Maratony piesze no image

Opublikowany 29 października 2008 | autor Grzegorz Łuczko

27

Analiza eksperymentu żywieniowego

Za oknem plucha, deszczowo i nieprzyjemnie (przynajmniej u mnie). Na osłodę nieco delikatnych i zmysłowych dźwięków – Lali Puna w utworze Scary World Theory.

Pierwsza odsłona ankiety żywieniowej za nami! Jako, że projekt wystartował na kilka dni przed Harpaganem to właśnie na wynikach tego rajdu skoncentrowaliśmy swoją uwagę. Otrzymaliśmy w sumie 13 ankiet (w tym 2 mojego autorstwa), z czego tylko 6 pochodziło z ostatniego Harpagana. Nie chciałbym narzekać, ale sądząc po liczbie startujących – prawie 500 osób – liczyliśmy na nieco większy odzew. Nie ma jednak co rozpaczać, dobre i 6, a w sumie 13 ankiet, a biorąc pod uwagę fakt, że cała akcja dopiero startuje jestem zadowolony z ilości materiału, który otrzymaliśmy. Czynników, które wpływają na to jak przyswajamy sobie jedzenie i napoje jest tak wiele jak osób, które podejmują się prób pokonania 100 kilometrów. Oczywiście można zaobserwować pewne zależności i te postaramy się przedstawić. Zacznijmy więc!

Ostatni posiłek przed startem:

Tutaj mamy wyraźny podział na 2 szkoły – węglowodany stają w szranki z tłuszczami. Godzina spożycia posiłku ściśle związana jest z tym co ląduje na talerzu, w przypadku lżejszych potraw węglowodanowych zawodnicy spożywają obiad (każda z imprez branych pod uwagę zaczynała się wieczorem) na 2-3 godziny przed startem. Najczęściej wymieniano – pizzę i spaghetti, czyli standardowe potrawy węglowodanowe. W przypadku tłuszczowych posiłków godzina spożycia przesuwała się nieco w górę – od 3 do 4 godzin przed startem. Tutaj wymieniano „staropolskie jadło”, pierogi, mięso i tym podobne potrawy. Niektórzy tuż przed startem spożywali jeszcze coś lekkiego (np. batonik). Na razie ciężko mówić o zależności – dużo ciężkostrawnego jedzenia = słabszy wynik czy lekkostrawny posiłek = dobry wynik, za mało materiału do analizy. Pobieżne wnioski sugerują, że w dużym stopniu jest to sprawa indywidualna.

Prowiant na trasie:

Obyło się bez niespodzianek uczestnicy ankiety wymieniają następujące rodzaje pożywenia: batony, kanapki i kabanosy. Zdecydowana większość miała ze sobą właśnie taki zestaw. Niektórzy zabierali również żele energetyczne – mleczka w tubce jako ewentualne zamienniki. Czasem owoce (banany, jabłka, gruszki) i rzadziej drobne przekąski w postaci cukierków, bakalii itp.

Częstotliwość spożywania:

W moim przypadku niemal idealnie sprawdza się reguła jedzenia co 1,5 godziny. Może to być również pewien punkt odniesienia dla innych danych, i tak mało kto je częściej – jeśli już to oscyluje właśnie w granicach 1,5 godziny. Nazwijmy tą grupkę łakomczuszkami 😉 . Po drugiej stronie stoją niejadki, które sięgają do kieszeni plecaka nie częściej niż co 2 godziny, a w niektórych przypadkach nawet co 2,5! Dla mnie jest to niepojęte, a przynajmniej dla mojego organizmu. Podział jest mniej więcej jasny, łatwo więc można przydzielić się do odpowiedniej grupy i w oparciu o ten fakt dobrać prowiant.

Ciepły posiłek w trakcie rajdu:

Kilka osób pozytywnie wypowiedziało się na temat gorącego posiłku w trakcie (w tym przypadku akurat gorąca zupa) napierania. Ja sam poświadczyć mogę cudowne właściwości ciepłego makaronu na 80 kilometrze Przejścia dookoła Kotliny Jeleniogórskiej 🙂 .Niemniej osobiście uważałbym z takimi „wynalazkami” jak zupy, trzeba znać swój organizm i wiedzieć jakiej reakcji można się spodziewać. Na razie mamy za mało danych, żeby powiedzieć coś więcej na ten temat.

Nawadnianie:

Jak Faba zauważył: z danych ankietowych wynika w tym miejscu niesamowita wręcz zgodność, wziąłem sume wypitych płynów i podzielilem przez czas biegu/marszu z tego wyszło mi średnie spożycie płynu na godzinę i dla wszystkich, oprócz dwóch osób,wynik oscylowal wokół 200ml, dokładnie od 185-215. Koniec cytatu. Te dwie osoby miały czasy w okolicach 16 godzin, zapewne szybsze tempo spowodowało zwiększone pragnienie. Pamiętać też trzeba o tym, że rajdy brane pod uwagę w ankiecie przeprowadzone były w normalnych warunkach pogodowych, obyło się bez upałów, które mogłyby spowodować zwiększone zapotrzebowanie na picie. Można więc przyjąć, że 200ml napoju to optymalna dawka w normalnych warunkach.

Kofeina:

Stanowcze nie dla napojów kofeinowych! Ani kawa ani napoje energetyczne nie znalazły swoich amatorów. Tylko jedna osoba stosuje tą pierwszą, ale tylko gorącą (więc pewnie na przepaku), jedna chwali sobie cukierki Kopiko (nie działają natychmiast), a reszta wypowiada się mniej więcej w tym tonie: „takie napoje to najgorsze co można pić. Niszczą wątrobę.”. Precz więc z kawą!

Zakończenie

Wielkich odkryć nie było, ale jestem przekonany, że wyniki ankiety pomogły Wam usystematyzować Waszą wiedzę na temat tego, co i ile spożywać na rajdowych trasach. Warto spisywać sobie te wszystki dane, co zabraliśmy na trasę, co się sprawdziło, a co nie. Po kilku startach będziecie mieli potężny materiał do analizy, i po prostu nie ma szans, na to że w krótkim czasie nie dojdziecie do perfekcji w pakowaniu plecaka i prowiantu na kolejne zawody! Mam nadzieje, że po Harpaganie macie już pierwszy formularz wypełniony i swoją „teczkę” uzupełniać będziecie po kolejnych startach. Na koniec chciałbym napisać jeszcze kilka słów o przyszłości tego projektu.

Wspólnie z Marcinem (Fabą) pracujemy nad stworzeniem ankiety w formie formularza (tzn. Marcin pracuje ja się na tym nie znam 😉 ), na pewno będzie łatwiej Wam go wypełnić. Poza tym powstanie osobna podstrona na pk4 gdzie będziecie mieli dostęp do wyników eksperymentu i powiązanych z nim materiałów. Zapraszam wkrótce! Następna edycja eksperymentu już na Nocnej Masakrze.

PS. Autorem tych bardzo ładnych obrazków jest oczywiście Faba. Stoczyliśmy prawdziwe boje o ich rozmiar, Faba oczywiście nalegał, żeby były jak największe, a ja chciałem je zmniejszyć, żeby ładnie komponowały się na stronie, to co widzicie powyżej to efekt kompromisu, który koniec końców udało się wynegocjować (nie wiem tylko komu 😉 ) .

Zobacz również:


O autorze

Tu pojawi się kiedyś jakiś błyskotliwy tekst. Będzie genialny, w kilku krótkich zdaniach opisze osobę autora przedstawiając go w najpiękniejszym świetle idealnego, czerwcowego, słonecznego poranka. Tymczasem jest zima i z kreatywnością u mnie słabiuśko!



27 Responses to Analiza eksperymentu żywieniowego

  1. Mickey mówi:

    W przypadku trasy rowerowej ciężko jest zjeść ciepły posiłek na 2h przed startem skoro start jest o 6:30. Ja po przebudzeniu nie mam za bardzo ochoty na duży posiłek i zawsze wmuszam coś w siebie, najczęściej makaron bo dobrze wchodzi 🙂

    Z jedzeniem na trasie jest różnie; po bułkę czy kabanosa sięga się na punkcie a batoniki itp. po drodze, najczęściej na asfalcie.

    Co do zapotrzebowania na wodę(izotonik) to mi na rowerze wyszło podobnie, ok 2,5l na 12h. A tak z ciekawości ile osób pije wodę a ile izotonik?

  2. BartekW mówi:

    Ja raczej jestem za wodą choć praktycznie zawsze mam jednego lub dwa Powerki. Ale to mnie strasznie mdli. Lion popity Poweradem – fuj, słodkie jak cholera.

  3. Krzysztof mówi:

    Tylko izotonik! Jak po dłuższym okresie napierania już nie mogę na niego patrzeć, to sypię w mniejszym stężeniu lub przechodzę np. na sok (ale nie wodę).

  4. bogdan mówi:

    ja tez isotonik, a raczej hipotonik, bo iso jest za slodki.
    a co do Poweradea to tez uzywalem ale jest strasznie slodki, biochemicy z mojej uczelni twierdza, ze powerade ma w sobie tyle cukru, ze po spozyciu caly ten cukier nie jest wykorzystywany do wysilku tylko dzieki insulinie tenze cukier magazynowany jest np w miesniach na pozniej. a wraz z nadmiarem cukru magazynowany jest ten cukier, ktory aktualnie jest nam potrzebny teraz:(. taka sama sytuacja jest ze zwyklymi batonikami typu mars, snickers.
    pozytywny efekt trwa kilka minut a po tym czasie przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.
    fachowcy chyba wiedza co mowia:).

  5. plechu mówi:

    co start to coś innego
    RDS próbowałem olimp carbo – mdlące
    Harp wiosenny izo plus – tylko przy tylko w małym stężeniu
    Grassor izo – plus – to był mój największy błąd pić się chce jak diabli temp 25 bardzo dużo wody mineralnej co sklep to przystanek. Końcówka na wodzie z jeziora – dramat niesamowity a stacja paliw (otwarta całe szczęscie o ok 2.30 na zadupiu) to jak sen z bajki.
    Harp jesienny – trochę izostara i pawerki

  6. Kuerti mówi:

    Mickey,

    Na rowerze przydałoby się również zrobić taką ankietkę – przyjdzie czas i na Was 🙂 . Doskonale zdaje sobie sprawę, że na rowerze żywienie wygląda nieco inaczej, dochodzi element hmm.. trudności w przyjmowaniu pokarmu spowodowany potrzebą trzymania kierownicy względnie prosto 🙂 . Z tego też faktu wydaje mi się, że dużo łatwiej jest odwodnić się czy zjeść za mało – po prostu czasem nie ma jak sięgnąć po banana czy napić się.

    Co do izotoników, wieczorem sprawdzę jak to się dokładnie rozkłada.

    Bogdan,

    Witam na pk4! 🙂 .

    A jaka jest różnica pomiędzy iso a hipotonikiem? Codo batonów, być może masz rację, ale podejrzewam, że w dużej mierze przeważa jednak czynnik finansowy – po prostu taniej wychodzi kupić zwykłe batony, no i pamiętaj, że można je dostać w każdym sklepie, batony energetyczne trzeba sobie wcześniej kupić/zamówić. Większość z nas to jednak ludzie z serii „na ostatnią chwilę” 😉 .

    Ja ostatnio przekonałem się do Isostara (smak orange), smakował wybornie. Na pewno będę zabierał go na kolejne zawody. Może następnym razem spróbuje też batonów energetycznych, ale nie wiem czy kasowo będe w stanie sobie na to pozwolić. (w perspektywie całego sezonu odżywiania się takimi specyfikami)

    Plechu,

    A jak smakował Ci ten Isostar na ostatnim Harpie, nic nie napisałeś, przy reszcie same minus więc wypadł chyba najlepiej? Zastanawiałem się czy próbować tych różnych iso.. ale patrząc po Twoich przygodach to nie wiem czy jest sens…

  7. faba mówi:

    Kuerti możesz spróbować batonów CORNY – tylko tych niemieckich a nie polskich małych podróbek. Cena podobna do zwykłych a jakościowo niebo a ziemia. No i dostaniesz je w większości marketów a smaków już chyba jest z 6 więc znudzić się nimi też trudno.

    Efekt opisywany przez Bogdana powodowany jest przez wysoki indeks glikemiczny marsów i innego tego typu gówna. Do krwi uwalnia się pokażna ilość cukru lecz zdecydowanie za szybko. Przez to tak jakby rozstrajasz organizm – on nie wie już do końca co się dzieje. Tymbardziej że podczas setki nie chodzi nam o szybkie i czasowe postawienie delikwenta na nogi tylko o stałe porcjowanie mu potrzebnych składników.

    Co do izotoników to jakoś nie wchodzą mi w wiekszych ilościach. Pół litra na 50km jeszcze ok ale wiecej to już efekt wymiotny. Nastepnym razem będe testowac Carboloader Vitargo. Myśle że to jest dobry kierunek dla mnie.

  8. rocha mówi:

    Żarcie „podstawowe”
    1. Powerżele – 5-6szt
    2. Drożdzówki – 10szt
    3. Ciepłe – 0-1szt/100
    Picie „podstawowe”
    1.Hipotonik – 0,4-0,6 l/h
    Żarcie „funkcyjne” – uzupełnienie sodu
    1.Oscypki – 6szt/100km
    Picie „funkcyjne” – mam tu skomplikowaną teorię, która tylko na mnie się sprawdza.
    1. woda – ca.0,5 l
    2. izotonik – ca.0,5 l
    3. PuszActiv – 0,5 l (2,5tabl)

    Ważne co i w jakich konfiguracjach się je i pije.

  9. Kuerti mówi:

    Bogdan,

    Dzięki za wytłumaczenie.

    Obaj piszecie o batonach Corny – na ostatniego Harpagana zapomniałem je zabrać, ale dla mnie również to jest cudowny wynalazek (zwłaszcza o smaku bananowo-czekoladowym, mistrzostwo świata!)

    Z tym isostarem to było tak, że w ostatniej chwili zdecydowałem się go kupić – znalazłem właśnie tylko isostara. Dla mnie wciąż dyskusyjną sprawą pozostaje to czy używanie tych specyfików podczas umiarkowanego wysiłku (więcej marszu, mniej biegu) ma sens? Po doświadczeniach Harpaganowych moge powiedzieć, że cieżko stwierdzić mi było widoczną różnicę… Natomiast nie zaprzeczam, że im wyższa intensywność tym większy sens picia iso. No i na rowerze zdecydowanie brałbym tylko iso.

    Jestem o tyle zadowolony bo akurat isostar smakował mi wybornie. Jeśli skończy mi się to co mam, to pewnie kupię coś innego, żeby zobaczyć czy jest różnica.

    Rocha,

    To jest Twój zestaw na setkę? Powiem szczerze, że mam nadzieje, bo będę mógł wykazać pewną dramatyczną rozbieżność w ilości spozywanego jedzenia z innym czołowym zawodnikiem setek 😉 . Co prawda nie przybliży nas to do odpowiedzi na pytanie: co brać i ile, ale zaakcentuje myślę, że najważniejszą rzecz: każdy organizm ma swoje indywidualne potrzeby i to jest punkt wyjścia. Nie wolno o tym zapominać!

    Na czym polega róznica pomiędzy „podstawowym” a „funkcyjnym”?

  10. Krzysztof mówi:

    Też próbowałem różnych izotoników (Vitargo, izo plus, Olimp) i pozostaję przy isostarze. Jak ktoś chce zaoszczędzić, to mogę odstąpić otwartą paczkę Olimpu zdaje się, bo kompletnie mi nie wchodzi.

    Można też zastosować patenty domowe: rozcieńczony zwykły kisiel (chyba w Runner’s World czytałem, że z jakichś badań wyszło, że jest równie dobry jak izotonik), a także przygotować batony własnego wyrobu.

  11. rocha mówi:

    Kuerti
    Tak, to zestaw na setkę.
    A wracając do uwagi o sensowności picia izotoników, to po prostu warto otworzyc „Kuchnię Polską” i poczytać co ile ma kalorii, makroelementów, tłuszczu, węglowodanów prostych i złożonych. Jeśli pijąc zwykłą wodę podgryzać będziesz kabanosy w ilości zapewniającej izotoniczność mieszanki kabanosowo-wodnej (grozi rzygiem), to wszystko jest OK. Jeśli będzie za mało kabanosów to wysikasz i wypocisz całą moc, a jeśli kabanosów będzie za dużo to pojawi sie deficyt wody i też padniesz. Pytanie tylko, kto da radę na kabanosach 100km pociągnąć? Dlatego próbowałem różne słone przekąski takie jak orzeszki(ciężkostrawne), chipsy (dużo miejsca i się „odbija”) i stanęło na oscypkach. Zapewniaja mi odpowiednią osmolarnośc tego co sumarycznie zjadam.
    Niepostrzeżenie przeszedłem do drugiego Twojego pytania. „Podstawowe” to jedzenie i picie, które muszę spożywać, żeby dobiec. Królują węglowodany w płynie, stałe i żelkowate. „Funkcyjne” może będą potrzebne, a może nie. Mogę dzieki nim dodawać sobie soli, rozrzedzać, podnosic ciśnienie. Tłuszcz z oscypka dodatkowo przyjemnie uspokaja roztrzęsiony żołądek.
    Wiem, że jem dużo, ale to chyba z nudów.

  12. Krzysztof mówi:

    No dobra, ale skąd wiesz, kiedy masz dodać sobie soli, a kiedy podnieść ciśnienie? Chyba nie biegniesz z ciśnieniomierzem na ręku i nie badasz sobie krwi i moczu na każdym PK? 🙂

  13. rocha mówi:

    🙂
    Dobre
    Gdy dużo sikam – więcej sodu
    gdy słabnę – węglowodany proste
    na ssanie – bułeczki
    na spanie – weglowodany+minerały+kofeina
    na obolały żołądek – tłuszcz
    na nadmierną potliwość – izotonik
    a w razie czego – sama woda

  14. bogdan mówi:

    na ostatnim harpaganie mozna bylo kupic rozne specyfiki dopalajace jak zele , batony czy iso w sklepiku H (sam je rozprowadzam)
    iso poszlo bardzo malo, nie dziwie sie, bo kazdy raczej pije rzeczy sprawdzone, ale 2 zaprzyjaznione osoby ktore uzywaly na trasie iso fita brzoskwiniowego z mojej stajni, byly zachwycone smakiem i ze sie po takim czasie nie znudzil. to w zasadzie rzecz subiektywna bo przyznaje ze ja mialem smak mango, ktory de facto mozna bylo sobie tez zatankowac na 85km i mi sie znudzil. byl moment ze dostalem lyka pseudo red bulla z biedronki i smakowal wybornie.
    corny bananowe tez mi najbardziej podchodza.

    widzialem gdzies tam wyzej cos o vitargo. jak wykazuja badania jest to najszybciej wchlaniajacy sie weglowodan ale jak dla mnie za kislowaty. tzn za gesty. dobry po zawodach ale nie w trasie.
    co do kislu – jest to polski wynalazek (chyba nawet profesora Popinigisa, z ktorym mialem biochemie) i prawdopodobnie jako weglowodan jest bardzo wartosciowy w odpowiednim stezeniu, niestety tego stezenia nie znam, ale przypuszczam ze podobne powinno byc jak vitargo.
    i napewno super sa banany. ale tych do plecaka raczej nie wkladam, jak juz to na przepaku gdzies wciagne.

  15. Krzysztof mówi:

    Vitargo to mi się nawet w domu nie chciało mieszać. Przecież to się w ogóle nie rozpuszcza. Może trzeba w alkoholu? 🙂

    A banany to staram się wybierać takie jeszcze zielone. Często w sklepach na zapleczu mają. Zwykle na rajdzie zdążą dojrzeć…

  16. Kuerti mówi:

    Odpowiedź na pytanie Mickey’a: dostałem ostatecznie 14 ankiet, z tego 5 osób opierało swoją gospodarkę wodną ( 😉 ) przede wszystkim na jakichś odmianach iso + 3 osoby dla smaku i odmiany (na przepaku, butelka 0,5l na trasę itp.) od wody. Na razie jest za mało materiału, żeby powiedzieć czy ci, którzy pili mieli lepsze wyniki (generalnie można wysnuć przypuszczenie, że iso piją ci, którym bardziej zależy na wyniku, ale to też nie reguła, zwycięzca ostatniego Harpagan napierał tylko na wodzie, ale to w ogóle szczególny przypadek, o czym za chwilę).

    Kwestia iso na pewno do rozpatrzenia przy okazji kolejnego podsumowania.

    Rocha,

    Dla porównania zwycięzca ostatniego Harpagana (kurde, zapomniałem umieścić w ankiecie odpowiedni paragraf o pozwoleniu na przytaczanie danych czy umieszczanie ich w internecie, na razie nie mam czasu, żeby prosić wszystkich o zgodę, będę więc tak mniej osobowo prowadził swój wywód 😉 ), ten sam od wody 😉 , na całej trasie zjadł taki zestaw:

    2x banan (średni)
    1x batonik „CORN”
    1x paczka żelków (zwykłe „dżdżownice” ze spożywczaka 🙂 ) ok. 50g
    1x małe jabłko (oczywiście zerwane z przydrożnego drzewa…..było super – kwaśne i soczyste)
    2x tubka żelu energetycznego zakupione w bazie tuż przed startem

    Tak mniej więcej będzie 2 razy mniej niż Ty 🙂 . A napieracie chyba na podobnym poziomie.

    Ciekawe to Twoje zestawienie, będe musiał się przypatrzyć swojemu organizmowi i popróbować Twoje metody, szkoda tylko, że nie lubię oscypków 🙂 .

    Jeszcze tylko tak na marginesie dyskusji o izotonikach. Najszybszy obecnie setkowy orientales – Piotrek Szaciłowski napiera bez iso, woda + sok jabłkowy. Na pytanie czy z iso napierałby szybciej nie jestem w stanie odpowiedzieć..

    Krzysztof,

    Spróbuj chipsów bananowych, smakują trochę jak paluszki, jako przegryzka nadają się idealnie. Koniecznie przesypane w worek strudnowy!

  17. hiubi mówi:

    nie wypelnilem ankiety, bo ostatnią setke zrobilem ponad 2 lata temu i nie przypomnę sobie sdzczegółów. Poza tym przewaznie robiłem setki w zimie, wiec porównywanie byłoby bez sensu. Ale muszę dołożyc swoją cegiełke:
    – nigdy nie używałem izotoników. dlaczego? nie wiem, nie przyszło mi to do głowy;)za to do dzis w rajdach używam napojów i soków niegazowanych, po kilka smaków i co najmniej 2 marek, w razie gdyby jedne nie wchodziły
    – niedawno odkryłem ze kola dobrze robi, zwlaszcza po aru godzinach. Warunek: z butelki, bo z camela robi się strasznie syfiasta.
    – zawsze biorę napoje energetyczne, najczęsciej Tiger. jezeli biorę coś nowego,warto sprawdzić jak działa, bo niektóre żle robia na żołądek. Np. duzo ludzi źle reaguje na Burna.
    – w setkach często używałem srodków przeciwbólowych. Pierwszy Ibuprom to dodatkowe 2 godziny napierania na świezo. Drugi to godzina, trzeci i nastepne to wsparcie chyba tylko psychiczne. Podczas któregos ZMP łyknąłem 5. potem czulem się fatalnie.

  18. Kuerti mówi:

    Hiubi,

    Cola (ja wolę pepsi) tak, ale dla mnie tylko gdy jest stosunkowo ciepło, wychłodzona mi nie smakuje. Na ostatnim Harpie musiałem się zmuszać do picia. W taką pogodę będę zostawiał ją w bazie na przepakach itp.

    Tabletki u mnie działają w ten sposób:

    2 pigułki – ok. 1,5h bez bólu, czekam jeszcze trochę i biorę 3 pigułki, lekko pomaga, ale muszę bardzo uważać, jeśli uderzę gdzieś stopą o kamień to czar pryska 😉 . Po tych dwóch dawkach już nie biorę nic więcej, nie stwiedziłem pozytywnych efektów. Generalnie chciałbym obywać się bez takich „wspomagaczy”, na Przejściu i Harpie udało mi się to.

  19. Eksperyment żywieniowy powinien być jednak oparty
    o właściwą wiedzę. Informacja nt zdrowego odżywiania i odchudzania jest NIESTETY tak manipulowana, że przekłada się na rosnącą plagę otyłości oraz cukrzycy typu 2. Należy jednak zachować rozsądek i poznać realia. Czyli, pamiętajmy i zakodujmy sobie raz na zawsze, w naszej świadomości oraz pamięci, że odżywienie własnego organizmu to baza w oparciu o którą realizujemy aktywność życia.
    Problem nadwagi i otyłości (również cukrzycy typu 2) rozwiązuje nam przekaz ze strony internetowej, adres: http://www.magdalirl.com.pl
    Niezwykle ważna jest też wiedza z książki pt.:
    PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Znajdują się w niej unikatowe tabele żywieniowe tzw. Indeks Żywieniowy tj. IŻ produktu.
    Chleb typu KR-IRL stanowi aktualnie o wartości zdrowia oraz szczupłej prawidłowej sylwetce. Jest w nim ogromna energia i czystość biologiczna produktu zarazem.

    Wszelkie choroby związane z otyłością i cukrzycą typu 2 pominiemy, jeśli wyeliminujemy otyłość. Aby tego dokonać należy spożywać Chleb typu KR-IRL oraz żywność wg wartości tzw. Indeks Żywieniowy, tj. IŻ produktu. Jemy bez większych zahamowań, smacznie i dużo, a przede wszystkim energetycznie oraz BEZ UCZUCIA GŁODU.
    Zmęczenie jest nam wtedy obce, a kreatywność myślenia zaskakuje nas samych. Zdrowiejmy i szczuplejmy zatem ! Takie odżywianie NIE JEST DROGIE, a wręcz WYJĄTKOWO TANIE, ponieważ zjadamy mniej drogich produktów, i to dlatego; iż Chleb typu KR-IRL syci niewyobrażalnie przez 4-5 godz. gwarantując przy tym odżywienie BIOLOGICZNIE WZORCOWE !!.
    Mamy swoje zdrowie we WŁASNYCH rękach, to zdecydujmy zatem, jak ma wyglądać nasza przyszłość.
    Ta wiedza to puenta pozytywnego i energetycznego życia, którego jakość należy poprawić.
    Spróbujmy tak jeść, a optyka postrzegania rzeczywistości będzie dla nas nowym wartościowym doznaniem.
    M. K. Warszawa

  20. Kazig mówi:

    Yuuupi!!!!:)

  21. Yanek mówi:

    🙂 🙂 🙂 ! Po przeczytaniu wpisu Matyldy zmieniła mi się optyka postrzegania rzeczywistości. Idę zjeść jakąś golonkę, bo już prawie 22:00.

  22. Kuerti mówi:

    Matylda,

    Hmm… Nie wiem co napisać 🙂 . Koledzy trochę żartobliwie podeszli do tematu, a mi chyba nie wypada 😉 .

    Odżywiam się racjonalnie, jem kilka razy na dzień, małe posiłki, pije dużo wody itd. Nawet teraz kiedy nie trenuje od jakiegoś czasu nie mam problemów z trzymaniem wagi, a korzystam z tych właśnie ogólno dostępnych (ponoć zmanipulowanych) porad dietetycznych. A skoro coś działa to nie widzę powodu aby coś zmieniać.

    Mimo wszystko dzięki za komentarz! W wolnej chwili przejrzę Twoją stronę.

  23. rocha mówi:

    hehe
    wstawcie:
    „Chleb typu KR-IRL oraz żywność wg wartości tzw. Indeks Żywieniowy”
    do googla, ktoś tu nadużywa +c i +v

  24. Ryba mówi:

    Pani Matyldo !!!
    Z nieba mi Pani spadła!
    Mam problem z poważną nadwagą.
    Nawet po intensywnym treningu moja waga nie chce spaść poniżej 69,8 kg, a mam tylko 182 cm wzrostu.
    Pani chlebek jest dla mnie ostatnią szansą ratunku aby skończyć z otyłością i odmienić swoje życie!
    To niesamowite, że jeszcze nie zjadłem ani kęsa tego wspaniałego chlebka, a już moja głowa odmieniona jest i pomysłów pełna!
    Z serca całego pragnę dowieść skuteczności chleba KR-IRL.
    Przekonać zmanipulowanych niedowiarków i rozsławić na świat cały INSTYTUT naukowo-badawczy im. Prof. Ryszarda Lorenca !
    Na Nocnej Masakrze 2008 wystartuję boso, w samej koszulce i gaciach (jeżeli uważa Pani, że to zbędny element, to mogę bez),a za strawę będę miał tylko 2 czerstwe chlebki KR-IRL.
    Moi konkurenci będą daleko w tyle, wzdęci zmanipulowanym jedzeniem, kiedy wbiegnę na metę z ustami pełnymi chleba KR-IRL.
    Chlebem tym i solą będę witał ich na mecie, a umysły ich otwierać się będą na Wielką Nowinę.
    Pójdą w świat niosąc ten Chleb Życia, a świat stanie się Wielką Piekarnią.

  25. Przy zwalczaniu otyłości ważna jest wiedza, klasyfikująca pożywienie na kategorie uwzględniające zawartość tłuszczów, WYSOKICH węglowodanów, NISKICH węglowodanów tj. tych które sprzyjają powstawaniu otyłości i cukrzycy typu 2, a które nie, oraz pozostałych składników. Stosunkowo prostym jest zaznajomić się
    z tabelami pożywienia wg tzw.
    INDEKS ŻYWIENIOWY. To wystarcza, aby samemu decydować o łatwym doborze składników swojej diety, co stanowi na szczęście, ROZWIĄZANIE trudnego problemu dotyczącego zwalczania obu chorób. Lekarz rodzinny co ważne, też Ci to potwierdzi.
    P. S. INDEKS ŻYWIENIOWY, a; INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze. IŻ, to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody, a; IG, to marketing i biznes.
    S. H. Toruń

  26. Kuerti mówi:

    Witam na PK4 panie Sewerynie…

    Wszystko fajnie, tylko że nijak ten komentarz nie pasuje ani do opublikowanego tekstu, ani dyskusji pod nim… Rozumiem potrzebę reklamy, ale nie podoba mi się taka „bezmyślna” forma jej przeprowadzania. Chleb kr-irl, dzięki komentarzowi Pani Matyldy, wzbudził swego czasu niemałą sensację w „półświatku” 😉 rajdowym, kto chciał ten kupił książkę i chyba już starczy.. Kolejne spamowe komentarze będę już usuwał!

    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji już w temacie!

    PS. Dla zainteresowanych – wyniki po Masakrze już wkrótce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back to Top ↑
  • TUTAJ PRACUJĘ

  • FACEBOOK

  • OSTATNIE KOMENTARZE

    • Avatar użytkownikaGryHazardowe Gorąco polecam tę książkę. Bardzo pomocne są metosy wysyłku. – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaAnka Interesująca książka, dzięki za fajny artykuł wiem już co szukać w księgarni. pozdrawiam – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaKrzysztof ze wsi Świetny start, wielkie gratulacje!!! – WIĘCEJ
    • Avatar użytkownikaBorman Co to jest Power Bomba? – WIĘCEJ
    • Older »
  • INSTAGRAM

  • ARCHIWA