Adventure Racing no image

Opublikowany 3 marca 2009 | autor Grzegorz Łuczko

19

Krótka lekcja nawigowania: Rajd 360

Już prawie miesiąc minął od zakończenia rajdu 360, w Bytowie pewnie już nawet nie pamiętają, że odbywały się tam jakieś zawody sportowe… Mam jednak nadzieję, że choć część z Was pamięta jeszcze jak wyglądała trasa, na której przyszło zaliczać Wam kolejne punkty kontrolne. Ta wiedza przyda Wam się, podczas porównywania Waszych przebiegów z wariantami zwycięzców: pierwszego na długiej trasie Entre.pl (nawigator Paweł Janiak – Jasiekpol) oraz Speleo Salomon (2 miejsce i nawigator Remik Nowak).

Poniżej linki do mapek:

Kilka słów od Remika na temat jego wyborów:

„Takie warianty jakie widzisz zostały wybrane z prostego powodu, im bliżej kreski tym mniej kilometrów robisz. W lesie wprawdzie był lód ale i tak jechało się szybciej niż gdyby był śnieg po ośki, a zbyt duże objazdy nie leżą w mojej naturze. Co do błędów, to po kolei: na PK7 przed rozwidleniem wcześniej niezaznaczona ścieżka która wyprowadziła nas w lewo, a później również więcej ścieżek w lesie niż na mapie, trudno było się zorientować w miejcu przebywania, strata około 10 min.; PK12, tu znowu brak ścieżki w prawo, doszliśmy aż do zabudowań, zespół Entre.pl również minął rozwidlenie (chociaż tego nie narysowali) ponieważ zgarneliśmy ich wracając w miejscu gdzie cieliśmy z drogi w kierunku na punkt, strata około 5 minut.” (mała korekta stylistyczna – dop. Kuerti).

Ciężko odnieść mi się do większości z przebiegów chłopaków bo sam startowałem na krótszej trasie. Co mnie jednak w jakiś paskudny sposób cieszy, zarówno Paweł jak i Remik nacięli się przed PK7 (na trasie krótkiej PK6) 🙂 . Przed właściwym skrzyżowaniem odbijała droga w lewo, początkowo kierunek miała dobry, jednak już wkrótce okazało się, że to z pewnością nie może być nasza ścieżka – odbijała za bardzo na północ. Właściwa krzyżówka znajdowała się dosłownie 50 metrów dalej… Jak widać nawet najlepsi nie są w stanie wyłapać takich błędów na mapie. Co robić w takich sytuacjach?

Moje skromne doświadczenie podpowiada mi, żeby w chwili kiedy zorientujemy się, że z całą pewnością coś nam nie gra i napieramy w złym kierunku, od razu wrócić się do ostatniego pewnego miejsca. Można oczywiście kombinować i próbując dalej namierzać się, tak jak zrobili to Paweł i Remik, ale… Powiedzmy sobie szczerze, to są zawodowcy! Reszta straci o wiele więcej czasu próbując odnaleźć się na mapie niż gdyby w pierwszej chwili cofnęła się do ostatniego znanego miejsca. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że czasami wystarczy tylko drobna korekta, ale czasem próbując wykombinować coś na własną rękę stracić możemy bardzo wiele czasu! A co Wy robicie w podobnych sytuacjach?

Pamiętajcie, kompas zawsze ma rację! I tym optymistycznym akcentem kończymy trzecią króką lekcję nawigacji. 🙂 .


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



19 Responses to Krótka lekcja nawigowania: Rajd 360

  1. Drewniacki mówi:

    Kurcze, świetny artykuł! Kuerti, trzymasz poziom. Co raz częściej i co raz chętniej czytam Twojego bloga. Naprawdę szacunek!

  2. jasiekpol mówi:

    Kurde, szkoda że Igor nie zapodał map z BnO bo przecież tam oni dostali „w dupę” nawigacyjnie. Na tej dużej mapie to większość „sama szła” i były takie przecinanki z nimi i to głównie przez Kobitę. Bo gdyby startowali z inną to by nas zamietli 😉 Ale mam FUN bo Kurek z Dymkiem przerąbali na Nawigatorze i to głównie z nawigacji i łuku.
    A co robić jak nas w kosmos wypierd….. Jak najczęściej patrzeć na kompas o czym i ja zapominam, nie wiem jak tą koncentracje na kompasie utrzymać, jakis budzik , przypomnienie w telefonie czy co.

  3. rocha mówi:

    Trzeba mieć dużo odwagi, zeby na odcinku 4-5 wybrać wariant entre. Ciekawe, czy wiało z W, SW? I czy było brane to pod uwagę?
    Z drugiej strony, budujące są te „zygzaki” przed pieszym 11 i w Bytowie na rowerze, bardzo, niestety, dla mnie typowe.

  4. jasiekpol mówi:

    Zdecydowanie bardziej lód był brany pod uwagę niż wiatr, na asfalcie można zjeść, odpocząć, jechać na kole a na lodzie to jakoś słabo to widzę. PO tym etapie nie byliśmy zajechani a cisneliśmy trochę. Decyzja o asfalcie była wspólna. Spory wpływ na takie decyzje miał nasz pierwszy AT kiedy to analizowaliśmy warianty w Flekmusem i Magdą i nam oczy wyłaziły jak można aż tak objeżdżać. Przed 11 zygzakowaliśmy, druga sprawa to- ona nie stała tam gdzie jest zaznaczona tylko tam gdzie postawiłem kropę i strzałkę trochę wyżej no tam z 5 min wtopy bo szukaliśmy między jeziorami a we mgle nie widzieliśmy wieży.

  5. Kuerti mówi:

    Drewniacki,

    Dzięki, mam jeszcze kilka fajnych pomysłów, no i cały czas liczę na pomysły współnapieraczy, przecież „krótka lekcja” powstała z inicjatywy Pawła.

    Jasiekpol,

    Ja od kiedy zacząłem na BnO trzymać kompas na kciuku, a nie tak jak wcześniej w kieszeni to dużo częściej spoglądam na niego i popełniam dzięki temu mniej błędów.

    Ale załóżmy, że już się zagapiliśmy, droga odbija nie tam gdzie trzeba, co teraz? Z mojej perpsektywy gościa, który jakoś tam sobie radzi z kompasem ale w trudniejszych sytuacjach jeszcze się gubi, wynika, że najlepiej po prostu się cofnąć do ostatniego znanego miejsca.

    A Ty co w takich sytuacjach byś poradził? Cofać się czy kombinować dalej i próbować jakoś skorygować błąd?

    Rocha,

    Ja bym raczej tą odwagą „obdarował” Remika. Warunki były raczej podłe, lód, śnieg, w terenie trudno było rozwinąć większe prędkości. A czwórka na asfalcie to już mały peleton. Szkoda, że nie ma nigdzie międzyczasów, zobaczylibyśmy kto miał szybszy czas pomiędzy PK 4 a 5.

  6. Olek mówi:

    Nasze próby (oczywiście amatorskie) namierzenia się po wyjechaniu drogą w lewo przy PK6 (7 na długiej trasie), dały nam jakieś 45 minut straty. Masakra.
    Po tych doświadczeniach przychylałbym się do powrotu na ostatni pewny punkt. I myślę, że przy następnej takiej wpadce tak właśnie zrobię, zamiast latać w tę i z powrotem, gdzie wszystko sie nie zgadza ;-).

  7. Paweł mówi:

    Fajny tekst, nie wiedziałem, że na rowerze można tyle objeżdżać i opłaca się. A jednak.

    Co do błądzenia zawsze sobie mówię, że jak trafiam w czarną dziurę to powinienem się cofnąć do ostatniego pewnego miejsca. Tylko że w ferworze wyścigu nieraz zapominam o tym, brnę dalej z nadzieją że za chwilę się odnajdę a potem jest już za daleko by wracać. Tak miałem ostatnio właśnie.

  8. Kuerti mówi:

    Paweł,

    No i właśnie ja teraz staram się tego unikać, jeśli widzę, że coś jest bardzo nie tak to wolę się cofnać, bo później rzeczywiście jest już za późno…

  9. Janek mówi:

    A jak jechaliście lub byście jechali z PK2 na PK3 trasy krótkiej (brązowej)? Nasz wariant prowadził tą „drogą” obok PK4, ale nie był to chyba najlepszy wybór…

  10. Kuerti mówi:

    Mój wariant zakładał jazdę niebieskim szlakiem pomiędzy jeziorami za Rekowem na płd-zachód, ale niestety nie odnaleźliśmy go w terenie, pokręciliśmy się trochę i pojechaliśmy obok PK4…

  11. Janek mówi:

    A rozważałeś w ogóle objazd asfaltem? Moim zdaniem kilka teamów przyjechało od strony Plaszna – teraz to nawet zastanawiam się czy to nie była najszybsza opcja.

  12. Kuerti mówi:

    Mając w pamięci to jak długo trwał przejazd pomiędzy PK2 a PK3 być może teraz zdecydowałbym się na taki objazd, na rajdzie jednak nie brałem go zupełnie pod uwagę.

    Wydawało mi się, że jedyną trudnością będzie przejazd zaraz za Rekowem aż do dojazdu na szeroką drogę gruntową (którą rzeczywiście można jechać dość przyjemnie), gdybyśmy tylko znaleźli to odgałęzienie.. Na mapie wydaje się bezproblemowe, w rzeczywistości coś tam nie grało, albo ja nie potrafiłem się odnaleźć 🙂 .

  13. wlkp mówi:

    Tutaj chyba mój wpis będzie pasował, bo rzecz dotyczy nawigacji. Jak wiadomo na zawodach indywidualnych pojawiają się tzw. tramwaje. Zdarza się że po prostu ludzie napierają wspólnie na całej trasie czy też jej części konsultując między sobą warianty i moim zdaniem to jest OK. Często jednak ów tramwaj składa się z motorniczego (nawigatora) oraz pasażerów i to już mniej fajne (jakaś forma pasożytnictwa).
    W swoim debiucie na Ełckich Roztopach zaobserwowałem jednak coś jeszcze bardziej nagannego. Otóż pojawił się pewien typ zawodnika, którego nazwałbym SĘPEM NAWIGACYJNYM. Co robi taki zawodnik? Taki zawodnik podróżuje przez całą trasę tylko tramwajami. Dysponuje on świetną motoryką i jeśli na horyzoncie pojawi się szybszy tramwaj, to na łatwiejszym odcinku przeskakuje doń w biegu, zaś na przedostatnim przystanku wyskakuje z tramwaju i dobiega do zajezdni przed tramwajem. Nie chciałbym tutaj wymieniać tego zawodnika z personaliów, ale pobieżny rzut oka na wyniki końcowe pozwoli łatwo się domyślić o kogo chodzi.

  14. jasiekpol mówi:

    Ja znam pasożyty z BnO, na sztafetach to nieuniknione, na rajdach się zdarzają, ale jak taki pasożyt na końcu wyskakuje przed nawigatora to już nawet nie wiem jak to nazwać. Tutaj start takich większych sztafet na świecie ;-0 a jakie tramwaje ….
    http://www.youtube.com/watch?v=8LbjAtK7Www&feature=PlayList&p=B54B7D80D11FBB73&index=6

  15. rocha mówi:

    jasiekpol
    Czad! Normalnie rozśmieszyła mnie ta orientacja do łez!
    A najlepszy był ten koleś w żółtym dresie 1’33” filmu – to chyba jedyny orientalista (poza liderem)w stawce. Niestety radośc z nawigacji odbierze mi klepisko, po którym bedzie biegł.
    A tak btw to był scorelauf? Jeśli tak, to jak rozwiązano pierszeństwo na skrzyżowaniach? 😉

  16. jasiekpol mówi:

    To ci powiem że to są 10-cio zmianowe sztafety, więc pierwsza zmiana w liczbie około 1000 zawodników daje 10000 samych facetów 😉 i tak oto jeśli mamy 10 zmian, to także mamy 10 tras bo każda zmiana biega inną trasę. Wiec zawodnicy z pierwszej zmiany mają 1 z 10 tras i pierwszy PK to rozbicie na 10 PK oddalone od siebie od 50 do 300 metrów, to trzeba jednak szybko czaić żeby wsiąść do odpowiedniego tramwaju, a to już duża sztuka, bo jak wpadasz na PK a tam nie twój KOD to Ci większość tramwajów odjeżdża.

  17. Paweł mówi:

    O kurde, Jasiek, przecież to wygląda jak jakiś ultra masowy bieg przełajowy. A tramwaje to nie tramwaje tylko jakieś liniowce transatlantyckie 🙂 Wyczytałem że w tym czymś startuje nawet 15.000 ludzi. Ciekawe czy Harpagan zmieni się kiedyś w coś takiego? 🙂

    wlkp,

    Domyśliłem się o kogo chodzi. Andrzej Sochoń kiedyś też coś takiego opisywał (Grzesiek cytował jego list na blogu przy okazji dyskusji nad zmianami w punktacji). Sprawa parszywa tylko nie ma z nią jak walczyć. Można co najwyżej piętnować w środowisku i na forach, może tego kogoś w końcu sumienie ruszy.

    Natomiast nie uważam (podobnie chyba jak Ty) że trzeba walczyć z wszystkimi rodzajami tramwajów. Jedni chcą się ścigać a inni chcą po prostu przejść setkę, najlepiej w miłym towarzystwie. Nie zależy im na miejscu w stawce tylko na pokonaniu całej trasy. Rywalizacja z innymi niezbyt ich interesuje. Podobne sytuacje są na ulicznych maratonach. Jeśli takie początkujące grupki ciągną się gdzieś w końcu stawki to myślę, że jest to w porządku. Nawet jeśli jest tam jeden motorniczy i pięciu (zielonych w nawigacji) pasażerów. Pewnie te osoby z czasem podłapią trochę doświadczenia i zechcą spróbować powalczyć o wyższe miejsca i samodzielnie. To chyba naturalna kolej rzeczy. Sam zacząłem przygodę z setkami jako pasażer tramwaju (na części trasy).

    Ale bycie taką pijawką przeskakującą z tramwaju do tramwaju i na końcu przed nawigatora rzeczywiście się nie godzi.

  18. Kuerti mówi:

    Problem jest delikatny i żadnymi odgórnymi regulacjami nic tutaj chyba nie zdziałamy.. Pozostaje nam chyba liczyć na uczciwość uczestników…

    PS. Ten filmik i formuła zawodów to jakaś masakra 🙂 .

  19. jasiekpol mówi:

    Taaa masakra , a tyle ludzi na świecie się ściga 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA