Porady no image

Opublikowany 8 stycznia 2009 | autor Grzegorz Łuczko

12

Krótka lekcja nawigowania #2


Kuerti: Drugi odcinek „Krótkiej lekcji nawigowania”. Tym razem na wirtualną podróż po lasach i polach w okolicach Szczecina zabierze Was Bartek Woźniak, jeden z najlepszych zawodników rajdów pieszych na 100km na orientację w zeszłym roku, wcześniej Bartek sporo startował w marszach na orientację, dzięki czemu w zasadzie z miejsca wskoczył do setkowej czołówki. Jego opis przejścia Nocnej Masakry jest dość obszerny, nie będę więc niepotrzebnie strzępił języka zapraszam do lektury! Uczestnicy zawodów doskonale odnajdą się na znanych im mapach, reszta będzie miała ćwiczenie na wyobraźnie 🙂 . Zapraszam do podawania swoich wariantów!
 

Bartek: Cały występ w NM od samego początku miał być raczej rekreacyjny niż wyścigowy co znalazło swoje odzwierciedlenie w wyborze niektórych wariantów przejść między niektórymi PK. Ogólna strategia pokonania pętli zakładała wybranie możliwie dużo punktów z Kniei Bukowej na samym początku (za dnia) oraz pozostawienie PK na Wzgórzu Akademickim na sam koniec, ponieważ (jak dla rodowitego Szczecinianina) jest to miejsce znane. Te założenia narzuciły kierunek pokonania pętli oraz kolejność zdobywania PK jako: 3, 8, 11, 4, 10, 15, 6, 9, 2, 13, 7, H, 12, 14, 1, 16, 5.

Atak na poszczególne punkty oraz ciekawsze miejsca trasy:

PK3

Od początku dość leniwa opcja – czarny szlak aż do przecięcia z czerwonym. Normalnie raczej rzadko na mapie są zaznaczone szlaki turystyczne. Taka sytuacja pozwala na rozgrzewkę nawigacyjną w dość komfortowych warunkach – można kontrolować mapę idąc po szlaku (właściwie to nawet należy!). Dalej w dół czerwonym przechodząc na nawigację po warstwicach. W tym miejscu jest to dość łatwe bo jest sporo pagórków a PK na szczycie. Zgarnięcie tego punktu za dnia nie było bardzo trudne a dodatkowo, szczęśliwie lampion był od strony naszego podejścia więc był widoczny z daleka.

PK8

Do PK8 lepiej obejść od południa ze względu na rzeźbę terenu niż pchać się bezczelnie na wprost. Atak od południa pokonując strumień na wysokości masztu radiowego.

PK11

PK11 jest raczej łatwy ze względu na bliskość jeziora. Po dojściu do wody trzeba zorientować się jak wygląda sytuacja z drogami w rzeczywistości i po prostu dojść na cypel.

PK4 😉 (uśmiech mój – dop. Kuerti)

Przejście do PK4 sprowadza się do jednej istotnej sprawy – w którym miejscu pokonać Śmierdnicki Potok. Można było iść od zachodu powyżej źródła lub szukać przepustu (albo liczyć na możliwość przeskoczenia koryta) bo z mapy nie do końca wynika czy przepusty tam są. Poszliśmy opcją bardziej płaską i po otwartym terenie. Poniżej „Trzech Stawków” przebiliśmy się przez kilkadziesiąt metrów mokradeł. Tempo mocno spadło, ale obejście zachodem nie wydaje mi się dużo lepszym wyjściem ze względu na podejścia. Atak na PK4 od miejsca gdzie większa droga przecina strumień. Miejsce to raczej łatwo było odnaleźć w lesie.

PK10

Atak na PK10 bardzo łatwy ze względu na otwarty teren od wschodu oraz jeziorko. Przy temp poniżej 0 lub gdyby pole było suchym ścierniskiem zdecydowalibyśmy się cisnąć polem prosto na punkt. Ze względu na błoto obeszliśmy polny dinks od północy. Dalej do jeziorka i wzdłuż brzegu aż do punktu.

PK15

Wydostanie się z PK10 w kierunku piętnastki dość łatwe ze względu na szlak niebieski. W lesie znalazły się drogi, których nie ma na mapie i doprowadziły nas do większej drogi.Otoczenie PK15 dość mocno różniło się od tego co na mapie. Najbezpieczniejsze wydaje się uderzanie od miejscowości Glinna na wschód aż do rowu melioracyjnego i wzdłuż niego na południe aż do punktu. (Oczywiście nie aż od samej szosy!) Nieczynna linia i nasypy kolejowe są tutaj prawie zupełnie zarośnięte i niewidoczne.

PK6

PK6 choć niepozorny sprawił trochę problemów. Kluczową informacją (którą początkowo zignorowaliśmy) jest jego umiejscowienie na wzniesieniu. Otwarta przestrzeń pozwala już z daleka (nawet z ponad 1km czyli np. z miejscowości Kartno) ocenić jego położenie w terenie. Bardzo ważne jest aby kontrolować odległość od skraju pola bo potem raczej trudno jest ustalić swoje położenie. W takim miejscu najlepiej jest zwracać uwagę na rzeźbę terenu. Drogi na polu prawie zawsze będą różniły się od wyrysowanych na mapie.

PK9

Przejście do dziewiątki musi uwzględniać rozlewisko na zachód od tego punktu. Zależnie od stanu pola można dokładnie obejść temat drogą lub ściąć azymutem. Warto dodać, że gruba linia (trzy kropki, kreska) nie jest drogą tylko granicą administracyjną i w żaden sposób nie jest oznaczona (ani lepiej przebieżna) w terenie. Atak na PK9 od północy lub wschodu najlepiej byłoby przeprowadzić jarem/wykopem. Zaczynając od narożnika ogrodzenia w miejscowości Drzewin. Wówczas punkt ‚sam się znajdzie’ gdy jar się skończy. My podeszliśmy od zachodu – w dzień było dobrze widać gdzie kończy się jar i nie było problemów.

PK2

Między PK9 i PK2 największym problemem wydają się mokradła pomiędzy Skrzynicami a Parsówkiem. My wybraliśmy wariant najbardziej na wprost choć teraz patrząc na mapę i pamiętając co napotkaliśmy na swojej drodze poszedłbym z Sobieradza bezpośrednio drogą do torów i do samych Bielic torami. Nasz wariant okazał się średnio przystępny. Pole raczej mokre choć do Parsówka bez większych zgrzytów. W Parsówku dojście do szosy okazało się utrudnione zabudowaniami dla krów i bramą. Idąc dalej droga na polu nagle znikła i w mroku wieczora nie udało się znaleźć jej kontynuacji i sensownej drogi przez teren podmokły zmieniliśmy więc koncepcję na przeskoczenie torami. Przed samym PK2 nieco zbyt daleko przeszliśmy torami ponieważ były mocno zachwaszczone i ciężko było zmierzyć odległość. W rezultacie nadłożyliśmy jakieś 200m. Za dnia z pewnością dość łatwo można by ustalić kierunek na dwójkę od torów.

PK13

PK13 w dzień byłby dziecinnie łatwy – ambona byłaby widoczna od wschodu czy północy z bardzo dużej odległości. W nocy było nieco ciężej. Przy dobrej aktualności mapy można polegać na zagajniku znajdującym się na NE od punktu. Nawet w nocy (przy zgaszonej latarce) czerń koron drzew odcina się od szarości nieba i jest wyraźnie widoczna. Dalej 150m polem bezpośrednio na ambonę.

PK7

Na drodze do PK7 napotykamy jeden bardzo wyraźny problem – droga (właściwie jedyna) wychodzi poza mapę. No i tu już można się właściwie przyczepić do organizatora. Tak być nie powinno. Pomyłka za Borzymiem i zejście z szosy nie tam gdzie trzeba mogło się skończyć ogromnymi komplikacjami z odnalezieniem się na mapie. Udało nam się (nie bez pewnych problemów) wyjść na niebieski szlak i odnaleźć właściwe wejście do lasu – tutaj bardzo istotny jest przebieg linii elektrycznych! Do PK7 należy iść bardzo ostrożnie i dokładnie pilnować odległości. Dojście od wschodu jest prawdopodobnie najtrudniejszym z możliwych ze względu na liczne dróżki i przecinki. Zupełnie nie wyobrażam sobie odnalezienia tego PK bez zastosowania odmierzania odległości.

PK12

PK12 znajduje się przy czarnym szlaku i idąc drogą (czy skrajem pola) powinien łatwo się odnaleźć.

PK14

Na czternastkę prowadzi czarny szlak. Nawigacja staje się zbyteczna. W suchych lub mroźnych warunkach lepiej byłoby iść azymutem omijając Wełtyń. Atak na PK14 najłatwiejszy od wschodu (z wcięcia lasu). Jeśli ktoś dobrze opanował odnajdowanie przecinek w lesie to można od południa. Zawsze należy dobrze się przyjrzeć czy przecinka odchodzi od większej drogi (tutaj ta z czarnym szlakiem) czy od jej odnogi. W tym przypadku zachodzi właśnie ten drugi przypadek i próżno szukać przecinki z czarnego szlaku. Wystarczy natomiast wejść kilka kroków w odnogę leśnej drogi i przecinka sama się znajdzie.

PK1

PK1 trzeba atakować od strony Wysokiej Gryfińskiej. My poszliśmy przez Wełtyń choć opcja od północy (przez Torfiniak Mały) byłaby zdaje się lepsza. Atak na PK1 był największą naszą wtopą w tym rajdzie. Dość ryzykownie wybraliśmy opcję przez teren podmokły od południa. Wnikliwa analiza mapy pozwala zauważyć że droga w tym miejscu wchodzi z terenu gospodarstwa (a nie odchodzi od większej drogi) i jak się okazało jest wewnętrzną drogą do spędu bydła na łąkę. Temat jest zupełnie nie do pokonania suchą stopą czy choćby suchym czymkolwiek poniżej uda… Straciwszy 20min obeszliśmy moczary od północy i zaatakowaliśmy azymutem przez pole. W nocy znalezienie ambony ułatwia linia elektryczna. W dzień – no problem.

PK16

PK16 jest punktem trudnym. Od południa najlepszym punktem do ataku jest chyba przecięcie szosy z drogą (powyżej liczby 313). Sam bunkier jest dość duży więc ciężko go przeoczyć natomiast jeśli byłby to np. paśnik to zdecydowanie wybrałbym wariant od 313 drogą do 25 i skręt w prawo. My poszliśmy przez las czymś co początkowo przypominało drogę.

PK5

PK5 znajduje się na wzgórzu więc woleliśmy nie tracić wysokości i nie iść przez osiedle – co byłoby pewnie łatwiejsze nawigacyjnie. Od hotelu na punkt widokowy prowadzi szlak.

META

Powrót do bazy wzdłuż autostrady. Kusiło wskoczenie na pobocze.. byłoby to jednak bardzo nierozsądne ze względu na bezpieczeństwo. W sytuacji ograniczenia od południa autostradą można pozwolić sobie na wyszukiwanie ścieżek bez pomocy mapy, która i tak ich nie pokazuje. Końcówka osiedlem – w opcji ‚race’ wybrałbym pewnie opcję prosto wzdłuż autostrady.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



12 Responses to Krótka lekcja nawigowania #2

  1. BartekW mówi:

    No to widze, że z grubej rury napisałeś kolego. Ja się specjalnie nie czuję wcale jednym z najlepszych 😉

  2. Kuerti mówi:

    Bartek,

    Musiałem Cię jakoś „zareklamować” 😉 . Nazbierałeś sporo tych punktów w PMnO, więc nawet jeśli nie czujesz się jednym z najlepszych to wyniki mówią same za siebie 🙂 .

  3. wojo mówi:

    A ja zgadzam się z przedmówca 😉 wyniki mówią same za siebie BARTOSZ.
    Pozdro wojo

  4. czarny mówi:

    niektóre warianty budzą respekt! 1 pytanko – czym, a chyba jaką techniką, odmierzałeś odległości? Czy była to wyższa technologia, czyli gps, czy raczej zgodnie z krokiem i wytrenowanym tempem ustalałeś przebytą odległość?
    pozdrawiam

  5. Wigor mówi:

    Ograniczenie mapy od poludnia zostalo celowo zrobione, tak by zawodnicy wykazali sie odpowiednimi umijetnosciami chodzeniem poza mapa w tym miesjcu.

  6. Kuerti mówi:

    Czarny,

    Witaj na pk4 🙂 . Fajnie, że wreszcie się odezwałeś, mam nadzieje, że będziesz częściej komentował (albo chociaż pisał na Waszym nonstopowym blogu 🙂 ).

  7. BartekW mówi:

    Wigor,
    taaaak… wieczory… 😉

    czarny
    Ja chodzę „na zegarek” – tzn. wiem ile czasu zajmie mi pokonanie danej odległości marszem lub biegiem.
    Czasem dla pewności dodatkowo liczę parokroki, ale to tylko na krótkie odległości (do ~500m)

  8. Misiek mówi:

    I pomyśleć, że na 75 km tegorocznego Kieratu jedliśmy razem z Bartkiem żurek, potem poszliśmy na Łopień, na którego szczycie stwierdziłem, że ja sobie pójdę innym wariantem, bo nawigacja Bartka mi się nie podobała :). Nie trzeba zgadywać kto pierwszy dotarł na mete 🙂 Pozdrawiam Bartku.

  9. Paweł mówi:

    Bardzo pouczający artykuł, można łatwiej dostrzec, gdzie popełniło się błędy. Ja wybrałem wariant odwrotny do ruchu wskazówek zegara: 5, 3, 16, 1, 14, 12, 7, 13, 2, 9, 6, 15, 10, 4, 8 i 11. Nie pomyślałem, by trudniejsze punkty (w puszczy) zrobić za dnia. Słuszna uwaga.

    Wybrałeś ciekawy wariant z pk1 do pk16. Ja wolałem pójść przez Chlebowo bo lasem być może bym pobłądził. Ale pewnie było wygodniej lasem bo nocą wiało straszliwie na otwartym terenie. No i dalej ciekawa sprawa z 1 do 14. Ja obchodziłem od północy przez Chlebowo i Stare Brynki. Myślałem by pójść na przełaj ale było tak mokro że nie odważyłem się. Potem spotkałem kogoś kto uparcie ciął na przełaj i stracił tam dużo czasu (a i tak musiał się cofnąć). Potem inna osoba mówiła mi, że przedarła się skutecznie (nocą) z pk 1 do pk 14 na przełaj. Ciekaw jestem ile osób wybrało wariant „kozacki”, a ile dookolny.
    No i jeszcze z pk 2 do pk 9 szedłem inaczej, asfaltem przez Drzenin i Parsów. Teraz myślę, że twój wariant był lepszy, może nie skasował bym tak stóp na tym asfalcie i nie był bym zwieziony 40 km przed metą…

    Pozdrawiam

  10. sebas mówi:

    idee takich materialow szkoleniowych popieram w 100%

  11. Patyk mówi:

    Bardzo ciekawy tekst, muszę się wybrać na trasę rowerkiem i sprawdzić to wszystko w terenie.
    Przy okazji teraz się dowiedziałem, czemu byłem taki zdyszany jak kiedyś z Bartkiem zasuwaliśmy pod Rawkę. Po prostu nie miałem pojęcia z kim mam do czynienia 🙂

  12. Kuerti mówi:

    Jak to się mówi: „jaki ten świat mały” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA