Fitness no image

Opublikowany 2 kwietnia 2009 | autor Grzegorz Łuczko

20

Kącik Fitmana: Wprowadzenie

Witam w przekazie 😉 .

Jak widać – u Kuertiego nowe (wiosenne?) otwarcie i co za tym idzie – zmiany i niespodzianki. Zmieniona grafika [zmiany w tym elemencie są dopiero planowane – dop. Kuerti], sporo nowej treści i do tego – nowi (współ)autorzy! A przynajmniej jeden – niżej podpisany, twórca (od jakiegoś czasu zawieszonego ) Bloga Włóczykija [link do bloga], poświęconego tematom rajdowym, turystycznym, (pseudo)ekstremalnym a także szeroko pojętemu „ładowaniu” i ogólnej sprawności fizycznej – wszystko to z perspektywy laika – amatora.

Jakiś czas temu Kuerti poprosił mnie o pomoc w prowadzeniu kącika poświęconego „ogólnosprawnościowym” aspektom rajdowania i sportów ekstremalno – wytrzymałościowym. Innymi słowy takie tematy jak – sprawność ogólna, (przez wszystkich ulubiona ;P) gimnastyka siłowa, gibkość itd. A że niektórych propozycji się nie odrzuca, nie miałem innego wyjścia tylko podjąć to wyzwanie. Efekty tej decyzji będą do Was trafiać w dwutygodniowych dawkach, zaczynając od dzisiaj.

Jak podpowiada doświadczenie, wszystko najlepiej jest zaczynać od początku. Zatem i ten kącik „ogólnosprawnościowy” zacznie się od artykułu wprowadzającego. Tak, żeby wszyscy czytelnicy wiedzieli, czego się mogą teraz i potem spodziewać z mojej strony. Otóż nie znajdziecie tu porad typu „co robić żeby jeszcze dłużej i dalej biegać/pływać/rowerować itd.” ani rozważań nad tym, czy lepiej jest tygodniu przebiec 100 km i przejechać 150 czy odwrotnie. Po pierwsze, większe autorytety niż ja już o tym piszą, a po drugie – ciągłe katowanie się super-długimi wytrzymałościówkami nie jest w moim odczuciu ani mądre ani fajne ani pożyteczne (nawet dla rajdowca – ultrasa).

W zamian za to będzie tu sporo o tym, co robić żeby się intensywnym treningiem wytrzymałościowym nie popsuć i nie rozregulować, o tym jak utrzymać zdrowa równowagę mimo ciągłego katowania się jednym rodzajem wysiłku a także o tym, co robić żeby poza kosmiczną wytrzymałością ogólną być też w miarę sprawnym (czy może – nie być całkowicie niesprawnym) w innych dziedzinach. Czyli – dział być może nie do końca interesujący dla totalnych maniaków ultra – maratonów itp. super – niszowych dyscyplin, ale na pewno nie do pogardzenia dla napieraczy (czyt. rajdowców przygodowych), którzy oprócz niezniszczalnych płuc i serca powinni mieć też nieco pary i dla wszystkich tych, którym zależy na tzw. kondycji i sprawności ogólnej.

Wielu podniesie pewnie krzyk, że jak to, że najlepszym sposobem na dobrą kondycję jest właśnie bieganie, w końcu tyle się o tym pisze i trąbi, „autorytety” mówią w telewizji, koncerny sportowe wkładają tyle wysiłku w promowanie „joggingu” i te de i te pe. Czyli musi coś w tym być, prawda? Otóż właśnie, ze nieprawda. Moim skromnym zdaniem (ale popartym opiniami znawców i tematu) samo bieganie, zwłaszcza w postaci „joggingu” jeszcze dobrej formy i kondycji nie zapewnia.

Dlaczego tak jest? Otóż dlatego, że tzw. „dobra forma”, kondycja, sprawność czy jak tam to zwać składa się z szeregu podstawowych elementów, czyli cech motorycznych. Różni ludzie różnie te cechy definiują i opisują, ja swego czasu spotkałem się z definicją zaproponowaną przez pana Jima Cowleya z firmy Dynamax (tej od piłek lekarskich :P), a podchwyconą i rozpropagowaną przez trenera Grega Glassmana i ekipę z Crossfitu [link do serwisu]. Otóż ów Cowley uznał, ze sprawność ogólna (po amerykańsku „fitness”) dzieli się na:

10 podstawowych cech fizyczno – motorycznych

  1. Wydolność oddechowo – krążeniowa. Sprawność, z jaką układy organizmu dostarczają, przechowują i przetwarzają tlen
  2. Wytrzymałość. Sprawność, z jaką układy organizmu wytwarzają, przechowują i dostarczają energię.
  3. Siła. Zdolność mięśnia lub grupy mięśni do wytworzenia nacisku lub przeciwstawienia się naciskowi.
  4. Gibkość. Zdolność do maksymalizacji zakresu ruchu w danym stawie.
  5. Moc. Zdolność mięśnia lub grupy mięśni do produkcji możliwie największej siły w najkrótszym czasie.
  6. Szybkość. Umiejętność minimalizacji czasu, potrzebnego na powtórzenie ruchu.
  7. Koordynacja. Umiejętność łączenia kilku odrębnych wzorców ruchowych w jeden, całościowy ruch.
  8. Zręczność. Umiejętność najszybszego i najsprawniejszego przechodzenia z jednego wzorca ruchowego do drugiego.
  9. Równowaga. Umiejętność kontroli środka ciężkości ciała względem jego podstawy.
  10. Precyzja. Umiejętność kontroli ruchu w określonym kierunku lub z określoną intensywnością.

Źródło: www.crossfit.com, za: Crawley & Evans, Dynamax (www.medicineballs.com), tłumaczenie własne.

Jak widać, mamy tu szerokie spektrum, od prostych cech jak siła czy moc, które (pozornie) wymagają tylko pary w mięśniach, do skomplikowanych jak zręczność czy precyzja, które zależą bardziej od koordynacji układu nerwowego niż posiadania prymitywnej „buły”.

Co to ma wspólnego z bieganiem i sprawnością ogólną? Otóż, te różne cechy mogą być trenowane i ćwiczone, poprzez angażowanie się w formy aktywności, które tychże cech wymagają. Proste, jeżeli robimy coś, co wymaga siły to nabędziemy więcej siły, tak organizm dostosowuje się do wymagań, jakie mu stawiamy. Bieganie ze swojej natury wymaga wydolności oddechowo – krążeniowej (punkt 1 z listy powyżej) a także sprawnego przetwarzania energii w sposób tlenowy (punkt 2, ale nie cały – są jeszcze inne sposoby wytwarzania energii, których bieganie nie angażuje w większym stopniu). Z czego wniosek, że dużo biegając wykształcimy sobie dobry poziom tych dwóch cech. Super, tylko że to zostawia nam 8 cech (a tak naprawdę 8 i 2/3), które nie będą się w ogóle rozwijały (a faktycznie mogą się nawet pogorszyć, w końcu układ nieużywany zanika, organizm nie ma dowolnie dużo energii do dyspozycji). I to ma być sprawność ogólna?

Mocne płuca i serce + znakomita wytrzymałość tlenowa to dobre rzeczy, ale gdzie tu siła, gibkość, moc itd.? Powie ktoś – ale ja tylko chcę biegać, po kiego mi te inne cechy? Okej – jeżeli bieganie jest twoim życiem i za cel stawiasz sobie pobicie rekordu świata w maratonie, to faktycznie – siłę, gibkość i inne takie możesz spokojnie pominąć, bo tylko cię będą rozpraszać (chociaż nawet dla zawodowców pewna doza siły i gibkości jest niezbędna dla uniknięcia poważnych kontuzji). Natomiast dla tych, którzy bieganiem zajmują się rekreacyjnie i traktują je jako środek do zapewnienia sobie jako-takiej formy, lub dla których jest to amatorski sport bądź pasja, wreszcie dla tych, którzy bawią się w aktywności, gdzie bieganie jest tylko częścią (rajdy przygodowe…), zwrócenie uwagi na listę Cowleya jest moim zdaniem wysoce wskazane. Na samym bieganiu dojedzie się do jakiegoś tam poziomu, ale w końcu przyjdzie moment, kiedy okaże się, że zamiast dodawać sobie jeszcze jeden trening biegowy w tygodniu, lepiej by było (lepiej dla zdrowia, dla sprawności i dla wyników sportowych) zaplanować w tym miejscu np. sesję gimnastyki siłowej połączonej z rozciąganiem.

I o tym właśnie będzie ta seria artykułów.

Czekam na wszelkie komentarze, mogą być krytyczne i negatywne, byle by nie były złośliwe i chamskie ;P [wypraszam sobie! Na PK4 takich komentarzy nie ma, bo i czytelnicy na poziomie odpowiednim są 😉 – dop. Kuerti]. Jak podoba Wam się lista podstawowych cech fizyczno – motorycznych? Na ile punktów oceniacie Waszą formę?

Pozdrawiam!

Autorem tekstu jest Konrad Kosecki.

 
 
 
 
 
 
 

    Podobne wpisy:

  • Gimnastyka Siłowa – część 1część 2część 3 – Bezradnik w temacie gimnastyki siłowej, jednego z najbardziej znienawidzonych przeze mnie (a pewnie i nie tylko przeze mnie) elementów treningu każdego rajdowca.


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



20 Responses to Kącik Fitmana: Wprowadzenie

  1. rocha mówi:

    Przeczytałem z dużym zainteresowaniem
    Zwłaszcza podział sprawności na „elementy składowe”. Prawdę mówiąc nie analizowałem nigdy tak dokładnie treningu ogólnorozwojowego z jego specyfiką właściwą poszczególnym dyscyplinom.
    Myślę jednak, że tytuł wpisu jest trochę mylący, spodziewałem się poradnika rozgrzewkowo-wychłodzeniowego dla biegacza, których masa jest na portalach biegowych. Widzę jednak, że ambicje autora sięgają dalej i głębiej, od szybkości, poprzez precyzję, aż do gibkości i siły.
    Bardzo odważne wyzwanie, spektrum powala, brak autorytetów i trenerów (pytanie, gdzie szukać?).
    Ale przynajmniej można wejść na ziemię niczyją i stworzyć poradnik dla rajdowców zaniedbanych sprawnościowo.

    PS. Choć biegam ultra, to moja objętość w tygodniu bez startu nie przekracza 60km – oszczędzam sie.

  2. Kuerti mówi:

    Bardzo mi się podoba koncepcja bycia „fit”, zresztą podoba mi się ona już od bardzo dawna, a jakoś trudno mi wprowadzić ją w życie. Dość powiedzieć, że na 10 wymienionych cech ja u siebie jako tako rozwinąłem raptem kilka (nie będę się błaźnił i podawał dokładnej liczby 😉 ).

    Tytuł może być mylący, bo do ostatniej chwili myślałem nad nim – Konrad podesłał mi tylko tekst. Generalnie to ma być stała rubryka, po prostu o byciu fit, tytuł może więc ulec jeszcze zmianie. Sam jestem ciekaw w jakim kierunku pójdzie Konrad.

    Poradnik sprawnościowy? W sumie treściowo by się zgadzało, ale nazwa jakaś taka mało chwytliwa 🙂 .

  3. Marek mówi:

    Podoba mi się pomysł na nową serie.
    Zgadzam się z koncepcją FIT. Sam staram się stosować ją, u siebie.Wychodzi mi to jakoś z przerwami niestety.
    Wierze że z nowym rozdziałem na forum, będzie mi łatwiej.

    Polecam kilka książek:
    „sztukę kształtowania ciała” napisaną na podstawie notatek Bruca Lee.Dowiem sie z niej trochę o samym Lee którego uważam za PROgościa godnego naśladowania.Przede wszystkim sporo o treningu siłowym, szybkościowym, wytrzymałościowym.Rozciąganiu.
    Dobrą pozycją jest również „trening siłowy bez sprzętu”.
    Wczoraj w Empiku, zaciekawiła mnie książka „Nagi wojownik” to również zestaw ćwiczeń siłowych bez sprzętu.

  4. hiubi mówi:

    dla tych co startują tylko w setkach może to być tylko ciekawostka z gatunku „jak wyglądac i czuć się lepiej”. Ale dla rajdowców ten dział powinien być lekturą obowiązkową. na ostatnim Bergsonie Navigatorzy doświadczyli do czego mogą doprowadzic zaniedbania w sprawności ogólnej. Lepiej nauczyć się na przykładzie cudzym niż własnym.

  5. Paweł mówi:

    Moim zdaniem trochę tu autor uprościł pisząc, że biegacze ćwiczą prawie wyłącznie wydolność i wytrzymałość. Przecież następne 4 cechy (punkty 3 – 6) są też bardzo istotne w treningu biegowym, im ktoś jest bardziej zaawansowany i im krótsze dystanse biega tym są istotniejsze. Dużo się o tym pisze w poradnikach i książkach.

    Zwykle jest tak, że ktoś zaczyna biegać to zwraca uwagę tylko na pierwsze dwie cechy. Później trochę poćwiczy i trochę poczyta i dochodzi do wniosku, że np. gibkość i szybkość też by się przydała (ja jestem właśnie na takim etapie 🙂 Ale te ostatnie 4 cechy to już dla mnie abstrakcja i z zainteresowaniem będę czekał na artykuły na ten temat. Jak tu ćwiczyć koordynację, zręczność, równowagę, precyzję? Tak na szybko przychodzi mi do głowy pomysł na jakieś dodatkowe zajęcia raz lub dwa razy w tygodniu. Może jakieś sztuki walki poćwiczyć ale to trochę kontuzjogenne. Może jakiś balet 🙂 , taniec towarzyski? Można by się z dziewczyną zapisać np. do szkoły tańca, ona miała by radochę a my radochę i trening 🙂

  6. rocha mówi:

    Paweł
    Ano właśnie, też się początkowo oburzyłem. Potem jednak pomyślałem – faktycznie, może robią ćwiczenia z wszystkich 4 pierwszych grup, ale TRENUJĄ tylko pierwszą… i drugą.
    Mówię oczywiście o takich biegaczach-noworyszach, którym szkoda każdego nieprzebiegniętego kilometra w założonym, jakże skąpym czasie treningu, między zmiana pieluchy, a raportem dla szefa…
    Nie wiem, jak zmieniłby się mikrlocykl treningowy biegacza amatora w stosunku do „fitmana” z pk4. Ile by biegacz stracił do swojej życiówki stając się „fitmanem” i co by dostał w zamian…
    Ale warto to przemysleć.

    No i własnie myślę 🙂

  7. rocha mówi:

    Trening fitmana na 6 pierwszych punktów harmonogramu…
    Nie chodzi o szczegóły, więc obciąłem częśc z zapiskami, które dla każdego są inne – została tylko idea z planem czasowym mikrocyklu (narzuconym przez Żonę 🙂 ).
    Robiłem ten trening w 2007 przez kilka miesięcy :):)
    http://images48.fotosik.pl/97/a730d8634cbc809f.jpg

  8. Paweł mówi:

    Widzę tam gimnastykę siłową, rozciągającą, rower (na szosie i w terenie), bieganie, siłę biegową (podbiegi). A gdzie szybkość? Przy grze w tenisa w poniedziałek i piątek?

    p.s. Nie wiem czy dobrze odczytałem plan, masz lekko hieroglificzny charakter pisma 🙂

  9. rocha mówi:

    Jasne, że to tylko żart rysunkowy (ale trening był prawdziwy), który pomaga zachować proporcje, nie polecam nikomu, kto lubi garmina 305, lub używa sporttracka. To raczej ogólny plan do powieszenia na tablicy w robocie dla typowego wzrokowca. Cały dzień nastawiasz się na lekki trening silowy po grze zespołowej/zręcznościowej. Dopiero z historii dzienniczka wychodzi jak rozkładać akcenty. Koła i wycinki kół to czasy, a kwadraciki z przekątną to ilosci powtórzeń.

  10. Kuerti mówi:

    Rysunek bombowy 🙂

    Moim zdaniem im więcej partii mięśni obciąża dana dyscyplina tym większą ilością punktów powinniśmy się zainteresować. Podejrzewam, że AR angażuje prawie całą skalę. No może z tą precyzją bym się zastanawiał, bo i po co ona nam?

    Może piłkarze powinni zainteresować się tym punktem? Ale nam chyba precyzja nie jest potrzebna. Chyba, że chodzi w pewnym sensie o ekonomiczność jazdy, pływania, biegu itp.

    „Nie wiem, jak zmieniłby się mikrlocykl treningowy biegacza amatora w stosunku do “fitmana” z pk4. Ile by biegacz stracił do swojej życiówki stając się “fitmanem” i co by dostał w zamian… Ale warto to przemysleć.”

    Zdecydowanie! Nie potrafię co prawda odpowiedzieć na to pytanie, ale… intuicja podpowiada mi, że najwięcej zyskać tutaj mogą ultrasi. Z doświadczenia wiem, że już po 15-20 godzinach na trasie boli wszystko, czuć niemalże każdy miesień (setki, AR). Na pewno więc w zamian za ćwiczenia fitness dostaniemy wygodę, nie wiem na ile natomiast poprawa ogólnego wytrenowania wpłynie na czas na mecie?

  11. Patyk mówi:

    Jestem mało doświadczony, ale wydaje mi się, że precyzja przydaje się przy nawigacji 🙂

    Tak na poważnie, to precyzję można utożsamiać z poprawnością i ergonomicznością ruchu przy bieganiu, wiosłowaniu czy rowerowaniu. Poza tym w trudnym terenie na rowerze trafienie czy nietrafienie np. w duży kamień robi sporą różnicę.

    Chętnie się zapiszę do klubu im. Bruce’a Lee 🙂

  12. Paweł mówi:

    „Nie wiem, jak zmieniłby się mikrlocykl treningowy biegacza amatora w stosunku do “fitmana” z pk4. Ile by biegacz stracił do swojej życiówki stając się “fitmanem” i co by dostał w zamian…
    Ale warto to przemysleć”

    Co by dostał w zamian? myślę, że na pewno mniejsze prawdopodobieństwo kontuzji. A ile by stracił z życiówki? To zależy od dyscypliny ale pewnie na początku by trochę stracił (zakładając że czas poświęcany na treningi w obu przypadkach byłby stały). Potem, nie wiadomo. Może później biegacz traciłby na kontuzjach powodowanych nierównomiernym rozwojem jednej tylko partii mięśni/umiejętności/cech/ćwiczeń zaś „fitman” nie. Niestety wszystko rozbija się o czas. Każdy z nas wie, że te dodatkowe cechy też przydało by się ćwiczyć ale kiedy znaleźć na to wszystko czas? W którymś momencie trzeba zdecydować czy dziś biegamy czy np. ćwiczymy zręczność. Znawcą nie jestem ale na razie staram się wplatać w tradycyjny trening „buły” jak najwięcej urozmaiceń i przerywników. „Buła” pozostaje jednak najważniejsza i tu się chyba nic nie zmieni.

  13. Konrad mówi:

    Cześć all;)

    Miło widzieć tyle komentarzy, chyba pora na odpowiedź ze strony autora tekstu… To może po kolei:

    1. jak zwykle wychodzi kwestia na ile komuś, kto nastawia się na sportowy wynik w jakiejś wąskiej dyscyplinie (np. bieganie albo podnoszenie ciężarów) potrzebna jest tzw. ogólnorozwojówka. Ciężko powiedzieć (zwłaszcza, jeżeli sie nie miało bezpośredniego doświadczenia) ale myślę, że im wyżej ktoś jest w sportowej hierarchii, tym bardziej musi się specjalizować. Tzn. ktoś ze ścisłej czołówki, kto ściga się na poziomie mistrzostw świata albo coś w tym stylu raczej nie będzie zawracał sobie głowy „fitmaństwem”, bo to dla niego strata czasu i energii. A że płaci za to kontuzjami, ogólnym spadkiem formy itd. to co z tego? Kto jeszcze wierzy, że (wyczynowy) sport to zdrowie??

    2. Natomiast ktoś, kto bawi się sportem dla rozrywki, dobrej formy, dobrego samopoczucia, radości płynącej z pokonywania wyzwań, rozwoju indywidualnego itd. może tylko na „fitmaństwie” skorzystać, bo raz, że będzie zdrowszy i sprawniejszy ogólnie a dwa, że może sobie dodać nowe, interesujące wyzwania i ścieżki rozwoju.

    3. Co do różnego poziomu wytrenowania różnych cech u biegaczy, to oczywiście zgadzam się z Pawłem, że siła, gibkość itd. są istotne, zwłaszcza przy krótkich dystansach i zaawansowani sportowcy to wiedzą (sprinterzy podnoszą ciężary, robią rwania, podrzuty itp. zabawy), ale powszechny obraz biegania (taki, powiedziałbym, „masowy”) sprowadza się do 30 min powolnego joggingu 4 razy w tygodniu i koniec.

    4. Rocha – rysunek mistrzostwo świata!:-P Chciałbym tak umieć ilustrować swoje wygłupy ( np. w tym tygodniu ścianka – siłówa – bieganie – ścianka – ogólnorozwojówka – bieganie…)

    5. A w ogóle podoba mi się słówko „fitman” i myślę, że powinno się znaleźć w nazwie tej kolumny. Pomyślę coś o tym i dam Ci znać, Kuerti.

    p0zdr

  14. Kuerti mówi:

    Kącik Fitmana? Co prawda na pierwszy rzut oka nieco tajemnicze, ale moim zdaniem brzmi fajowo 🙂

    Ponadto zgłaszam kandydaturę Rochy na dyrektora kreatywnego PK4 🙂 .

  15. Adam mówi:

    Konrad,
    Napisales:
    „ale myślę, że im wyżej ktoś jest w sportowej hierarchii, tym bardziej musi się specjalizować. Tzn. ktoś ze ścisłej czołówki, kto ściga się na poziomie mistrzostw świata albo coś w tym stylu raczej nie będzie zawracał sobie głowy “fitmaństwem”, bo to dla niego strata czasu i energii.”

    Mimo swietnego pomyslu na artykul uwazam, ze niechcacy moze sie zakodowac ludzia w glowie ze pewnymi aspektami sprawnosci fizycznej nie ma co zawracac sobie glowy.
    Prawda jest zas taka, ze to wlasnie na najwyszym poziomie wyczynu sportowego decyduja wydawac by sie moglo niuanse.
    Wezmy cechy:
    Koordynacja, Zręczność,Równowaga, Precyzja
    i dyscypline jaka jest triathlon.
    Wlasnie w strefie zmian pomiedzy poszczegolnymi konkurencjami zyskuje sie cenne sekundy. Strata czasu tutaj to np nie zlapanie sie do czolowej grupy na trasie rowerowej.
    Wezmy cechy; sila gibkosc szybkosc.
    Okazuje sie ze biegacze amatorscy rzadko robia treningi „okolobiegowe”. Czesto mysla, ze nie ma na to czasu i lepiej dolozyc kilka klometrow rozbiegania. I jest to blad.
    Dobrze przepracowana zima na hali/silowni procentuje. Wiecej cwiczen gibkosciowych to mniej kontuzji. Krosy biegane w lesie to rozwijanie oprocz wytrzymalosci wlasnie tych cech.
    W BnO tez podobno cwiczy sie takie rzeczy jak trzymanie mapy, karty itp. Umiejetnosc rownoczesnego nawigowania i jedzenia banana biegnac po trudnym terenie to przeciez:
    # Koordynacja. Umiejętność łączenia kilku odrębnych wzorców ruchowych w jeden, całościowy ruch.
    # Zręczność. Umiejętność najszybszego i najsprawniejszego przechodzenia z jednego wzorca ruchowego do drugiego. 🙂
    Oczywiscie znam to z doswiadczenia, ze wszelkie tresci treningowe poza dyscyplina wydaja sie zbedne ale pominiecie ich czesto objawia sie kontuzjami „dziwnych miesni” pod koniec sezonu.
    Np. bolace rece, szyja na rowerze.

  16. jasiekpol mówi:

    Ja tylko jedną cechę sobie wykształciłem przez bieganie – lenistwo w dbaniu o pozostałe.

  17. rocha mówi:

    Jasiekpol
    Cholera, lenistwo to chociaż wyrzuty sumienia i świadomość błedów treningowych, a przecież wielu biegaczy świadomie ODMAWIA aktywności w np. grach sprawnościowych bo obawia się KONTUZJI. W tenisa, kosza i siatkówkę graja biurmeni z brzuszkami i jakoś żyją, a sportowcy-biegacze to zaraz naciągają więzadła, skręcają kostki, zrywają achillesy… brrrr. Przecież to na kilometr pachnie upośledzeniem aparatu ruchu poprzez brak ogólnorozwojówki.
    Nie mówię, że wszyscy muszą zaraz uprawiać trójskok, ale przecież za piłką to chyba biegacz może pobiegać.
    A tak z mojego podwórka – kiedyś byłem dobrze porozciągany, szpagaty i takie tam…, a gdy ostatnio próbowałem synowi pokazać kwiat lotosu, to mi coś w kolanie „szczykło” i się przestraszyłem, odpuściłem.

  18. Kuerti mówi:

    Przypomniało mi się jeszcze do czego może służyć dobrze wykształcona równowaga, koordynacja itp. Pewnie każdy z Was sforsował już wiele podejrzanych cieków wodnych przechodząc po śliskich pniach, a pewnie i część z Was wpadła do wody podczas takiej próby 🙂 . Mi się zdarzyło 🙂 .

  19. Krolisek mówi:

    Dobry artykuł, do którego trafiłam dzięki jego kontynuacji, a dekalog cech powinnam sobie chyba na ścianie zawiesić… Generalnie otworzyły mi się oczy, jak bardzo jednostronnie działam (rower i bieganie – gł. siła i wytrzymałość, za mało rozciągania, szybkości, zręczności, chyba że podchodzi tu jednocześnie jazda w spd i jedzenie bananów :)).
    Tak sobie pomyślałam, że fajnie byłoby móc przetestować, które cechy ma się słabsze. Wiadomo, jest np. test Coopera na wytrzymałość. A jak sprawdzić pozostałe cechy i postęp treningu? Ma ktoś pomysły?

  20. Kuerti mówi:

    Krolisek,

    Świadomość czasem boli, też tak mam 🙂 . Na razie regularnie się rozciągam i robię GS, chciałbym jednak pójść krok dalej w kierunku „fitmeństwa”, podoba mi się ogólny koncept bycia wszechstronnie wysportowanym.

    Nie wiem natomiast jak to sprawdzić – mam co prawda podły plan wykorzystać Konrada i zaproponować mu stworzenie jakiegoś testu, który pozwoliłby ocenić siebie w oparciu o podany tutaj „dekalog” cech Fitmana.

    Co Ty na to Konrad?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA