Ciekawostki no image

Opublikowany 12 października 2008 | autor Grzegorz Łuczko

16

Eksperyment żywieniowy

Aktualne wyniki eksperymentu.

Aktualizacja: 14 grudzień 2008 – Za kilka dni startuje Nocna Masakra, czyli czas na kolejną odsłonę eksperymentu żywieniowego! Zasady się nie zmieniają. Poczytajcie tekst poniżej, zapamiętajcie to, co zabraliście ze sobą na trasę a po powrocie do domu wypełnijcie ankietę! Pomyślałem sobie, że w sumie to nie ma przeciwskazań, żeby formularz wypełnilili również i rowerzyści! Bo dlaczego by nie? Zapraszam więc do ściągania ankiet i sumiennego wypełniania!

Ściągnij formularz z pytaniami!

Wypełnione ankiety przesyłajcie na mój adres mejlowy: grzegorz.luczko (at) gmail.com .


Lubię metaforę kamyka i lawiny. Ktoś rzuca jakąś myśl, pomysł, twórczą idee – kamyk, a lawina schodzi sama. No, nie do końca sama, trzeba jej nieco pomóc, ale jeśli ktoś już rzuci ten kamyk to jest bardzo proste. Faba – jeden z komentujących na pk4 – dał początek, taką mam nadzieje, fajnemu projektowi. Właściwie to myślałem już o tym wcześniej, ale potrzebowałem kogoś kto zmobilizuje mnie do działania. Już mówię o co chodzi.

Pomysł jest taki, żeby przeprowadzić małe badania na temat tego ile i co jemy i pijemy podczas naszych startów na 100 kilometrów. Dlaczego akurat pod lupę brać setki? Ten kilkunasto/kilkudziesięcio godzinny wysiłek jest dużo łatwiejszy do ogarnięcia niż przeprowadzenie podobnego badania na temat zapotrzebowania energetycznego w rajdach przygodowych. Nie widzę zresztą przeciwskazań żeby wyniki naszego eksperymentu nie wykorzystać podczas startów w adventure racing czy wypadów w góry. Jeśli eksperyment setkowy zakończy się sukcesem to pomyśli się o innych dyscyplinach. Na razie jednak nie ma co szaleć!

Poniżej przejrzeć możecie kwestionariusz, który dostanie każdy uczestnik projektu. Na chwilę obecną jego zawartość pozostaje sprawą otwartą, jeśli macie jakieś pomysły na zmianę pytań, dodanie nowych czy uwzględnienie parametrów, których uwzględnić zapomniałem to zapraszam do przesyłania uwag. Jednocześnie (a może przede wszystkim!) serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w tym przedwsięwzięciu uczestników najbliższego Harpagana, wystarczy, że ściągniecie formularz i wypełnicie go przed i po starcie. Zajmie to Wam kilka minut a dzięki temu być może dowiemy się czegoś ciekawego o odżywianiu podczas długotrwałego wysiłku.

Ściągnij formularz z pytaniami!

Poniżej lista pytań i moje odpowiedzi na podstawie startu w Przejściu dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. Co prawda to nie była setka, a 145 kilometrów, ale chodzi o przykład jak wypełniać ankietę. Liczę, że potraktujecie poważnie poniższy eksperyment i będziemy mieli wiele materiału do analizy, sam nie wiem co z tego może wyjść, ale warto spróbować, no nie? Wypełnione ankiety przesyłajcie na mój adres mejlowy: grzegorz.luczko (at) gmail.com .


Dane podstawowe

1. Imię i nazwisko: Grzegorz Łuczko
2. Wiek: 23 lata
3. Wzrost / waga: 180cm / 73kg
4. Start w: Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej – 145 kilometrów
5. Wynik: 30 godzin

Prowiant na trasie

6. Ile (i jakie) jedzenie zabrałeś na trasę? Miałem ze sobą: 5 batonów, czekoladę, 3 mleczka w tubce, 4 bułki (ser i szynka), 2 drożdzówki i 4 średniej długości kabanosy. Po drodze dokupiłem jeszcze 1 drożdzówkę i batona. Po 30 godzinach zostały mi 2 batony, bułka i jedno mleczko. W międzyczasie zjadłem podwójną porcję pysznego makaronu od organizatorów. Miałem więc 19 jednostek (tak właśnie dzielę sobię prowiant na trasie, kabanosy policzyłem jako 2 jednostki) na 30 godzin napierania, plus obiad. Jadłem mniej więcej co 1,5 godziny jedną jednostkę, czyli tak jak wynika z moich wyliczeń.
7. Uwagi do listy powyżej: Same batony po jakimś czasie albo przestają wchodzić, albo momentalnie są spalane i dalej człowiek czuję głód. Dlatego szczególnie w późniejszych etapach rajdu lubię przegryźć coś konkretnego. Mleczko w tubce stosuję zamiast żelów, potężny kop cukru potrafi postawić na nogi, u mnie się sprawdza.
8. Ile (i co) do picia zabrałeś na trasę? W sumie miałem 6 litrów różnych napojów. 3,5l wody, 1,5l coli, 0,5l Power Rade, 0,5l herbaty. Wyszło więc, że piłem ok. litra na 5 godzin napierania. Trochę mało.
9. Uwagi do listy powyżej: Z braku kasy nie kupuję izotoników, wystarcza mi woda. Cola za to musi być koniecznie! Im dalej „w las” tym mam większą ochotę na to czarne gazowane świństwo 🙂 .
10. Co zmieniłbyś w tym zestawie na następne zawody? W zasadzie nic, mam już swój sprawdzony zestaw, który działa i nie chciałbym za wiele zmieniać. Ale oczywiście zawsze jest miejsce na małe eksperymenty.

Częstotliwość spożywania

11. Jak często jesz/pijesz na zawodach? Staram się jeść mniej więcej co 1,5 godziny. Baton, bułka, cokolwiek. Oczywiście nie da się tego tak dokładnie ustalić, bo czasem przy „spadkach” mocy potrzebuję zjeść szybko ze 2 batony, albo batona i mleczko, coś co mnie postawi na nogi, a czasem gdy zjem coś więcej (obiad od orgów czy duża bułka) przez dłuższy czas nie czuję głodu. Generalnie staram się jeść często, nie dopuszczać do sytuacji, w której czułbym zbyt wielki głód. Co do picia, tutaj oczywiście nieco częściej, co mniej niż godzinę, ale z tym też nie ma reguły. Zwykle picia jest mniej niż człowiek potrzebuje. Średnio wychodzi mi ok. 2l na 50km napierania.
12. Ulubiony posiłek/napój? Napój to zdecydowanie zimna Pepsi, potrafi zdziałać cuda 😉 . Ciężej coś wybrać z posiłków, fajne jest mleczko w tubce, albo jakaś dobra bułka, choć z tymi bywają problemy, ciężko utrzymać ją w dobrym stanie 😉 . Po kilkunastu godzinach wygląda i smakuje różnie…
13. Ostatni posiłek przed startem (co i ile)? To zależy od zawodów, jeśli wiem, że początek będzie mniej intensywny to jem na ok. 2 godziny, może trochę mniej jakiś duży obiad – najczęściej pizza. Generalnie chcę się „zapchać”. Jeśli jednak wiem, że od początku chcę zacząć mocno to taka strategia nie działa, czuję podczas biegu ten obiad i czasami trzeba zwolnić, żeby wszystko się ułożyło. W przypadku ścigania taki obiad jem ok. 3h przed startem, też pizzę 😉 . Ewentualnie dogryzam coś lekkiego (banan, baton) tuż przed startem.

Kofeina

16. Czy stosujesz napoje kofeinowe (jakie)? Kiedyś redbullopodobne, teraz tylko cola/pepsi.
17. Czy pomagają? Nie działa na mnie kawa, tak na marginesie, a napój energetyzujący? Wydaję mi się, że coś w stylu Red Bulla pomaga, pamiętam, że w chwilach kryzysów sennych taka puszeczka stawiała mnie na nogi, teraz kiedy już się uodporniłem na sleepmonsterki szkoda mi miejsca, za to pepsi musi być. Przede wszystkim dla smaku, kofeiny ma chyba zbyt mało, żeby mówić o jakimś pozytywnym wpływie na przeganianie senności…

Uwagi

18. Uwagi: U mnie np. nie sprawdzają się owoce, tzn. dobry banan nie jest zły, ale… Raz, że zajmują dużo miejsca i szybko się psują (banany właśnie) to mają beznadziejną liczbę kalorii… Ja jestem więc przeciwnikiem brania ich do plecaka. Alternatywą mogą być szuszone owoce, mi osobiście nie smakują – również więc nie biorę ich na zawody.

To wszystko, czekam na Wasze odpowiedzi!


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



16 Responses to Eksperyment żywieniowy

  1. Zbigniew mówi:

    Witam serdecznie:)

    mysle ze taka ankieta to swietny pomysl ale mysle tez ze sprawe ulatwilo by ulozenie pytan zamknietych (a-b-c-d…) jest to chyba duzo wygodniejsze dla wypelniajacego i sprawdzajacego ;). jesli takowa by powstala to baaardzo chetnie z moja ekipka wypelnimy przed H36 🙂

    Pozdrawiam
    Zbigniew A.

  2. Kuerti mówi:

    Witaj Zbyszku na pk4!

    Najpierw mam opierdzielać czy wyjaśniać? 😉 .

    Kurde, wypełnienie tej ankiety w tej formie jaka jest to raptem 10 minut! Dzięki temu nie tylko więcej osób pozna nawyki żywieniowe setkowiczów, ale Ty sam i Twoi znajomi uporządkują swoją wiedzę na temat tego, co potrzebujecie żeby szybko napierać.

    Ja od kiedy zacząłem spisywać to, co zabieram na zawody (sprzęt, jedzenie) przestałem mieć problemy z pakowaniem się i dręczącymi pytaniami ile kupić batonów, już to wiem!

    Teraz wyjaśnienia 😉 . Problem z A-D jest taki, że większość pytań ma strukturę względnie otwartą, nie ma jak wprowadzić tego formatu. Poza tym dużo ciekawiej czyta się otwarte odpowiedzi, zawsze można dodać coś co wymyka się standardom.

    Faba intensywnie pracuję nad przygotowaniem formularza, który można wypełnić z poziomu strony www. To na pewno ułatwi sprawę. Mamy też pomysł, żeby do pytań o prowiant dorzucić coś o sprzęcie. Przyznaje nieco się pośpieszyłem z wrzucaniem tego na sieć, ale nie bardzo miałem czas czekać. Teraz nie bardzo mam dostęp do neta, no i przede wszystkim ja sam startuję w Harpie.

    Dostałem już jedno zgłoszenie, mam nadzieje, że wymienione przez Ciebie przeszkody nie zniechęcą do wypełnienia ankiety, trzeba radzić sobie z niedogodnościami, na 100 kilometrów nie będzie lżej! 🙂 .

    Pozdrawiam!

  3. mavic mówi:

    Witam,
    Zainteresowała mnie ta ankieta, szczególnie ciekawy jestem jej wniosków. Nie chodzę setek bo pewnie bym tego nie przeżył ale za to śmigam rowerkiem. Z odżywianiem dochodzę powoli do optymalnego zestawu ale chętnie zobaczę jaka mają inni taktykę żywieniową. Tu może być mały problem bo myślę, że nie wszyscy chcą sie dzielić swoją tajemnicą sukcesu (żywienia).
    Nie mogę wyjść z podziwu: 6l na 30 godzin! Dla mnie skrajne odwodnienie. Więcej piję jak nie wychodzę na rower. Podczas wyścigu średnio > 1litr na godzinę.
    Pozdrawiam
    Paweł

  4. Kshysiek mówi:

    Ja nie przekreślam bananów. Wiem, że są dosyć ciężkie, ale mają wielką przewagę w porównaniu z wieloma innymi pokarmami. Wchodzą mi w każdych warunkach i nie wymagają gryzienia. Dlatego zawsze wrzucam 1-2 do siateczek zewnętrznych plecaka i zjadam w pierwszych godzinach imprezy.

    Pisząc, że owoce są ciężkie (a przez to złe), zapominasz że o ich nadwadze decyduje woda, której zawodnicy jakoś nigdy nie żałują do swych kameli.

    Poza tym drożdżówy RULEZ!

  5. Kuerti mówi:

    Mavic,

    Marsz jest jednak mniej intensywny niż bieganie/czy mocny rower. Po Wielkopolskiej Setce zauważyłem pewną rzecz – nawadniałem się 3 dni przed startem, piłem po 2,5-3l wody, na początku gdy biegłem chciało mi się cały czas pić, ale później gdy już tylko maszerowałem to nawadnianie zaczęło „wychodzić”, pragnienie jakby osłabło.

    Generalnie jak idziesz to chce Ci się pić mniej niż przy biegu. Stąd mogłem pozwolić sobie na tak małą liczbę napojów. Dla porównania, kiedyś na Rajdzie Orła Bielika w czerwcu wypiłem przez ten sam okres czasu ok. 15 litrów, ale było bardzo ciepło…

    Kshysiek,

    Witam wreszcie na pk4 🙂 .

    Jeśli wcześniej brałem banany to właśnie robiłem tak jak Ty mówisz. Problem zaczyna się wtedy kiedy zapomina się o nich, albo na początku przy zbyt wielkiej intensywności nie ma nawet czasu kiedy ich zjeść. Po kilku godzinach są już czarne i brudzą ręcę 😉 .

    Co do drożdzówek to w pełni zgoda! 🙂

  6. Kazig mówi:

    Krótko i na temat

    Izotoniki czy mocniesze odżywki są również podstawą żywienia na trasie. Dla tak długiej imprezy jaką jest „setka” to element niedoceniany z uwagi na cenę, a przecież isostara można kupić już za 18zł/5l, a są i dwukrotnie tańsze i niegorsze. Odżywki w każdym sporcie wytrzymałościowym to podstawa, kolarstwo, bieganie, chód, triatlon, buteleczki przyrządza się z duża starannością, to nie przypadek. Kiedyś zlewałem iso, kombinowałem pseudo iso z soli i glukozy, stosowałem pluszsze, tańsze iso, lałem wode, cole, kompot i mleko łowickie 🙂 Ale od jakiegoś czasu przeprosiłem się z iso i od tej pory nie wyobrażam sobie napierania bez dobrego „paliwa”.
    Koszty iso są niczym z porównaniu do wpisowego, dojazdu, a poprzez stosowanie komfort napierania jest dużo większy i najważniejsze – łeb nie wysiada.

    Pozdrawiam

  7. mavic mówi:

    Jeśli już mowa o izotonikach. Według mnie lepszy jest „Iso Plus” Olimpu. Wychodzi troszkę taniej ale ma zdecydowanie lepsze własciwości odżywcze i lepiej smakuje.

  8. Kuerti mówi:

    Kazig,

    Pełna zgoda. Ja tak jak już pisałem wybieram wodę głównie ze względów finansowych – choć i po trosze już z przyzwyczajenia. Jak znajdę coś w rozsądnej cenie przed Harpem to wypróbuje.

    PS. Naprawdę lałeś mleko do camela? 😀

  9. Kuerti mówi:

    Mavic,

    Jeszcze jedno, bo zapomniałem się do tego wcześniej odnieść.

    Nie wydaje mi się, żeby ktoś przesadnie chronił te swoje sekrety żywieniowe, chyba nie jest z nami tak źle 😉 .

    Różni ludzie, różne upodobania. Coś co super sprawdza się u jednego może nie działać na drugiego.

  10. Kuerti mówi:

    Kazig,

    Zgodnie z Twoją poradę zakupiłem Iso, miałem go na pierwszej pętli, na drugą wziąłem tylko wodę.

    Na pewno ma fajny smak (miałem orange), ale trudno mi powiedzieć czy wpłynął na mój „performance” 🙂 . Wydaje mi się, że największe korzyści z jego stosowania odnieść można albo na rowerze (nie wiem dlaczego ale na rowerze zawsze bardziej chce mi się pić, a sama woda to za mało) albo przy biegu, a przynajmniej intensywnym marszobiegu. Jeśli przez większość trasy się tylko maszeruje to imho zbędny wydatek. Chyba, że dla smaku.

    Będę go jeszcze testował, więc może zmienię zdanie.

    PS. Gratuluje tych 10 godzin na Kampinosie! Rewelacja!

  11. jip mówi:

    Napoje izotoniczne!!! W założeniu mają mieć w sobie to co traci się przez pocenie. Sama woda nie wystarcza, chyba że pita w hektolitrach, za mało ma w sobie różnych substancji. Oczywiście wodę jako wodę pić trzeba to podstawa, inaczej odwodnienie i kroplówka majaczy na horyzoncie.

    A teraz do rzeczy co zamiast kupnego Iso itp?
    Może coś lepszego, a nie marketingowego?

    ASPARGIN – zawiera magnez i potas (paliwo dla serca, z tego co pamiętam to jony potasu powodują że serce się kurczy, są jak iskra ze świecy w silniku benzynowym, lekarze/historycy uważają że maratończyk w starożytnej Grecji umarł nie z ogólnego wyczerpania, tylko dlatego że zabrakło mu po bitwie i wyczerpującym biegu potasu w sercu – kończąc przydługą dygresję ;))

    GASTROLIT/ORSALIT saszetki – stosowane przy nawadnianiu/zaburzeniach elektrolitowych (a to przecież konsekwencja wysiłku) – zawiera potrzebne elektolity.

    na powera – węglowodany (szybkie paliwo) – można posłodzić wodę GLUKOZĄ, do kupienia w markecie, lub dekstrozą (kroplówki z glukozą służą do odżywiania dożylnego w szpitalach); zapomnieć należy o słodzikach jak aspartam itd. szkodliwy dla zdrowia, słabo przebadany, ale jednak dopuszczony i masowo niestety wykorzystywany.
    ew. Glukardiamid do ssania – glukoza (węglowodany) + cardiamid (zwiększa ciśnienie krwi), ale ostrożnie, to można kilka tabletek dziennie, albo ma się tak niskie ciśnienie krwi, że aż nudności.

    Do uzupełnienia coś z mikroelementami, ale to co powyżej powinno być wystarczające na krótki czas.

    No i oczywiście nie ma to jak ŚWIEŻY SOK wyciśnięty z pomarańczy/cytryny/grape’a do butelki (oczywiście nie polecam noszenia samych owoców tylko soku z nich ;)). Tak by własnej produkcji Iso miało cudowny smak, no i fruktozę (lepiej przyswajalny cukier od glukozy). Handlowe Iso tego wszystkiego nie zawiera – musiałoby być sprzedawane w aptece. Aha, wszystko do nabycia w najbliższej aptece 🙂

  12. Kuerti mówi:

    jip,

    Dzięki za komentarz! Na pewno wypróbuje podane przez Ciebie propozycje. Już wcześniej słyszałem o różnych „domowych” Iso. Jedni mieszają soki z wodą, drudzy wsypują jakieś witaminki itd.

    Ciężko chyba byłoby to jakoś porównać jeśli chodzi o wpływ na wytrzymałość fizyczną. Podczas biegania czy jazdy na rowerze można jakoś ten wpływ zmierzyć, ale jak to zrobić na dystansie 100 kilometrów marszobiegu?

    Najwięcej chyba do „gadania” ma tutaj osobista preferencja, smak, koszt zakupu. Na razie mam ten Isostar, który starczy mi jeszcze na trochę, później przetestuje kilka „domowych” patentów.

  13. jip mówi:

    To co napisałem jest o tyle domowe, że mama jest lekarzem. I od dawna mi wkłada do głowy, że po dużym wysiłku to powinienem Aspargin, albo zmusić się do Gastrolitu 😉 Właśnie przy setce to czego organizm potrzebuje to elektrolity, których zwykła woda ma w za małych ilościach. Przypuszczam, że spora część dolegliwości „zmęczeniowych” na Harpie to proszenie organizmu nie tylko o sen i paliwo.

  14. Śpiochu mówi:

    Zamieszczam ankietę w komentarzach bo nie ma już czasu na wysyłanie mailem. Przy okazji witam wszystkich.

    Dane podstawowe

    1. Imię i nazwisko: Piotr B
    2. Wiek: 22
    3. Wzrost / waga: 174/65
    4. Start w: Przejście Kotliny Jeleniogórskiej
    5. Wynik: 110*km/20h
    *- odległość z uwzględnieniem błądzenia ok.115km, z ukończenia trasy zrezygnowałem głównie ze względu na wyczerpanie i drobne kontuzje.

    Prowiant na trasie

    6. Ile (i jakie) jedzenie zabrałeś na trasę?
    Licząc z zakupami po drodze zjadłem:
    — 100g żelek cola
    – 56g prince polo xxl
    – 2 drożdżówki ze śliwką duże
    – 1 pączek z budyniem
    – 100g mieszanki żurawina/ orzech nerkowca
    – 56g m&ms
    – 40g herbatniki BeBe
    – 1 banan
    – 1 porcja makaronu

    7. Uwagi do listy powyżej:
    Na starcie miałem żelki, mieszankę m&msy i herbatniki, reszt dokupiona po drodze.
    Razem z napojami ok. 3600kcal

    8. Ile (i co) do picia zabrałeś na trasę?
    Na trasie wypiłem:
    2,5l powerade cytrynowy
    1,5l wody ze strumienia
    ok. 1l słodkiej herbaty
    ok. 0,8l Nestea
    W sumie 5,8l –6l

    9. Uwagi do listy powyżej:
    Napoje uzupełniane na bieżąco, nigdy nie niosłem więcej niż 1,5-1,7l picia ani nie zostałem z pustym camelem.

    10. Co zmieniłbyś w tym zestawie na następne zawody?
    -Podwoiłbym ilość zjadanego żarcia, szczególnie w początkowej części trasy. Dokładniej rozplanowałbym co kiedy uzupełniać.
    -Piłbym tylko izo + herbata od organizatorów. (na zmianę izostar i powerade)
    -Podgrzałbym napój tuż przed startem. W karkonoszach bardzo zimny napój piłem niechętnie i bardziej na siłę.
    -W szczególności zabrałbym dużo herbatników BeBe ( w małych opakowaniach po 20g) batony corny i ogólnie prawie same węgle. Zabrałbym też 1 kanapkę z miesem/wędliną drobiową.

    Częstotliwość spożywania

    11. Jak często jesz/pijesz na zawodach?
    Nie startuje w „zawodach” ale w górach pije bardzo często, małe łyki co 5-15min, jem gdy czuje głód lub teren jest sprzyjający i na punktach/sklepach

    12. Ulubiony posiłek/napój? Wiele różnych – nie potrafię odpowiedzieć.

    13. Ostatni posiłek przed startem (co i ile)?
    Z konieczności brak obiadu w dniu startu, jadłem kanapki, słodycze, owoce W ostatniej godzinie przed startem paczka herbatników z czekoladą i 0,5l izostara.

    Kofeina

    16. Czy stosujesz napoje kofeinowe (jakie)? Nie
    17. Czy pomagają? Nie wiem

    Uwagi

    18. Uwagi: Brak

  15. Śpiochu mówi:

    a gdzie pytania 14-15?

  16. Kuerti mówi:

    Witaj Śpiochu! 🙂

    Dziękuje za ankietę! Z tymi numerkami powstało małe zamieszanie, po prostu wkradł się błąd. Nie ma dodatkowych pytań, choć nie wykluczam, że w przyszłości się nie pojawią.

    Poczekam jeszcze do końca tygodnia i w weekend zabiorę się za próby wyciągnięcia wniosków z zebranego materiału 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA