Adventure Racing no image

Opublikowany 7 czerwca 2007 | autor Grzegorz Łuczko

4

Co w trawie piszczy… #1

Navigator górą!

Navigator wygrywa TNFAT! fot. adventuretrophy.pl

Kiedyś musiała nastąpić ta chwila. Wszystkie serie się kiedyś kończą, a niezwyciężeni znajdują swoich pogromców. Na najbardziej spektakularnych zawodach roku, czyli The North Face Adventure Trophy zespół Speleo musiało uznać wyższość Salomon Nawigator! Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że Speleo wygrywa niejako z urzędu. Po części jest to więc niespodzianka, ale przecież już na BWC Navigatorzy mocno deptali po piętach drużynie Piotrka Kosmali. Ogromny pech (3 gumy pod rząd!) pozbawił ich wtedy szans na zwycięstwo. Tym razem prowadzili prawie od samego początku do końca zasłużenie zdobywając puchary za pierwsze miejsce.

    Wyniki trasa Masters:

  1. Salomon Navigator – 55:21
  2. Speleo Salomon – 58:46
  3. Salomon Nutrend (Czechy) – 61:33

Taki obrót spraw z pewnością przyczyni się do rozwoju AR w Polsce. Mamy dwie równorzędne ekipy, które mogą rywalizować z najlepszymi na świecie, pogłębia się za to przepaść między nimi a resztą zespołów z krajowego podwórka. Zarówno Speleo jak i Navigatorzy stali się wręcz maszynkami do wygrywania. Trasę Amator na TNFAT wygrał również zespół Navigatorów! Dawny Mongoose Team, czyli Maciek Dubaj i Łukasz Warmuz. Czyżby miała to być wybuchowa mieszanka młodości i doświadczenia? Ciekawe jak sprawdzi się taki miks podczas kolejnych startów?


    Wyniki trasa Amator OPEN:

  1. Salomon Navigator – 28:24
  2. Napieraj.pl – 30:04
  3. Compass Advent3er – 30:34

    Wyniki trasa Amator MIX:

  1. Davis Trezeta A.T. – 36:12
  2. swiatsportu.pl/Adventura/Plan Team – 40:27
  3. Tengerszem Team (Węgry) – 46:30

Nowy rekord na 100km!

Michał Jędroszkowiak fot. almanak.gdansk.pl

Rzeczą jasną i oczywistą jest, że ranking najlepszych czasów na 100km, który prowadzę jest rzeczą wielce nie obiektywną, bo i zawody rozgrywane są w różnym terenie, warunkach pogodowych czy trudnościach nawigacyjnych. Nie wątpliwie Mamucik to był jeden z najłatwiejszych rajdów na 100km z tegorocznego wachlarzu imprez wchodzących w skład PMnO, po części dzięki temu Marcin Krasuski (oczywiście oprócz tego Marcin musiał wykazać się absolutnie żelazną kondycją) uzyskał kapitalny czas na 100km – 12 godzin i 21 minut* co jest nieoficjalnym (bardzo, bardzo nieoficjalnym ze względu na ww. czynniki) rekordem Polski. Poprzedni należał do Pawła Dybka (uzyskany na Kieracie) i wynosił 13:52.

Również drugi na mecie, Michał Jędroszkowiak pobił ten rekord. Michał sam przyznał, że były to bardzo łatwe zawody i gdyby nie problemy z żołądkiem na pewno miałby jeszcze lepszy czas. Dlatego też gdy będziecie porównywać wyniki na 100km miejcie to na uwadze, że każde zawody są zupełnie różne i nie da się ich w obiektywny sposób porównać. To tylko zabawa.

Niestety żadnej z pań nie udało się ukończyć zawodów…


    Wyniki Mamucik:

  1. Michał Krasuski – 12:21*
  2. Michał Jędroszkowiak – 13:04
  3. Dominik Ewald – 14:42

Znowu Navigator!

Marcin Krasuski i Maciek Dubaj na mecie Kieratu! fot. Krzysztof Wiktorowski

A na Kieracie znów padało… Jakby 100km i 4000 metrów podejśc to było mało, uczestnikom przyroda zafundowała prawdziwe fajerwerki, przez Beskid Wyspowy przetoczyła się burza z piorunami. Co tam jednak burze, na Salomon Navigator w maju nie było mocnych, podobnie jak i na Marcina Krasuskiego, który udowodnił, że świetny czas uzyskany 2 tygodnie wcześniej na Mamuciku to nie przypadek. Razem z Marcinem jako pierwszy linię mety minął Maciej Dubaj. Czas końcowy to 17 godzin i 45 minut godzin. Jak to się ma do 12 godzin na Mamuciku? Odpowiedzcie sobie sami…


    Wyniki Kierat, panowie:

  • 1. Maciej Dubaj – 17:45
  • 1. Michał Krasuski – 17:45
  • 3. Łukasz Warmuz – 19:00
  • 3. Łukasz Napora – 19:00

    Wyniki Kierat, panie:

  1. Magda Horova – 21:01
  2. Anna Kowalewska – 22:31
  3. Milada Klapková – 23:19

No i kończy nam się miesiąc. Moje podsumowanie skupia się na polskim poletku, dlatego tylko w kilku słowach wspomnę o wyczynie Speleo w Szkocji. Polacy zajęli 10 miejsce na Mistrzostwach Świata! Brawo! Trzeba powiedzieć, że nasi z roku na rok są coraz lepsi, oby tylko zdrowia starczyło to za kilka lat mamy podium jak nic! Tym optymistycznym akcentem kończę pierwszą część mam nadzieje cyklicznego felietonu – podsumowania danego miesiąca.

* Dystans Mamucika to 106,5km. Czas z setnego kilometra policzyłem w następujący sposób: podliczyłem średnią prędkość na całym dystansie i odjąłem czas jaki każdy z zawodników potrzebował na pokonanie 6,5km tym samym otrzymałem mniej więcej rzeczywisty czas na 100km. Jeśli ktoś ma inny pomysł proszę o wpis w komentarzu.

PS. Fotki autorstwa: #1 adventuretrophy.pl #2 almanak.gdansk.pl #3 Krzysztof Wiktorowski.

Podobne wpisy:


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



4 Responses to Co w trawie piszczy… #1

  1. sebas mówi:

    a z ciekawosci, jaki masz personalny rekord na 100km? 🙂

  2. qwerty mówi:

    Mój PB na 100km to oficjalnie 14 godzin i 28 minut przy okazji Zimowego Marszu Pieszego ’06, w rzeczywistości punkt był na 104km, czyli praktycznie mój PB to coś ok. 14h.

    Z tymże ZMP był bardzo łatwy nawigacyjnie. Parę miesięcy później na Kieracie miałem 18:19. Choć gdybym zupełnie nie osłabł na drugiej części trasy czas byłby lepszy.

    W tej chwili nie mam pojęcia jaki czas bym zrobił. Choć wydaje mi się, że od tamtego czasu jestem bardziej doświadczony i nawet przy słabszym przygotowaniu mógłbym pokusić się o lepsze czasy. Mam cichy plan przygotować się na jesiennego Harpa i tam zrobić jakiś niezły wynik :).

  3. sebas mówi:

    fikcyjne czasy 🙂 a czas kieratu mimo, ze 4h dluzszy tez robi wrazenie, dochodzi przeciez przewyzszenie. harp chyba jest trudniejszy nawigacyjnie?

  4. qwerty mówi:

    Jeśli chodzi o „czasowość” Harpa to o dziwo ostatnie edycje naprawdę nie były „szybkie”. Naprawdę sporo wysiłku kosztuje zrobienie nocnej pętli. To jest ta najtrudniejsza część, bo za dnia jest już sporo łatwiej. W nocy bardzo zwalnia trudna właśnie nawigacja.

    Czasy wcale nie są kosmiczne. Może tylko ten z Wolina jest całkiem niezły, reszta moich setek to raczej przeciętne wyniki. I wcale nie zasłaniam się tutaj jakąś fałszywą skromnością… Kierat 2006 pokazał mi moje miejsce w szyku, była to zdaję się 15 pozycja (z tym właśnie czasem 18:19).. i tego się trzymam trenując na codzień 🙂 . Zbytnie przewartościowanie swoich możliwości bywa zabójcze :>.

    PS. Sebas, wpisuj ten sam mejl, bo inaczej Twoje komentarze wstrzymuje automat 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA