, czyli jak spakować się na zawody, żeby wyjazd nie zamienił się w szkołę przetrwania.

Zacznijmy od mojej ulubionej ostatnio zasady: bierz jak najmniej i tylko to, co naprawdę potrzebne. Tymbardziej jeśli podróżujesz pociągiem, samo upchanie sprzętu biegowego, roweru wraz z osprzętem, rolek i wioseł… nie, wioseł nie mam, i całe szczęście! – to niezła układanka! Oczywiście jadąc samochodem możesz pozwolić sobie na więcej, ale po co? Im więcej zabierasz rzeczy ze sobą tym trudniej będzie Ci później odnaleźć to, co potrzebne. Wspomnijmy więc zasadę numer jeden: bierz jak najmniej i tylko to, co potrzebne!

Ubiór

W czymś na ten rajd dojechać trzeba. Zwykle ubieramy się w jakieś codzienne ciuchy, czyli takie, których później nie „uświnimy” na zawodach. To samo tyczy się butów – szczególnie butów! Raz popełniłem ten błąd i pojechałem w butach startowych, bite 5 godzin spędzone w pociągu w butach, które „pamiętają wiele kilometrów” na dobre oduczyły mnie podobnych pomysłów! Trudno mi ingerować w osobiste preferencję w temacie ubioru, mogę natomiast polecić zerknięcie na prognozy pogody i dobranie ubioru tak, żeby później nie zmarznąć. Po kilkudziesięcio godzinnym wysiłku organizm jest znacznie osłabiony, warto o tym pamiętać i zabrać coś ciepłego na tą okoliczność.

  • Ciuchy odpowiednie do przewidywanej pogody
  • Buty

Nocleg

Zwykle baza rajdu mieści się w jakiejś szkole, a my rozkładamy swój dobytek na sali – zauważyliście, że w ostatnich latach te wszystkie szkoły są strasznie „odpicowane”? Ma to swoje zalety – większa interakcja między uczestnikami, rozmowy ze znajomymi, podpatrywanie przeciwników i tym podobne konsekwencje pomieszkiwania na wspólnej przestrzeni. Nocleg na sali ma jednak również swoje wady – generalnie chodzi o sen. O to, o której gaszone są światła, o to, że nasz sąsiad strasznie chrapie i o to, że ktoś cały czas wchodzi i wychodzi z sali. A jak trafi nam się nocleg na polu namiotowym, którego obsługa postanowiła urządzić sobie imprezę akurat na kilka godzin przed startem ostatniego, 125 kilometrowego, etapu 3 dniowych zawodów to w ogóle mamy przechlapane!

Zacznijmy jednak od tego na czym spać. Wypisałem sobie 3 opcje: karimata, mata samopompująca oraz materac. Ja stosuję pierwszy wariant, zwykle jeżdzę pociągami więc zabieranie materaca mija się z celem, maty nie mam, zostaje więc karimata. Moim zdaniem to najgorszy wybór 🙂 . Mata jest znacznie wygodniejsza i gdybym tylko takową posiadał to ona jeździłaby ze mną na rajdy. Natomiast gdybym jeździł samochodem sprawiłbym sobie jakiś praktyczny materac. Oprócz tego oczywiście zabieramy śpiwór, tutaj w zasadzie nie ma co kombinować, bierzemy co mamy – im lżej tym lepiej.

Napisałbym coś o piżamie, ale ja zwykle śpię tylko w koszulce, nie przywdziewam specjalnych strojów na tą okoliczność. Przygotowuję się natomiast do wspomnianego już hałasu, opcje mamy dwie: albo zatyczki do uszu, albo mp3 player. Wprawdzie nie lubię spać w zatyczkach ale rzeczywiście pomagają (ponoć nie warto kupować tych z wosku, ja mam z takiej jakby gąbki – polecam!), tłumią te wszystkie niepożądane dźwięki z otoczenia. Mp3 player czyni to samo, a w dodatku pozwala nam się rozluźnić przy ulubionej muzyce. Zwykle wybieram właśnie muzykę.

  • Podłoże pod śpiwór: karimata, mata albo materac
  • Śpiwór
  • Piżamka albo inny ubiór do snu
  • Zatyczki do uszu albo mp3 player

Kuchnia

Prowiant na czas zawodów mamy już spakowany (staram się jeszcze przed wyjazdem przyszykować jedzonko na trasę – to naprawdę ułatwia życie!), ale przecież przed i po rajdzie zjeść coś trzeba, no nie? Możemy tu zastosować podział na jedzenie: przed rajdem, po rajdzie i w czasie powrotu. U mnie wygląda to tak, że mniej więcej wiem jak często jem (mniej a częściej, średnio co 2-3h) i według tego układam rozpiskę ile i jakiego pokarmu potrzebuję (ta porada być może nie znajdzie uznania wśród niejadków, ja niestety muszę jeść często – głodny robię się zły i nerwowy, a to nie pomaga w absolutnie niczym). Przygotowuję więc sobie liczbę „jednostek” potrzebną na dojazd do bazy, jedzenie przed startem i ewentualnie coś tuż po ukończeniu.

Dobrze zabrać sobie „przenośny” obiad, który zjeść można tuż przed wyruszeniem na trasę. Idealnie w tej roli wypadają wszelkie makarony i ryż w różnej postaci. Dlaczego warto przyszykować swój obiad? Nie zawsze uda nam się znaleźć miejsce, w którym będzie można coś zjeść (choćby któryś Harpagan, chyba ten w Kobylnicy – jedna pizzeria w okolicy i tabun chętnych = dłuuugie czekanie), a może nie będzie czasu, żeby szukać czegoś na mieście bo dojedziemy w ostatniej chwili? Spożycie pożywnego posiłku przed startem jest zdecydowanie korzystne, niewarto polegać w tym elemencie na innych. Prowiant na drogę kupuję zwykle przed wyjazdem, oczywiście superprzygotowani mogą sobie przyszykować coś wcześniej.

Przyda się również łatwy dostęp do wody – idealnie sprawdza się tutaj woda w 5 litrowych baniakach. Zarówno do zalania bukłaków jak i popijania w bazie. Kolejnym elementem naszej przenośnej kuchni jest coś do gotowania wody i posiłków. Do podstawowych zastosowań nadadzą się grzałką bądź też czajnik (zmotoryzowani zabierają czajnik, entuzjaści 😉 polskich pociągów używają grzałek), wystarczą żeby zagotować wodę na herbatę, czy zalanie zupki. Do zadań specjalnych idealnie nadadzą się kuchenki gazowe. Ja osobiście zabieram grzałkę i liczę na dostęp do wrzątku z innych źródeł (czasem funkcjonuje coś na kształt kuchni, ale nie zawsze).

Do tego dobieramy jakieś naczynia, minimaliści zadowolą się aluminiowym kubkiem, bardziej wymagający czy też poruszający się samochodem mogą zabrać sobie np. zestaw menażek. Nie zapomnijcie także o sztućcach – idealnie w tej roli sprawdzi się niezbędnik. Na koniec mały deser – zwykle na mecie dostajemy jakiś posiłek, ale warto przygotować sobie jakąś specjalną nagrodę za wysiłek, który włożyliśmy w pokonanie trudnego rajdu. Pamiętajcie, że o 23 ciężko o otwarty sklep a i człowiek, ze zrozumiałych powodów, nie jest skory do niepotrzebnych ruchów.

Tak właśnie załatwiliśmy się na On Sight w marcu, skończyliśmy bardzo późno, po drodze żadnego otwartego sklepu, a później nie mieliśmy już sił ani ochoty żeby ruszać na poszukiwania. Gdybyśmy wcześniej o tym pomyśleli to w bazie czekałby na nas czteropak ulubionego trunku. Gdy w bazie czeka na nas ktoś znajomy to oczywiście możemy posłużyć się telefonem i zamówić np. gorącą pizze dostarczoną idealnie na czas 🙂 .

  • Narzędzie do gotowania: grzałka, czajnik albo kuchenka gazowa
  • Naczynia: kubek albo menażka
  • Niezbędnik
  • Prowiant na drogę i przed startem
  • Prowiant na powrót
  • Woda
  • Nagroda (ulubiony posiłek, napój) na mecie

Kosmetyczka

Oprócz typowej zawartości kosmetyczki chciałbym zwrócić uwagę na to, co jeszcze warto mieć w plecaku. Przyda się na pewno profilaktyka szczególnie narażonych na obtarcia miejsc naszego ciała – tutaj wkraczają wszelkie sudocream’y i zasypki (ja stosuję sudocream i zasypkę Alantan – u mnie się sprawdza), to pozycje obowiązkowe w naszej kosmetyczce (jak również i na przepakach!). Również w ramach profilaktyki można zainteresować się plastrami, które lansuje Yanek – Compeed (w tym kontekście słowo lansuje nie ma żadnych negatywnych konotacji 😉 ). Ponoć wszelkie problemy z odciskami odchodzą w niepamięć! Oddajmy jednak głos Yankowi, który podaje opis użytkowania superplastrów:

1. Przed startem, profilaktycznie, w miejscach gdzie tradycyjnie pojawiają się odciski. Plastry spowodują że ich nie będzie (przynajmniej u mnie).
2. W trakcie rajdu / wyprawy, gdy czujemy że „coś się tam zaczyna robić”. Jest to o tyle trudniejsze, że plastry niechętnię przylepiają się do wilgotnej skóry, więc trochę czasu musimy poświęcić na dokładne osuszenie stopy.

W ramach dalszej edukacji polecam zapoznać się z interesującym wątkiem na forum napieraj.pl [link]. Nie wspominam nic o maściach rozgrzewających, po prostu ich nie stosuję, nie znoszę zapachu Ben-Gaya (a fe!), a po tym jak sparzyła mnie maść ABC dałem sobie spokój z eksperymentami, nie uważam, żeby było mi to do czegoś potrzebne. Może ktoś ma inne doświadczenia? Chętnie posłucham! Oprócz profilaktyki uszkodzeń mechanicznych dobrze mieć pod ręką zestaw tabletek przeciwbólowych i na wypadek problemów żołądkowych. Lista rzeczy, które pakuję do kosmetyczki poniżej. Nie wpisuję lusterka – panowie obędą się bez, a panie dawno mają je już spakowane 😉 . Udaje mi się to wszystko (oprócz klapek) spakować do jednej kosmetyczki, wszystko mam więc pod ręką. Klapki przydadzą się nie tylko pod prysznic ale również do przemieszczania się po bazie (damy odpocząć stopom, które albo czeka ogromny wysiłek, albo są krótko po masakrze, którą im fundneliśmy).

  • Mydło
  • Szampon
  • Pasta do zębów
  • Szczoteczka do zębów
  • Ręcznik
  • Klapki pod prysznic
  • Papier toaletowy
  • Dezodorant
  • Tabletki: przeciwbólowe, na żołądek
  • Plastry
  • Sudocream, zasypka

Różne przydatne bibeloty

Ostatnia kategoria, którą niełatwo nazwać bo zawiera w sobie kilka niezwiązanych ze sobą przedmiotów 🙂 . Bo jaki związek ma flamaster z workiem na śmieci i jak nadać im wspólną nazwę?! A właśnie, flamaster – przydaję się, choć nie zawsze. Czasem nie ma czasu, żeby na spokojnie wyrysować sobie wariant na mapie, niemniej warto go mieć. Podobnie jak długopis i notatnik – za ten ostatni służyć może zwyczajna kartka papieru, tak czy inaczej zdarzyć się może, że będzie trzeba coś zapisać. Choćby spis czynności, które wykonać mamy na przepaku – zdaję się, że taki patent proponują zawodnicy Speleo. Ja osobiście jeszcze nie próbowałem, ale wydaje mi się, że może to ułatwić rajdowanie. Zwłaszcza w późniejszych etapach rajdu, gdy nie reagujemy tak szybko jak na początku, wtedy taka prosta instrukcja powinna postawić nas na nogi. Długopis i kartka papieru przydać się może również na odprawie – czasem dowiadujemy się tam o ważnych zmianach, o których nie wspomina regulamin.

Od ostatnich zawodów zacząłem zacząłęm wdrażać naprawdę przydatny nawyk – drukuję sobie przed wyjazdem ważne informacje, takie jak: regulamin zawodów, schemat trasy, mapa dojazdu do bazy rozkład jazdy pociągów. Wszystkie potrzebne dane mamy pod ręką i nie musimy zastanawiać się jak trafić do bazy, albo zawracać głowy organizatorom prostymi pytaniami, których odpowiedzi znaleźć możemy w regulaminie. Z przydatnych rzeczy wymienić można jeszcze: ładowarkę do telefonu bądź też zapasową baterię (tą drugą tak czy inaczej warto sobie sprawić, na pewno przyda się podczas dłuższych wyjazdów np. w góry) oraz taśmy klejące – zwykła przezroczysta do oklejania mapy (tutaj najlepiej sprawdzi się szeroki arkusz, którym łatwiej będzie nam pokryć całą mapę, problem w tym, że nie wiem gdzie coś takiego można dostać, wie ktoś?) i klasyczna szara do oklejenia wszystkiego innego 😉 .

Na koniec wspomnę o wszelkiej maści workach: strunowych, na śmieci oraz reklamówkach. Te pierwsze przydadzą się do pakowania jedzenia, skarpetek, telefonu, apteczki i karty startowej (mniejsze rozmiary) oraz do stworzenia idealnego mapnika na etapy trekingowe (większy rozmiar). Worki na śmieci posłużą nam na.. na śmieci oraz do pakowania ubłoconych butów. W reklamówki natomiast pakuję cały swój rajdowy dobytek, można wykorzystać do tego celu oczywiście worki na śmieci, ale reklamówki są o tyle poręczniejsze, że dzięki różnym kolorom łatwiej rozeznać się w tym co gdzie jest. Obok wszelkiej maści worków miejsce w naszym plecaku zajmie komplet zipów, którymi przymocujemy czołówkę na kask.

Last but not least… dobra książka. Tak! Nie zawsze się przyda, ale są takie sytuacje, w których uratuje nas przed nudą – choćby w czasie długiej jazdy pociągiem. Albo długiego oczekiwania na start. Nie wpisuję jej na listę, bo można się bez niej obyć, ale skoro można sobie uprzyjemnić życie, to dlaczego by nie?

  • Flamaster
  • Długopis
  • Notatnik
  • Taśma klejąca: przezroczysta i szara
  • Wydruk z regulaminem, schematem trasy, mapą dojazdu i rozkładem jazdy pociągów
  • Ładowarka do telefonu albo zapasowa bateria
  • Worki strunowe
  • Zipy
  • Worki na śmieci
  • Reklamówki

Sprzęt rowerowy

To jednak nie koniec tekstu! Krolisek słusznie wspomniała w komentarzu o dość ważnym elemencie, który ja z uporem maniaka pomijam, czyli czyszczenie i konserwacja roweru. Nie będę się mądrzył tylko zacytuję koleżankę: Jeśli zabiera się rower, to warto wziąć jakąś szmatkę, a jeszcze lepiej szczotkę o dość sztywnym włosiu, żeby przed drogą powrotną trochę go „ogarnąć” (szczotka nie musi być duża). Przeważnie jadę samochodem, zabieram więc dodatkowo takie luksusowe rzeczy jak stacjonarna pompka albo metalowy stojaczek, na którym elegancko można przed zawodami przesmarować napęd itd.

Od siebie dodam, że w przypadku podróży pociągiem musimy nieco zredukować poniższą listę, zamiast wielkiej pompki zadowolić się będzie trzeba mniejszym odpowiednikiem, stojak zostawimy w domu, tylko szmatki i szczotki spakujemy bez problemów. 🙂 . Wspomniałbym jeszcze o komplecie narzędzi, ale ten tak czy inaczej trzeba mieć podczas trwania rajdu, tak samo jak smar, który na pewno się przyda. Na wszelki wypadek dopiszę jednak te dwie pozycje do listy.

  • Pompka mała albo stacjonarna
  • Szczotka i szmatka
  • Stojak na rower
  • Komplet narzędzi
  • Smar do łańcucha

Jak zwykle proszę o komentarze i pochwalenie się swoimi patentami, może o czymś zapomniałem albo dopisałem coś niepotrzebnie? Spróbujmy zminimalizować tą listę odrobinę 🙂 .

    Podobne wpisy:

  • Pakujemy się na setkę! Cz.1 – Jeśli zastanawiasz się co ze sobą zabrać na zawody na dystansie 100 kilometrów koniecznie przeczytaj ten artykuł!
  • Kurtka Circadian TNF: Wrażenia – Kurtka to jeden z najważniejszych elementów ubioru każdego rajdowca. Opis wrażeń z użytkowania kurtki TNF.
  • Co zabrać ze sobą do Rumunii? – Zanim wyjechałem do tej Rumunii musiałem się jakoś spakować, miałem kilka wątpliwości…
  • Pakujemy się w góry! – Jak spakować się na wyjazd w góry, studium przypadku na podstawie wypadu do Rumunii.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



22 Responses to Lista rzeczy niekoniecznie rajdowych

  1. Marek mówi:

    „- głodny robię się zły i nerwowy”
    oj Ja bardzo nerwowy się robie.
    Tak szybciutko, polecam jakiś szybkoschnący ręcznik.Zajmuje mało miejsca, tyle co zeszyt, jest leki.Taki ręcznik należy do moich ulubionych sprzętów.Odkąd chodzę na basen 4-5 x w tyg. zabieram tylko taki.
    Dzięki za artykuł
    Jutro napisze coś więcej jak to ja widzę z moim skromniutkim doświadczeniem.

  2. Krolisek mówi:

    Jeśli zabiera się rower, to warto wziąć jakąś szmatkę, a jeszcze lepiej szczotkę o dość sztywnym włosiu, żeby przed drogą powrotną trochę go „ogarnąć” (szczotka nie musi być duża).
    Przeważnie jadę samochodem, zabieram więc dodatkowo takie luksusowe rzeczy jak stacjonarna pompka albo metalowy stojaczek, na którym elegancko można przed zawodami przesmarować napęd itd.

  3. Kuerti mówi:

    Marek,

    Też mam taki szybkoschnący ręczniczek, z plusów:
    Mały, lekki, szybkoschnący (wystarczy wyżymać wodę i już!), z minusów: niezbyt przyjemny materiał, zimny, jednak nie ma to jak zwyczajny ręcznik – dlatego jeśli mogę to na rajdy zabieram zwyczajne, w drodze natomiast nie patyczkuję się i wybieram to, co lżejsze.

    Czekam na dalsze przemyślenia! 🙂

    Krolisek,

    No tak! Ja ze swoim rowerem to muszę się przeprosić najpierw, a później pomyślę nad takimi luksusami jak szczotki 🙂 . Dzięki za zwrócenie uwagi, ja w ogóle o tym nie pomyślałem.

    Zaraz dopiszę do listy Twoje uwagi.

  4. jasiekpol mówi:

    Ja zawsze biorę za dużo, i zawsze mi się coś z tego za dużo przydaje 😉 Zastanawiam się czy nie kupić sobie takiego malutkiego Karchera do mycia 😉 Z konkretóf to czajnik, kawa i zupka chińska to podstawa. Nie wiem czemu zupka chińska ;( Ważny też jest browar dla złagodzenia atmosfery, ale tylko 1 coby pęcherz snu nie przerywał.

  5. Janek mówi:

    Do czyszczenia zebatek roweru wystarczy stara szczoteczka do zębów. To się nazywa użyteczny minimalizm 🙂

    PS
    W kwietniowym bikeBoardzie jest artykuł o pakowaniu się na maraton. Na tej podstawie sugeruję dopisać PAPIER TOALETOWY (vide Zimowy Rajd 360).

  6. Kuerti mówi:

    Jasiekpol,

    Może dlatego zupka chińska bo najłatwiej ją przygotować? 🙂

    Janek,

    Papier oczywiście jest na liście, o tym nie mógłbym zapomnieć, to sprawa życia i śmierci czasem 😉 .

  7. Paweł mówi:

    Jadąc na zawody lubię zabrać w podróż jakiś niewielki informator turystyczny o regionie, poczytać o historii okolicy, o zabytkach, o warunkach przyrodniczych. Zamiast informatora można kupić turystyczną mapkę i ją też trochę postudiować.

  8. Yanek mówi:

    Kuerti napisał : „po tym jak sparzyła mnie maść ABC…”
    Ja również OSTRZEGAM przed maścią ABC !!! Najgorsze jest to że to cholerstwo staje się jeszcze bardziej agresywne w zetknięciu z wilgocią, czyli np. z potem ! Nie wiem jak ktoś mógł dopuścić maść ABC do obrotu hadlowego, z wyraźnym zaleceniem : „dla sportowców”. Może są jacyś sportowcy, którzy się nie pocą ?
    Swego czasu kolega poczęstował mnie nią przed jakimiś uczelnianymi rozgrywkami koszykówki. Opuściłem boisko po pięciu minutach i dosłownie wyłem z bólu. Następnie w przypływie szaleństwa postanowiłem… zmyć maść po prysznicem. No i wtedy dopiero się zaczęło… Równie dobrze mógłbym wsadzić stopy do ogniska.
    Warto dopisać ABC do listy rzeczy, których NIE WOLNO brać ze sobą 🙂

  9. Camaxtli mówi:

    Ja się tylko przyczepię wątku z noclegiem. Piszesz, że karimata jest najgorszym rozwiązaniem, a ja bym się przy tym nie upierał.
    Zacznę od materacy, to są dwie powłoki gumowe, które przedzielone są płytą powietrza, które znowu ma swobodę mieszania się i przez to ochładzania. Bez dwóch zdań materace są najwygodniejsze, ale jeśli chodzi o komfort termiczny, to krucho z nimi. najlepiej na napompowany już materac położyć koc, który zablokuje zimno od podłoża, a nam nerki.
    Maty mają to do siebie, że są kanalikami, gdzie wtłoczone jest powietrze. Problem w tym, że różne marki różnie ten problem rozwiązują. Nie spałem jeszcze na macie, która nie uginałaby się pod biodrem i cięższymi częściami ciała, w efekcie powietrze stamtąd ucieka w inne miejsce, a my śpimy kością na podwójnej warstwie gumy, a jest to mało przyjemne. Nowe maty pompują się same w 40-50% – resztę trzeba samemu uzupełnić. Z każdym kolejnym rozkładaniem mata będzie więcej sama do siebie transportowała powietrza, aż zatrzyma swoje możliwości na 90%. Tańsze maty zawodowo nam spod tyłka w nocy wyjeżdżają, warto sprawdzić powłokę, a na Therm-a-rest’a mnie na przykład nie stać.
    Karimaty, wiekowe, ale praktyczne. Przyzwyczaiłem się do nich i bronię;).
    Co do śpiworów, nigdy nie patrzcie na najniższą nadrukowaną temperaturę (extreme), bo jest to temp kiedy człowiek nie umrze poprzez hipotermię, a zmarznie, że HEJ! Kolejną radą jest to, że śpiwory nie ogrzewają nas, a tylko oddają nasze ciepło, więc mumie są mile widziane. Jako ostatnie, syntetycznych śpiworów nie zwijamy, a upychamy po prostu do worka, żeby się nam włókna nie sprasowały i dłużej posłużyły elastyczne.

  10. Kuerti mówi:

    Paweł,

    Brawo za podejście! Podoba mi się! Następnym razem postaram się dowiedzieć czegoś o rejonie, w którym wystartuję.

    Camaxtli,

    Odniosłem wrażenie, że napisałeś ten komentarz w kontekście wyjazdów w teren, jeśli tak to na pewno masz rację. Ale po co nam w sali gimnastycznej pełnej ludzi superciepłe śpiwory albo zastanawianie się nad komfortem termicznym materaca? Moim zdaniem w tym przypadku to nie ma większego znaczenia. Oczywiście warto wziąć cieplejszy śpiwór – zwłaszcza jeśli jedziemy na zawody zimą, nie zawsze sale są dostatecznie ogrzewane.

    Na dmuchanym materacu śpię dość często, karimaty używam rzadziej ale te kilka/kilkanaście razy do roku się zdarzy, maty do tej pory użyłem raz. Wystarczyło mi to jednak, żeby stwierdzić, że komfort spania na macie jest znacznie większy niż na karimacie. A na pewno nie była to mata Therm-a-Rest, którą prędzej czy później kupię. Nie znam się na szczegółach, pewnie masz rację z tymi mniej renomowanymi produkatami.

  11. Camaxtli mówi:

    Starałem się uniwersalnie poradzić:)

    Na gorąco zapisać, co sam nauczyłem się po szkoleniu w firmie. Może się przyda…

  12. Kuerti mówi:

    Wpadły mi do głowy jeszcze dwie rzecz:

    1. Folia aluminiowa do zawijania kanapek – to zawsze się przydaje, kanapki zawinięte w folie łatwiej przenosić.

    2. Teczka na dyplom – na rajdach przygodowych zwykle dyplomów nie ma, ale na setkach już tak, jeśli ktoś zbiera te nic nie warte świstki papieru 😉 to przyda mu się taka teczuszka, co by nie zniszyczyć swej zdobyczy.

  13. rocha mówi:

    Hej, a propos kanapek. Jeśli planujecie narobić kanapek z wędliną do przepakow, a jest lato i wszystko się szybko psuje, to zawińcie kanapkę w liść chrzanu, a potem dopiero w papier/folię. Taka kanapka dużo dłużej zachowuje świeżośc. Można takich kanapek narobić jeszcze przed wyjazdem i dadzą radę dwa dni.

  14. Yanek mówi:

    Grzesiek, być może gdzieś o tym już pisałeś, ale na wszelki wypadek wspomnę o gwizdku. Sam oczywiście go nie noszę 🙂 , ale czytając regulaminy kilku rajdów za granicą spotkałem się z nim jako elementem obowiązkowego wyposażenia. To chyba na wypadek poważnej kontuzji gdzieś w niedostępnym miejscu – zastępuje struny głosowe, które po kilku godzinach wzywania pomocy normalnie wysiądą. Trochę traumatyczna wizja, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże, a gwizdek prawie nic nie waży.
    Drugim elementem którego używa kumpel, z którym najczęściej startuję w setkach, jest… prezerwatywa. I nie chodzi tu o przygodne kontakty seksualne 😉 . Najlepiej nadaje się do w 100% bezpiecznego przechowywania komórki, pilota do samochodu, itp. czyli wszystkiego co może ucierpieć z powodu wilgoci. Wystarczy po umieszczeniu w niej komórki zawiązać ją na supełek.

  15. Krolisek mówi:

    Za fajnych przydatnych w bazie drobiazgów – warto zabrać malutką wtyczkę-rozgałęziacz. Nieocenione, jak na sali gimnastycznej są 2 gniazdka i kolejka chętnych do ładowania komórek 🙂

    Plastry na pęcherze właśnie testowałam – pomyślnie. Też zacznę lansować 😉 Ten plaster to taka jakby żelowa poduszeczka, dzięki której w newralgicznych miejscach na stopach mamy po prostu bardziej miękko. Jedyna wada, że pod wpływem mocnego moczenia (nie normalnej wilgoci w butach tylko np. chodzenia w wodzie) po jakimś czasie mogą się zsunąć.

    Co do mat samopompujących – chyba nie umiem na tym spać. Nie tylko się zsuwam (zarówno w górach jak jest pochyło, jak i zwyczajnie na podłodze), ale też leżąc na boku praktycznie wgniatam matę do podłoża i leżę a twardym (może schudnąć trzeba? 🙂 ).

  16. Kuerti mówi:

    Dzięki za fajne patenty!

    Yanek,

    O gwizdku pisałem, w tekście nt. wyposażenia obowiązkowego, tutaj skupiłem się na tym, co potrzebne będzie nam przede wszystkim w bazie, założyłem, że tam nikt gubił się nie będzie 😉 . Choć z drugiej strony te nowe szkoły takie wielkie 😉 .

  17. jip mówi:

    Przygód kilka wróbla świrka 😉

    1.ZATYCZKI – oczywiście gąbka; apteki, ale ostatnio przyuważyłem że w Casto są do nabycia całkiem dobre takie cylindryczne produkcji Wolcrafta (stoisko BHP) i kupiłem, a potem zobaczyłem że w Leroju są takie jakich dawno szukałem – stożkowate, pomarańczowe 3M – chyba najmniej uwierają w uchu ze wszystkich mi znanych 🙂 i te polecam najbardziej

    zestaw pancernik to zatyczki + słuchawki BHP (takie jak do młotów udarowych) – nie słychać chrapiącego kuzyna metr obok 🙂 trzeba spać na plecach ale ten komfort psychiczny, spokój, odżywczy sen – bezcenne 🙂

    ps. castorama i leroy merlin

    2.CONDOMOS – podczas pierwszej wojny w zatoce wśród angielskich żołnierzy zanotowano znaczny wzrost zużycia prezerwatyw, kiedy amerykańscy koledzy pieczołowicie szorowali swoje M16 z piasku przed patrolem, brytole z uśmiechem na ustach zdejmowali z luf prezerwatywy 😉

    3. MATA – ja zdecydowanie samopompująca, po spaniu podczas półtora mieś. wyprawy na 5 mm alumacie (tak samo karimacie 10 mm) to po prostu hotel w plecaku 🙂 nie ma nic piękniejszego 🙂

    ile on kosztuje? w moim przypadku ze studenckim budżetem – 32,50 zł w Makro Cash&Carry, no name – ale mam od kilku, kilku lat i dopiero właśnie dogorywa (trzeba dodmuchiwać, ale to tylko kilka wdechów, bo taka mata ma małą pojemność), fakt że firmowe są grubsze i lżejsze, bardziej puchate, ale cena :/ może teraz strzelę sobie „hiltona” ale jeśli chodzi o miły komfort na dobranoc „b&b” to Makro wygrywa

    spanie na macie to mały trick – nie można jej ani przepompować, bo będzie za twarda, ani niedopompować, bo będzie się spało właśnie tyłkiem na podłodze – mata samopompująca jest z natury jakby trochę niedopompowana – mój sposób – napompować mocno i jak już się ułożymy w śpiworze na plecach i będziemy czuli, że plecy nie mają podparcia, bo śpi się jak na desce, to jedną ręką delikatnie odkręcamy zaworek i spuszczamy trochę powietrza, aż będzie komfort (aha, nawet firmowe maty się dodmuchuje, to żaden wstyd 😉 ) poznaję, że mata jest ok wtedy gdy siadam na niej to prawie tyłkiem czuję ziemię, ale jak się kładę to ciężar rozkłada się na macie i jest już komfort, przewracam się jeszcze na bok i sprawdzam (kołyszę, ugniatam, jak małe dziecko co nie chce spać) czy nie czuję ziemi i … rano nie można wywlec mnie z namiotu, tak miło 🙂

    krolisek: dodmuchać matę, dodmuchać 🙂 one z nazwy są samopompujące

    4.DUCT TAPE – na pk4 jest artykuł o odciskach i że zaoceanicznym sposobem (McGyver też ma zawsze w kieszeni 😉 ) jest stosowanie duct tape, zastanawialiśmy się co to za taśma – więc w Casto do kupienia za ok. 6 zyka, w kolorach czarnym, szarym i chyba brązowym (pewno na odciski różnych kolorów 😉 ) to taśma wzmacniana

    5.TORBA TERMICZNA na mrożonki – podczas upalnych wypraw wrzucamy tam wędliny, przeżywają znacznie dłużej niż bez takiej ochrony, fakt, że torba sama nie chłodzi, ale jednak izoluje od upału

    rocha: skąd wziąć liście chrzanu ? są w sprzedaży? bo zielony jestem w tym temacie :/

    6. SZYBKIE JEDZENIE – liofilizaty, paczka z 2 porcjami kosztuje 30 zyka, waży tyle co tabliczka czekolady, ale ratuje czasem żołądek i nerwy (też jestem zły gdy głodny 😉 ) – otwierasz, połowę do plastikowej miseczki, zalewasz wodą, czekasz niecałe 10 min i pałaszujesz

    kuerti: ale ja całkiem lubię ben-gaya 🙂

  18. rocha mówi:

    Hehe wyrywam z ogródka. Poniewczasie zrozumiałem, że nie każdy ma ogródek zachwaszczony tym upierdliwym i trudnym do wyplenienia warzywem.

  19. Krolisek mówi:

    Jip, ale zrobiłeś ze mnie lenia 🙂 oczywiście że zawsze dmucham matę, kto by tam czekał, aż się sama rozpręży.
    I mimo Twoich patentów podtrzymuję swój wstręt do mat – ja się z nich zsuwam nawet na płaskiej podłodze wytyczonej waserwagą 🙂

    Torba termiczna to patent wart rozważenia!

  20. jip mówi:

    Krolisek, mam pomysł – może z Casto taśmę dwustronną i przykleić śpiwór do maty ?? 😉 Żartuję 😀

  21. Kuerti mówi:

    Ben-Gay ma u mnie dożywotnią dyskwalifikację za ten ohydny zapach, nie ma zmiłuj 😉 .

    Fajny komentarz Jip, zresztą jak zawsze pełny interesujących uwag. Ciekaw jestem jak byś się odniósł do naszej dyskusji w wątku „Podróżnicze być czy mieć?” 🙂 .

  22. jip mówi:

    Czytałem. Skrobnę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA