5 marzec | Trening w lutym

Luty

Kolejny miesiąc za nami. Luty miał swój finał w Piwnicznej Zdrój, jak mi poszło już wiecie a jak się mają do tego treningi? Mniej więcej do połowy miesiąca wszystko układało się zgodnie z planem, później nastąpił mały kryzys.

Podejrzewam, że przyczyna tkwi w zwiększeniu objętości, szczególnie weekendowych treningów. Kolejno na 2 i 3 tygodnie przed BWC zrobiłem takie treningi: sobota – 23 km i 26 km (bieg), niedziela – 50km i 60km (rower). Ten ostatni miał być dłuższy – 80km – ale słabo się czułem i wolałem odpuścić. Nie są to jakieś porażające liczby ale mnie z lekka powaliły. Zwłaszcza te długie biegi, których dawno już nie robiłem.

Nie wprowadzałem żadnych nowych elementów, tylko wydłużałem jednostki treningowe. Szczególnie na dłuższych biegach i tych szybszych (drugi zakres) czułem, że brakuje mi siły biegowej. Albo nie było z czego przyśpieszyć, albo po przekroczeniu 20km biegu nogi zaczynały nieprzyjemnie „ciążyć”. Plan na po BWC jest taki, żeby włączyć do plany SB (1x w tygodniu) i opcjonalnie zastąpić drugi zakres krosem. To tak w kontekście nie tylko treningów ale i startów w górach. Już na BWC czułem, że brakowało mi siły, nie chciałbym popełnić tego samego błędu przed Adventure Trophy.

Na 29 dni w lutym trening przeprowadziłem 21 razy (plus 2 dni na BWC). Podczas 15 treningów biegowych udało mi się wybiegać 215 km (z BWC 280km) oraz przejeździć 280km (405km z BWC) na 6 treningach. Koniec miesiąca to szukanie świeżości przed BWC, jakoś tak na 2 tygodnie przed złapałem małą „zadyszkę” nie chciałem się przetrenować dlatego odpuściłem, wywaliłem z planu 2 dni.

Nadal nie wiem jak trenować przed startem, w ciągu tygodnia przed zrobiłem raptem 3 treningi biegowe (28km), dodatkowo podjadłem trochę węglowodanów i nie powiem, żebym przed startem czuł jakiś „mega power”… No ale co się dziwić, jeśli człowiek przygotowuje się przez kilka miesięcy do startu, a później prawie nie śpi noc przed startem bo obawia się czy ktoś „nie skusi” się na jego rower? Szkoda, że nie mogłem przyjechać dzień wcześniej.

Mam już za sobą trening po BWC, lekki rozruch. Dziś jednak czuję się bardzo słabo, nogi bolą, chyba mnie przeziębienie bierze, ogólnie kicha. Odpoczywam do końca tygodnia!

Podsumowanie (z BWC):

  • 16 treningów biegowych – 285 km – 26 godzin
  • 7 treningi rowerowe – 405 km – 18,5 godzin
  • A Wy?

    Popularity: 6% [?]

    Komentarze

    16 Odpowiedzi do “Trening w lutym”

    1. hiubi on marzec 5th, 2008 5:56 po południu

      Nawet w czasach jak duzo trenowałem taka dawka treningowa by mnie zwaliła z nóg. Na moje oko jak trochę poluzujesz to od kwietnia powinieneś podłapać super formę, albo super podbudowę pod cały sezon. O ile oczywiście przeżyjesz.

    2. AdamB on marzec 5th, 2008 6:53 po południu

      Kuerti,
      coś tam chyba jest nie do końca tak jak ma być, chyba ze Twoja średnia prędkość na treningu rowerowym wynosi 67,5 km/h. ;)
      Pozdrawiam!

    3. jasiekpol on marzec 5th, 2008 10:27 po południu

      Spoko, odżyjesz i zaczniesz kotłowa. JA robie przerwe bo sie zagoniłem w remont mieszkania, i z dnia na dzień wychodzi że do zrobienia jest więcej niż było wczoraj. A treningi uciekają ;(

    4. primo on marzec 6th, 2008 6:52 po południu

      Obciążenie w stosunku do poprzedniego miesiąca zmalało. Czyli ok. O sile biegowej raz w tygodniu już dawno mówiłem - pt sb (podbiegi - nie musi być kros), sobota bc2, niedziela wycieczka biegowa. Forma to nie tylko suma kilometrów, ale przede wszystkim systematyczność, systematyczność, systematyczność… i konsekwencja w realizacji.

    5. Kuerti on marzec 6th, 2008 8:10 po południu

      Adam,

      Poprawione :) .

      Jasiek,

      Już Ci to pisałem na GG, ale może ktoś nie wie… Pewien użytkownik forum biegajznami.pl przebiegł wokół stołu 20km… Trzeba tylko chcieć! (Bardzo, baardzo, baaardzo mocno ;) )

      Hiubi,

      Kurde, ale to nie jest AŻ tak duża objętość. Choć ostatnio doszedłem do wniosku, że jednak te 8-10h tygodniowo, które ostatnio realizowałem to było dość spore obciążenie. Jednak stopniowo chciałbym dojść conajmniej do 12h/tydzień.

      Forma czuję, że powoli nadchodzi, po BWC czuję jeszcze zmęczenie, ale o dziwo prędkość w pierwszy zakresie jest nieco wyższa niż przed startem, za parę tygodniu będzie naprawdę dobrze!

      Primo,

      Systematyczność to podstawa, to wiem. SB włączam do planu od następnego tygodnia, a teraz w sobotę chcę pobiec krosik na przełamanie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    6. wikiyu on marzec 6th, 2008 9:43 po południu

      niektórzy biegają wokół stołu, inni jeżdżą na rowerze wokół boiska, a jeszcze inni myślą ;-)

      No ja ostatnio zaniedbałem rower z przyczyn wyższych, za to duuużo wybiegałem, czyli zrobiłem dokładnie odwrotnie niż planowałem i … skończyło się tak że dziś wsiadając na rower byłem tak wygłodniały i napakowany siłą z biegania że dawno mi się tak przyjemnie nie kręciło.

    7. Kuerti on marzec 7th, 2008 7:48 po południu

      No bo to tak jest, trenujesz, trenujesz a formy nie ma, robisz przerwę i nagle przychodzi luz. Tylko dlaczego tak ciężko odpuścić trening?

      Fajnie byłoby znaleźć ten złoty środek… Ale jak odpuścić skoro następne zawody już za miesiąc. W dodatku czytam kapitalną książkę Stefana Glowacza (wybitny wspinacz, chyba, ja się na wspinaczce nie znam, niedługo będzie recka na pk4), jest tam kilka opisów jego treningów czy też generalnie podejścia do realizacji zamierzeń, mocna rzecz. No i strasznie mnie napędza, nie w głowie mi odpoczynek :> .

    8. sebas on marzec 7th, 2008 7:55 po południu

      Kuerti, najpierw spoznione gratu za bwc. bardzo fajny wynik, tym bardziej, ze potencjal na pierwsza dyszke mieliscie (…np. gdyby nie defekt - acha co to za rame kupiles przed starem? ). jak na serie klopotow przed startem, to tym bardziej bym sie cieszyl na twoim miejscu :)

      ad bwc, jak oceniasz

      1. etapy MTB, domyslam sie, ze wiekszosc optymalnych wariantow szla asfaltami, ale przynajmniej cos ciekawego bylo?

      2. etapy trekingowe - ciezko? snieg? podbiegaliscie cos czy szybki marsz?

      3. znasz przewyzszenia speeda i masters?

    9. Petro on marzec 7th, 2008 8:01 po południu

      Co Ty tak te górskie książki połykasz? Zmianę frontu szykujesz? ;-)

    10. sebas on marzec 7th, 2008 8:03 po południu

      a luty u mnie Panie, dosc slaby :) ambicje byly duze, poczatek obiecujacy, ostatecznie skonczylo sie na 438km rower z tego tylko 180km w terenie, tego ostatniego chcialem zrobic wiecej pod katem jazdy enduro/all mtn po beskidach. biegowo 52km, przy twoim bilansie cieniuje. zrobilem za to min. smieszny trening polegajacy na podejsciu i zejsciu 33 razy pod jedno i to samo wzniesienie na osiedlu (przewyzszenie liczy sobie ok 30metrow), mam nadzieje, ze nikt mi sie nie przygladal ;) suma przewyzszen wyszla +1000m i -1000m (to apropos biegania wokol stolu)

    11. AdamB on marzec 7th, 2008 8:08 po południu

      Kuerti, mozesz podac tytul tej knigi?

    12. Kuerti on marzec 7th, 2008 8:21 po południu

      Adam,

      Tytuł książki: “W skale i lodzie” Stefan Glowacz (to samo wydawnictwo, które wydało “Gobi” Messnera, chyba rozejrze się za kolejnymi książkami…).

      Petro,

      Zmiany frontu nie ma, ale opisy jakie funduje nam Stefan są na tyle przekonujące, że chciałoby się samemu sprobówać, choć mnie akurat bardziej pociąga jego specyficzny styl życia… ale więcej napiszę za jakiś czas przy okazji recenzji.

      Sebas,

      Hiubi kiedyś chciał wejść na Rysy tyle razy, żeby wyszło mu 10000 w górę. Rozmawialiśmy o tym kiedyś na forum-ekstremalne.org, ale może ktoś nie czytał..

      Co do trasy:

      ad.1/ asfalt, asfalt, asfalt! Wariantowości prawie żadnej, czy było ciekawie? Jeśli prowadzenie rowerów na /i z Hali Łabowskiej uznasz za ciekawe to tak.

      ad.2/ ciężko o tyle, że to były Beskidy czyli sporo przewyższeń (jeśli Wam się nie znudził jeszcze temat BWC to mogę przygotować porównanie kolejnych 3 edycji i moich treningów przedstartowych - teraz powiem tylko, że w tym roku na treku było najcieżej), nawigacji znowu zero. Napieranie po szlakach.

      Śnieg powyżej 800 metrów, na początku trochę podbiegaliśmy, później brakło pary w nogach. Generalnie albo w górę albo w dół, czyli można było część trasy przebiec.

      ad.3/ niestety nie znam, może ktoś miał GPSa?

    13. Camaxtli on marzec 7th, 2008 11:54 po południu

      Dorzucam swój mocny początek miesiąca: bieg - 126km (sporo interwałowego) i kryzys chorobowy by pod koniec miesiąca dodać ledwie 12km.
      Luty spaprany…

    14. Kuerti on marzec 8th, 2008 9:51 przed południem

      Camaxtli,

      Witaj na PK4 wędrowcze z trudną do napisania (i wymówienia) kswyką! :) . Co oznacza Twój nick?

      Z moich niewielkich, bodaj 4 letnich doświadczeń treningowych wynika, że problemem nie jest brak motywacji, mobilizacji, samozaparcia itd, a właśnie możliwości organizmu, nawet jeśli chcesz trenować bardo dużo to nie nie zrobisz jeśli organizm się zbuntuje i zachoruje.

      PS. Mała reklama, kolega Karol - Camaxtli zakłada bloga o tematyce okołorajdowej, na razie jeszcze blog świeci pustkami, ale chyba warto zerkać tam co jakiś czas. Rajdowych blogów nigdy za mało! :) .

      PS2. Sebas, zapomniałem o ramie - kupiłem Authora Versus, w zasadzie jedyna rozsądna rama jaka była w sklepie. Słyszałeś coś o tej ramie?

    15. Camaxtli on marzec 8th, 2008 4:45 po południu

      Wcześniej pisałem pod inną ksywką;) ta odsyła do mojej postaci z RPGa, po treningu relaks mile widziany:)
      Doreklamuję do końca, pierwszy wpis w drodze i powinien dzisiaj być, tylko apeluję o wyrozumiałość;) będzie to przerost formy nad treścią.

    16. sebas on marzec 12th, 2008 1:32 po południu

      Author robi solidne ramy, wiec zadnych problemow nie powinines miec. Geometria przyjemna, kilka sezonow na niej pojezdzisz. mialem Authora, ale model A-Zone (full), pekl dopiero po 3 sezonach jazdy w gorach, ale nie mam zastrzezen, wiecej nie mogl przetrwac

    Skomentuj




    • Informuj mnie o nowych komentarzach via RSS